Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Toporiada 2010- relacja
02-09-2010, 11:54 | 6484 x przeczytano | ARTUT
Szczerze muszę przyznać, że konwenty miłośników fantastyki już dawno mocno mi się przejadły. Zaliczyłem ich w swym krótkim, ale jakże pasjonującym życiu już kilkadziesiąt, zjeżdżając nasz piękny, nadwiślański kraj wzdłuż i wszerz. Widziałem duże imprezy, organizowane przez wielkie sztaby ludzi dysponujące ogromnymi budżetami z wielu dotacji. Bywałem na małych lokalnych imprezkach na kilkanaście osób, w których głównymi nagrodami była kostka i uśmiech organizatora. Niestety wszystkie spędy fantastycznej gawiedzi zaczęły wpadać w obrzydliwy schemat. Nadęci nołłani, którzy przez chwilę stawali się kimś ważnym, gdy przypięli sobie plakietkę z napisem „org” do swojej przepoconej i spranej koszulki z konwentu, który odbywał się 10 lat temu. Dumni jak paw, rozstawiający wszystkich po kontach i zadzierający nosy tak, że przez dziurki widać im nieświeże majtki. Sale sypialne, w których śpią cztery osoby, ale na drzwiach rozklejone są plakaty „brak wolnych miejsc” i „tu śpią tylko członkowie klubu fantastyki z Pierdzichowic Górnych”, a gdy ktoś wejdzie do środka z nadzieją pozostawienia choćby na chwil tam swojego plecaka to znajdzie go za chwilę na korytarzu z odbitymi buciorami.

Tymczasem Rawskie Stowarzyszenie Miłośników Fantastyki Topory to grupa ludzi, których powinni autentycznie pokazywać w Ogrodzie Zoologicznym. I to wcale nie dla tego, że w wyjątkowy sposób potrafią robić bydło, pachną w unikatowy sposób, czy mają problemy z rozrodczością. To wymierający gatunek ludzi pozytywnie popieprzonych, autentycznie życzliwych, zaangażowanych i chętnych do dobrej zabawy. Z tymi ludźmi chce się przebywać, ich obecność sprawia radość, a co więcej, te typy przyciągają do siebie innych ludzi im podobnych.

O zeszłorocznym, bardzo udanym konwencie Toporiada, który odbył się we Fryszerce koło Inowłodza można przeczytać na Valkirii moją relację. Tegoroczna, organizowana w tym samym miejscu, przez tych samych ludzi była jeszcze lepsza. Trudno w to uwierzyć tym bardziej, że nazwy miejscowości, o których wspominam raczej nastawiają zwykłego czytacza na lokalny konwencik, słaby niczym darmowa kawa w InterCity. Tymczasem Toporiada 2010 była zorganizowana z rozmachem, na dużą skalę i jak zawsze była bardzo udana.

Ośrodek Harcerski, w którym odbywał się konwent jest położony w dużym lesie. Dojechać tam można było praktycznie tylko własnym samochodem. Na szczęście organizatorzy zapewnili także podwózkę z pobliskiego dworca PKP więc kto chciał, ten dał radę dotrzeć na miejsce. Zresztą, co specyficzne dla tej imprezy, jej uczestnikami byli praktyczni tylko członkowie klubu Topory i znajomi królika. Niewiele było osób z zewnątrz. Ale wróćmy do samego miejsca konwentu. Do dyspozycji uczestników były domki i ogromna przestrzeń na namioty. Prelekcje i sesje w gry fabularne miały miejsce w dużych, wojskowych namiotach. Miało to swój ogromny urok. Żeby tego było mało, w pobliżu przepływa rzeka Pilica, która po ostatnich deszczach mocno wezbrała. Dzięki temu można było w niej pływać mimo silnego nurtu. Jako, że pogoda wybitnie dopisała, wielu uczestników dla ochłody często się w niej moczyło. Z racji tego, że organizatorzy to rozsądni ludzie, na konwencie można było oczywiście pić piwo. W czasie prelekcji i sesji niejeden uczestnik sączył zimnego browarka, a gdy tylko w głowie lekko zaszumiało, wskakiwał do Pilicy i wracał na konwent trzeźwy jak mniszka przed święceniami. Oczywiście nad rzeką toczyło się również życie konwentowe. Dysputy w Pilicy były często bardzo interesujące, tak samo jak słynny, wręcz legendarny rzeczny LARP na podstawie powieści Jacka Komudy pt. Galeony Wojny.

Zaplecze konwentowe to także sklepik czynny od wczesnych godzin rannych do późna w nocy, gdzie oprócz zimnego piwa można było zjeść także coś na ciepło. Była także stołówka, w której wydawano darmowy obiad, przy którym spotykała się konwentowa dziatwa. Wielkie ognisko skupiało wokół siebie konwentowiczów, którzy często do rana balowali przy nim ochoczo, niczym rusałki spite do nieprzytomności nektarem z wodnych lilii.

