Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Zmierzch - recenzja
 07-05-2007, 14:12
 Wilkman
 5249 x przeczytano

Romans to nieodłączny składnik każdej dobrej powieści. Książki detektywistyczne, sensacyjne, kryminały, horrory i thrillery – one wszystkie zawierają w sobie rozbudowany wątek miłosny, momentami ocierający się wręcz o erotykę. Zaryzykuję twierdzenie, że właśnie ta część, odpowiednio rozbudowana i wyeksponowana, zapewnia książce 50% sukcesu. Miłość, jako że wymaga dwojga partnerów przeciwnych płci, jest atrakcyjna zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet. Faceci lubią, gdy główny bohater, muskularny i dominujący samiec, z dużym wysiłkiem zdobywa serce pięknej i niedostępnej zarazem dziewczyny. Niewiasty, z kolei, podziwiają ją, za to, że tak długo mu się opierała… Słowem wszyscy zadowoleni.

Mimo wszystko do czytania Zmierzchu było mi się bardzo trudno zabrać, zapewne pod naciskiem wszechobecnych stereotypów. Napisy z okładki i krótki zarys akcji, umieszczony z tyłu okładki, skutecznie zniechęciły mnie do zagłębienia się w ten mini-wolumin. Wreszcie podjąłem męską decyzję i hardo zabrałem się do lektury. Moje przerażenie było bezgraniczne, gdy odkryłem, że niespodziewanie „Historia wielkiej miłości” nie jest taka zła…

Zaczęło się niespecjalnie. Początkowo wiało nudą, z tak wielką siłą, że ledwo wytrwałem. Jednak w miarę czytania, mało skomplikowana fabuła stawała się coraz bardziej akceptowalna. W dużym skrócie powiem, że nastoletnia bohaterka, zakochuje się w młodym wampirze, koledze z ławki. Następnie okazuje się, że nie jest on jedynym krwiożerczym nastolatkiem w okolicy… Na pierwszy rzut oka brzmi kiczowato. Co więcej, stwierdzenie to jest w pełni słuszne. Książka nie niesie ze sobą żadnego głębszego przesłania, poza tym, ze nastolatkowi w wieku dojrzewania zachowują się co najmniej dziwnie… Jednak ta niezobowiązująca, uwolniona od balastu psychologicznego, lektura nie jest typowym śmieciem, wydrukowanym na gazetowym papierze. To właśnie płytkość fabuły i jałowość przesłania czynią ją lekturą tak ponętną. W gruncie rzeczy człowiek pełen jest zwierzęcych instynktów i łaknie odmóżdżających rozrywek, czego potwierdzeniem może być liczba osób uzależnionych od telewizji.

Teraz standardowo. Na początek strona językowa. Wszystko z nią w porządku, oprócz jednego małego „ale”. Już na samym początku zauważamy, że Zmierzch jest stylizowany na powieść młodzieżową. Niestety zabieg ten nie do końca się powiódł. Tłumacze wykazali się tu wybitną nieznajomością młodzieżowego slangu. Bo jak inaczej wytłumaczyć tu obecność wyrażeń typu: „Miałam strasznego fuksa”? Nie ulega wątpliwości, że pochodzi on z języka młodzieżowego...ale sprzed 10 lat.

Podobnie wygląda sprawa z wizerunkami bohaterów, których losy mamy tu okazję śledzić. Są one niezwykle wyczerpujące. Zbyt niezwykle. Analizy psychologiczne i monologi wewnętrzne pojawiają się tu z niebezpiecznie dużą częstotliwością, przygłuszając nieco główne wątki. Inaczej jest jednak z tematem miłosnym, o którym już wcześniej wspomniałem. Jest on zgrabny i nie wpycha się między każde zdanie. Szczególnie zadowolone będą zeń żądne romansu panie. A i panowie nie poczują się urażeni jego rozwlekłością. Czyli, że pod tym względem git…

W kwestii klimatu tajemniczości i napięcia sytuacyjnego, przyznaję, nie jest najgorzej. Rozpatrując książkę w kategoriach romansu, suspensu nie powinienem się w ogóle spodziewać. Dzięki temu zostaje uzupełniony poziom zapału, który czytelnik traci po zapoznaniu się z napisami z okładki.

Wynika z tego jasno, że Zmierzch to kolejna pozycja spod szyldu niezobowiązujących. Dzięki niej oderwiemy się na moment od rzeczywistości. Wszak czytając o cudzych kłopotach zapominamy o swoich… Rzeczą, która nieco przeszkadza jest nieudolne naśladowanie języka młodzieżowego. Ciekawie prezentuje się za to wątek miłosny. Lekkostrawny i intrygujący – to jego główne cechy. Na dodatek mamy tu zabawne w swej naiwności rozterki nastolatek typu „Jaki lakier do paznokci jest lepszy – czarny, czy czerwony?”. Urocze. 

 
Autor: Tymon „Wilkman” Wilk
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski

Dziękujemy Wydawnictwu Dolnośląskiemu za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji


Zmierzch



Autorka: Stephenie Meyer
Tytuł: Zmierzch
Tłumaczenie: Joanna Urban
Liczba stron: 416
Oprawa: Miękka
ISBN: 978-83-7384-632-6

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 Marzec 2007
Cena  
29.90 PLN
 

Ocena:
 
Ogólna
60%
 
Ocena końcowa: 60%
 

Komentarze:


 
23-02-2009, 19:38 | Agunia437 | Komentarzy w sumie: 139
Książka świetna, tylko tłumaczenie jak zwykle żenujące :(


 
17-02-2009, 16:58 | Olik_21 | Komentarzy w sumie: 115
Książka świetne - akcja wartka i szybka, mnóstwo niespodzianek.
Styl pisania pomysłowy i fajny.
A perypetie głównych bohaterów - Edwarda i Belli - cudowne!
Polecam :)


 
09-05-2007, 21:14 | Armand de Morangias | Komentarzy w sumie: 434
Całkiem zabawna książka. Taki "wywiad z wampirem" w konwencji "Beverly Hills 90210". Ubaw po pachy :)

Tłumaczenie rzeczywiście żenująco sztuczne. Sporo czasu upłynęło, zanim przeszedłem nad nim do porządku dziennego i mogłem w miarę swobodnie czytać.



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy na stronie
poświęconej twórczości
Stephenie Meyer:
 
* * *
 
Zapraszamy
na nasze
 
* * *
 
Odwiedź koniecznie
naszą stronę główną
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie



Czy kupisz Przed świtem?

Oczywiście!!!
308  Głosów (57%)
Raczej tak
14  Głosów (2%)
Nie wiem
9  Głosów (1%)
Nie
8  Głosów (1%)
Mam zamiar ją wygrać w konkursie :)
33  Głosów (6%)
Aaaaaa!!!... KOCHAM EDWARDA CULLENA!!!
160  Głosów (30%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 56

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3510087
Dziś gości: 67
Ten miesiąc: 67
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 99