Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Sen na jawie - relacja z Avatar Day
24-08-2009, 14:34 | 4758 x przeczytano | Craven

W piątek, 21. sierpnia, odbył się ogólnoświatowy pokaz kilkunastu minut Avatara – nowego filmu Jamesa Camerona. Jeśli jeszcze nie słyszeliście o tej produkcji, to najłatwiej powiedzieć, że to przygodowe kino SF, na granicy baśni, wykonane z ogromnym rozmachem. Nad filmem wisi widmo ogromnej presji i wywindowanych oczekiwań. Wiele z nich schłodził pierwszy zwiastun. Jak obronił się materiał wyświetlany w kinie, w 3D? O tym poniżej.

Sala zapełniała się w jednostajnym tempie. Panie przy wejściu niestety odbierały całkiem sympatyczne zaproszenia i wręczały okularki do trójwymiarowego oglądania. Później zaczęło robić się nudno, gdyż seans się opóźniał. Następnie zapanowały ciemności, które znowu trwały podejrzanie długo. Wreszcie jednak pojawił się trójwymiarowy James Cameron i zapewnił widownię, że fragmenty, które obejrzy pochodzą z pierwszej połowy filmu i nie zdradzają zbyt wiele.

Scenka z pułkownikiem Quaritchem, prowadzącym odprawę dla nowoprzybyłych, otworzyła pokaz. Stephen Lang w tej roli prezentuje się po prostu świetnie. Może to nie ten poziom co sekwencje z marines z Aliens, ale widać, że to twardziel i pewnie będzie miał w filmie sporo do powiedzenia. Potem dane nam było zobaczyć krótki fragment z Jakiem (Sam Worthington) – sparaliżowanym weteranem i granym przez Sigourney Weaver naukowcem. Sympatia do Weaver może tu być ważnym czynnikiem, ale nie mogę się doczekać na więcej zgryźliwej pani doktor. W tej scenie Jake po raz pierwszy ma „wniknąć” w ciało tytułowego awatara – genetycznie wyhodowanego ciała, które może żyć i oddychać w niegościnnym, obcym świecie. Wszystko, co następuje później, to dzieło komputera – kilka sekwencji w dżungli obcej planety.

Więc jak to wygląda? Znacznie lepiej niż na zwiastunie. Nie wiem, czy to efekt 3D, czy raczej wielki ekran, a może brak montażowej papki. Tak czy inaczej, te kilkanaście minut, to ucieleśnienie tego, co powiedział sam reżyser – oglądanie Avatara jest jak śnienie z otwartymi oczyma. Pandora jest nieprawdopodobnie sugestywna i realna. Jest czymś pomiędzy rafą koralową i Amazonią – gęsta roślinność, fruwające owady, fantastyczne rośliny… A do tego prawie wszystko świeci bioluminescencyjnym światłem. Widok jak z bajki, ale taki w który można uwierzyć. Świecące kwiaty nie są jak żarówki – światło jest łagodne i przypomina niektóre stworzenia z oceanicznych głębi Ziemi. Zwierzyna zachowuje się w przekonujący sposób – latające, jaszczuropodobne stwory potrząsają łbami jak ptaki, wielkie drapieżne coś szarżuje niczym dziki kot, wreszcie kolos z głową przypominającą rekina-młota, dający do zrozumienia, że zaraz zacznie atakować.

W ten bajeczny i niebezpieczny świat wrzuceni są obcy o błękitnej skórze, obwieszeni różnymi talizmanami, piórami, koralikami oraz innym brzęczącym i dyndającym sprzętem. Na’vi, bo o nich mowa, mają wprost fenomenalną i wielce sugestywną mimikę. Nie przesadną - jak postaci z kreskówek, nie sztuczną - jak niektóre komputerowe twory, czy drewnianą - animowaną przez lalkarzy. Oni tam są i żyją. Nawet jeśli w pierwszej chwili przypominają mroczne elfy z World of Warcraft. Jedną z sekwencji filmu jest coś pomiędzy inicjacją a polowaniem, gdzie główny bohater musi schwytać i dosiąść latającego stwora na oczach plemienia – scena zupełnie wciąga, widz zapomina, że to jedna wielka animacja. Po seansie można się umocnić w przekonaniu, że  film będzie miał wiele z Tańczącego z wilkami. Dla mnie to zaleta – lubię czerpanie z dobrych wzorców. Wtórności raczej nie będzie. Nie na Pandorze.

