Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Captain America - recenzja filmu
12-08-2011, 10:37 | 7088 x przeczytano | ARTUT
Nie przepadam za filmami o superbohaterach. Większość z nich to najzwyklejsze filmidełka, które niczym nie potrafią zaciekawić a ich fabuła wywołuje jedynie uśmiech politowania nad autorami "dzieła". Oczywiście zdarzają się chlubne wyjątki. Seria o Batmanie miała niesamowity klimat i humor. Aktorzy tworzyli znakomite kreacje, muzyka rewelacyjnie ilustrowała świetne zdjęcia. Pierwsza część IronMana wręcz mnie zachwyciła. Druga była gorsza, ale mimo to po wyjściu z kina czułem, że miło spędziłem czas.
Ufając w dobry gust filmowy Cravena dałem się namówić na wyprawę do Multikina by obejrzeć "Kapitana Amerykę". Zwiastun, który widziałem w internecie nastawiał mnie bardzo pozytywnie. Zakupiłem zatem potężne wiadro popcornu, kubek coli i założywszy okulary 3D rozsiadłem się po pańsku w fotelu w oczekiwaniu na najzwyklejszą dobrą zabawę.





Historia przedstawiona na ekranie nie jest skomplikowana. Główny bohater to cherlawa sierota, która tak jak inni jego koledzy chce wstąpić do amerykańskiej armii by bronić kraju i świata przed złymi nazistami. Jednakże ze względu na to, że ma budowę ciała zbliżoną do chorowitej baletnicy, kolejne komisje wojskowe każą mu się wynosić. On jednak niezłomnie próbuje dalej w międzyczasie dostając po pysku od różnych łobuzów. Ostatecznie dostaje interesującą propozycję by wziąć udział w eksperymencie, którego celem jest stworzenie superżołnierza. I tak oto powstaje Kapitan Ameryka.

Początek filmu nieco się wlecze, ale jak każdy rozsądny widz, oczekiwałem na to, że prędzej czy później zacznie się rozpierducha. Owszem były wybuchy, było naparzanie się z żołnierzami tajemniczej organizacji Hydra, która na wzór nazistowskiego cyrku, ma czarne ubranka i chce zawładnąć światem. Niestety to wszystko było niby fajne, ale jakoś tak ze sobą nie grało. Szalenie zabrakło mi amerykańskiego patosu. Pamiętacie scenę prezentacji robotów z drugiej części "IronMana"? Pamiętacie serwis informacyjny w "Żołnierzach kosmosu"? Gdzie do diabła podziały się sceny, które powinny pojawić się w filmie, a ich po prostu nie było? Gdzie scena z Kapitanem Ameryką, który daje po ryju nazolom, zatrzymuje się na chwilę i stając na baczność salutuje do amerykańskiej flagi a następnie kontynuuje okładanie złych ludzi po mordach? Gdzie scena z trzymaniem na rękach zwykłego amerykańskiego żołnierza, który umiera na rękach głównego bohatera, i krwawiąc jak prosie błaga by kontynuować zbożne dzieło obrony kraju?





Żeby tego było mało obrzydliwa organizacja Hydra została potraktowana po macoszemu. Ich dziury w ziemi, w których się kryli były zupełnie pozbawione symboliki. Ot czasem w kadrze pojawiła się jakaś czaszka czy wisząca na ścianie makatka. No kurde... a gdzie Wagner ryczący z głośników? Te ubrane na czarno leszcze padały jak muchy i nawet nie można było mieć nadziei, że któryś zrani bohaterskiego Kapitana.

Żal mi tego wszystkiego jak jasna cholera bo liczyłem na zupełnie inny film. Tym bardziej jestem zawiedziony, że potencjał był naprawdę solidny. Niektóre sceny były naprawdę fajne (choćby ta znana ze zwiastuna, w której Kapitan wraz ze swoją wesołą ferajną wpada przez drzwi i naparza z karabinufff). Bardzo podobał mi się bojowy kostium (mam na myśli ten, w którym główny bohater realizuje swe zbożne dzieło napieprzania złych ludzi, a nie ten w którym promuje obligacje wojenne). Podobał mi się główny przeciwnik. Miał fajny mundur stylizowany na SS, paskudną nazistowską mordę (zamienioną później na jeszcze bardziej paskudny, czerwony ryj). Ale to wciąż za mało! Hydra miała tylko jednego, statusiałego naukowca, który wyglądał jak księgowy. Gdzie do diabła podziało się laboratorium pełne facetów w białych fartuchach, którzy z zaczesaną grzywką testują nowe rodzaje śmiercionośnej broni na uroczych kotkach i jeńcach, którzy umierając szepczą, że te łotry "jeszcze tego pożałują"?

Ja rozumiem, że producent chciał się załapać na niższą klasyfikację wiekową, ale nie pokazać cycków szprychy, która macha tyłkiem przed Kapitanem Ameryką to skandal!!! No kurde, chociaż gołe plecy mogli pokazać!

Zawiodłem się na tym filmie. Spodziewałem się czegoś znacznie lepszego. Oczywiście na końcu dowiadujemy się, że na pewno będzie druga część. Liczę na to, że będzie lepsza...
A tak zupełnie na koniec, to proszę nie traktować mej recenzji zbyt poważnie. Możliwe, że ten film jest naprawdę fajny, a mi najnormalniej w świecie popieprzyło się ostro w głowie, bo...

JEZUS MARIA!!! Przed "Kapitanem Ameryką" puścili w kinie zwiastun filmu "Kowboje i obcy"... Błagam... chcę umrzeć...

Artur "ARTUT" Machlowski





Tytuł: Captain America: Pierwsze starcie
Tytuł oryginału: Captain America: The First Avanger
Reżyseria: Joe Johnston
Scenariusz: Stephen McFeely, Christopher Markus
Obsada: Chris Evans, Samuel L. Jackson, Hugo Weaving
Gatunek: fantasy, przygodowy
Kraj: USA
Rok produkcji: 2011
Czas trwania: 123 min

Ocena:
 
Ogólna
50%
 
Ocena końcowa: 50%
 

 


 
12-08-2011, 13:13 | Kalamadei | Komentarzy w sumie: 3
uśmiałem się czytając to, dawno nie czytałem tak prześmiesznej recenzji znając życie film marny jak ostatni Xmeni ale powiem jak obejrze. Lubię to :)


 
12-08-2011, 13:09 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4706
Nie no, nie uważam, że ten film to jakiś totalny dramat. Chodzi o to, że naprawdę niewiele by było potrzeba by był naprawdę dobry, do diabła! :)


 
12-08-2011, 12:42 | aQn | Komentarzy w sumie: 11
gówno się znasz panie Machlowski, ot co!


 
12-08-2011, 11:40 | iChris | Komentarzy w sumie: 6
Tylko 50%? Mogłeś dodać jeszcze z 20. Przeczytałem tą ładną i składną recenzję i nadal chce obejrzeć, bo jednocześnie opisałeś złe atuty tego filmu ale i również kilka dla których warto zgrzeszyć i pójść do kina. Może tylko nie w 3D. :-)
Dobra recenzja.


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.