Ogromną zaletą Toporiady był fakt, iż wieczorem cały konwent zamierał i prawie wszyscy ruszali na sesje. To konwent mocno eRPeGowy i za to go także bardzo lubię. W trakcie trwania zabawy, po namiotach i chaszczach krążyła specjalna komisja, która miała na celu wybór najlepszego Mistrza Gry i Gracza. Zwycięzcy konkursu zostali nagrodzeni Złotymi Toporami.

Nie sposób nie wspomnieć o tradycyjnym Orczym Obozie, w którym oprócz orkusowej scenografii, przebywały podpite, umalowane na zielono i rozebrane do rosołu śmierdzące poczwary. Miało to swój wyjątkowy urok. Były także obozy neuroshimowe, sarmackie i jeden piracki, które jednak aż tak bardzo się nie wyróżniały.

Jak dla mnie i dla wielu uczestników najmocniejszym punktem tegorocznej Toporiady był niesamowity LARP dzikopolowy zorganizowany przez Tomka Wolskiego, Michała Mochockiego i ich najbliższą rodzinę. Co ciekawe był to największy LARP tego typu w historii. Wzięło w nim udział około 200 osób!!! Warto dodać, że wiele z nich nie miało nic wspólnego z sarmackimi klimatami, jednak idealnie wczuli się w swoje role. Liczne stronnictwa, świetna mechanika, skomplikowana fabuła i masa różnorodnych celów sprawiła, że każdy miał dla siebie zajęcie. Mnie największą frajdę sprawił moment, kiedy w roli pułkownika kozackiego zwołałem wszystkich braci do ogniska i tam wyjąłem pięciolitrowy baniak wina (prawdziwy, nie wyimaginowany). Polewając po kolei każdemu z nich, mentorskim głosem namawiałem do zgody i braterstwa by później zachęcić wszystkich by poparli mnie w mych staraniach na urząd Hetmana Kozackiego. Oczywiście wszyscy głośno wiwatowali na moją cześć, by później, gdy wino wywietrzało już z łbów bezczelnie mnie zdradzić… Gdy LARP się już zakończył, dzięki specjalnej mechanice gry, organizatorzy obliczyli, kto został zwycięzcą. Oczywiście najlepszy gracz otrzymał nagrodę.

O Toporiadzie można by jeszcze wiele dobrego napisać. Trudno jednak opisać to, jak świetnie się na tym konwencie bawiłem. Bezwzględnie jest to dla mnie najlepsza tego typu impreza w Polsce. Niesamowita, przyjacielska i pełna życzliwości atmosfera, świetne warunki i wspaniała zabawa. Toporiada bardzo wysoko podnosi poprzeczkę i nie bardzo wierzę w to, żeby ktokolwiek był w stanie przebić Huberta „Jankosia” Jankowskiego i jego wesołą, toporową gromadkę.

Do zobaczenia za rok na Toporiadzie 2011!

Autor: Artur „ARTUT” Machlowski

Informacje dodatkowe:
 
 

 


 
07-09-2010, 16:31 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4706
Oj tam oj tam... w roli kozła ofiarnego sprawdziłeś się świetnie. Trzeba pomyśleć o takim typie szlacheckim w najbliższym dodatku :)


 
07-09-2010, 16:25 | JWP Brandt | Komentarzy w sumie: 1
Ohh, dziękuję Arturze, jednak o mnie pamiętałeś ;] Żywię nadzieję że uda się jeszcze raz zagrać w DP i może następnym razem tak, żebym nie bł kozłem ofiarnym... :) Do zobaczenia! :D


 
02-09-2010, 15:57 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4706
No to mi się coś pomyliło bo byłem pewny że grało 200 osób. Jak się naród zebrał pod koniec przy ognisku to była istna ciżba...

No i w relacji zapomniałem napisać o tym, że na tegorocznej Toporiadzie miałem okazję pierwszy raz zagrać u samego Jacka Komudy w Dzikie Pola. Wbrew jadowitym językom, Jacek rewelacyjnie prowadzi Dzikie Pola. A i kompanija do gry wybornie nam się udała. Szczególnie pozdrawiam JWP Filipa, który pierwszy raz grał w DP a stał się wręcz bohaterem scenariusza, kiedy pod koniec Swawolna Kompanija zrobiła z niego kozła ofiarnego :)


 
02-09-2010, 15:45 | MMochocki | Komentarzy w sumie: 312
Z tą liczebnością larpa toś odrobinę przesadził. Był z zapasem zaprojektowany na ponad 200 osób, ale w praktyce mieliśmy 80 - 100. Całą resztę wszakże przedstawiłeś kubek w kubek co do joty. :D


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.