W czasie pokazu nie zwróciłem zbytniej uwagi na muzykę – wiem tylko, że była. Imponujące natomiast było udźwiękowienie. O dreszcz przyprawiły mnie szczególnie niosące się echem po lesie porykiwania młotogłowego kolosa, czy skrzeki latających stworów. Efekt 3D, który był tu kluczową kwestią wygląda dobrze. W z dynamicznych scen zdarzał się doskwierający flicker, którego pewnie nie byłoby w IMAXie (pokaz odbył się w cyfrowym 3D z jednym projektorem). Na szczęście nie ma prostackiego wciskania widowi przedmiotów w oko – głębia obrazu po prostu zwiększa poczucie immersji, nie rzuca się w oczy. Nie myśli się o tym w czasie seansu, po prostu świetnie się to ogląda.

Podsumowując - jest na co czekać. Zapowiada się największe widowisko roku, powalające rozmachem i wyobraźnią. Nie wiadomo, jak wypadnie fabularnie, ale wszystkie materiały, z którymi się zapoznałem, wskazują, że Cameron stworzył niezwykle przemyślany i spójny świat, a historyjka jest mocno sztampowa, ale sprawdzona. Zapowiada się dwugodzinny sen na jawie…

 
Autor: Mateusz „Craven” Wielgosz
Redakcja: Klaudia Najdowska
 

Informacje dodatkowe:
 
 

 


 
12-12-2009, 20:20 | Craven | Komentarzy w sumie: 1722
Dołożyli starań do tego, by 3D w Avatarze nie męczyło oczu. To ma być nowy trend w stereoskopii. Zamiast popisywania się głębią, wciskania widzowi w oczy przedmiotów idea jest taka, żeby odczuwał naturalną głębię. Zamysł Camerona jest tak, żeby widz po 20 minutach filmu zapomniał o 3D i po prostu chłonął film.

Ale oczywiście dla uparciuchów będą również seanse w 2D :)


 
04-09-2009, 13:13 | Nitjsefni | Komentarzy w sumie: 2
A czy wiecie czy film będzie można oglądać normalnie? bez okularów? zraziłem się do kina 3D, filmy proponowane np. w Imaxie szybko męczą oczy i stają się nudne. NIe ma ryzyka że tu będzie podobnie?


 
25-08-2009, 09:42 | Craven | Komentarzy w sumie: 1722
Warto - niewarto. Prawda jest taka, że utrudniano to z całych sił. Na szczęście mam kuzyna w Stolycy, bo bilety trzeba było odebrać w czwartek w półgodzinnym oknie (tak dobrze słyszycie - dzień wcześniej i tylko przez 30 minut), co więcej w takiej godzinie, że jakby ktoś tam jechał po pracy to bez szans zdążyć - nawet pracując w mieście, bo korki. Pokaz dzień później wieczorem, więc też powrót do domu potencjalnie utrudniony.

Ja przyjechałem na gotowe i mogłem sobie przenocować, w innej sytuacji nie wiem czy dla 16 minut warto by było...

Na szczęście jednak byłem. Jeśli zwiastun ochłodził mój zapał, to po pokazie odżył on, z tą różnicą, że już wiem dość dokładnie na co czekam.


 
25-08-2009, 09:24 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4702
Świetny tekst. Teraz pozostaje tylko czekać na film.

Bardzo żałuję, że nie mogłem być na tym pokazie. Widzę, że było warto :)


 
24-08-2009, 21:45 | Sharn | Komentarzy w sumie: 1070
A Craven pewnie musiał mocno ściskać nogi, żeby nie popuścić z wrażenia na tym pokazie, bo już jarał się tym filmem w zeszłym roku ;]


 
24-08-2009, 15:10 | Ardelin | Komentarzy w sumie: 189
Jestem bardzo ciekawa tego filmu. :)


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.