Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Księga Spaczenia - recenzja
28-07-2007, 12:16 | 6660 x przeczytano | Hipiss



Jakiś czas temu na sklepowych półkach pojawił się kolejny dodatek do Warhammera. Równie gruby jak Królestwo Magii, lecz jeszcze bardziej przerażający. Księga Spaczenia traktuje o kwintesencji naszej ukochanej gry - o Chaosie. Czy faktycznie jest to suplement tak dobry, by wydać na niego grube pieniądze? Zaraz do tego dojdziemy.
 
Wrażenia wizualne są mocne. Okładka w barwach fioletu przedstawia obrzydliwą scenę z demonetką Slaanesha w samym centrum. O ociekającym tłuszczem kultyście nie wspomnę, kojarzy mi się tylko słynna scena z filmu Siedem. Ilustracje wewnątrz książki w większości są dobre. Mówię „w większości”, ponieważ napotykamy tutaj dziwną skrajność: albo grafiki na poziomie, albo totalnie beznadziejne obrazki, które bardziej rozśmieszają niż przerażają. Generalnie jednak da się to przełknąć, zwłaszcza że ostateczne wrażenie jest takie, jakie powinno być. Sama książka, co jest już normą, jest tak wydana, że można nią zabić. Tym razem nie rzucałem nią o ścianę właśnie z obawy o ścianę.
 
Co z wnętrzem? W tej chwili czeka mnie naprawdę trudna przeprawa, by krótko, acz rzetelnie ocenić zawartość dziewiętnastu rozdziałów. Całość została podzielona na cztery części, za co jestem wielce wdzięczny.
 
Część pierwsza zatytułowana Wewnętrzny Wróg opowiada o Chaosie w Starym Świecie, o jego obecności w Imperium. Dostajemy więc dość dokładną historię tej przerażającej siły, z głównym naciskiem położonym na Wielką Wojnę z Chaosem i Burzę Chaosu, która rozpętała się pod przywództwem Archaona. Muszę przyznać, że czytanie pierwszego rozdziału napełniło mnie pesymizmem - człowiek autentycznie traci wiarę w przyszłość Imperium. Prócz historii, zaserwowano nam również rozdział o życiu z mutacją. Dowiadujemy się, co może ją powodować i jak z nią walczyć. Trzeci rozdział także dotyczy mutacji – tutaj jednak są one w miarę dokładnie opisane wraz z ewentualnymi modyfikacjami cech. Część z nich może wywołać uśmiech na twarzach czytelników, ale przecież nikt nie mówił, że wszystkie przemiany muszą być niewiadomo jak przerażające. Ważne jest to, że lista jest niezwykle obszerna i czytelnik ma z czego wybierać. Kolejny, czwarty już, rozdział dotyczy kultów. Opisano tutaj te najważniejsze, bez zagłębiania się w szczegóły. Profesje akolitów i wtajemniczonych są tutaj miłym smaczkiem. Ostatni rozdział pierwszej części traktuje o relikwiach Chaosu. Nie ma tego zbyt wiele, ale na pochwałę zasługuje fakt, że nie są to tylko i wyłącznie gigantyczne topory mocy. Obraz Girardiego del Vorsa jest naprawdę niezwykły.
 
Część druga, Cienie Chaosu, skupia się na futrzanym pomiocie Chaosu. Otrzymujemy tu dość obszerny rozdział o bestiach Chaosu, a także opis ich gatunków (oczywiście z cechami)… tak, żeby było różnorodnie. Kolejny rozdział to swoiste uzupełnienie Bestiariusza. Otrzymujemy tu opisy nowych potworów, lecz ich ocenę sobie daruję. Kto zawsze chciał wykorzystać Smoka Chaosu, ten będzie zadowolony. Ostatni rozdział drugiej części opowiada o tych, którzy odważyli się stanąć przeciwko niszczycielskim potęgom. Co nieco o łowcach czarownic, a także – co mnie zaciekawiło – o egzorcystach. Rycerze Pantery nie okazali się tutaj niczym nowym, jednak Zakapturzeni Bracia to już inna bajka. Po głębszym zastanowieniu się stwierdziłem, że przedstawiciele tej profesji mogą być naprawdę fascynujący.
 
Część trzecia dotyczy Pustkowi Chaosu. Opis Norski jest, ale czekając na Nordstjern Xaplana, której spore fragmenty miałem okazję czytać, stwierdziłem, że ów rozdział pozostaje dość jałowy. Oczywiście wielu powinno być zadowolonych, choć ja osobiście spodziewałem się czegoś ciekawszego. Na pochwałę natomiast zasługują ilustracje do profesji Norsmenów. Całą Norskę ratuje tutaj profesja Skalda, która oferuje coś więcej, niż bycie tępym wojownikiem. Następny, dwunasty rozdział dotyczy hord Chaosu. Cóż, opis Kurgan i innych ludów Chaosu to chyba niewiele. Warto jednak dowiedzieć się czegoś o Krasnoludach Chaosu, jako że dla nich również znalazło się tutaj miejsce. Więcej, zainteresowani mogą sobie stworzyć taką postać! Rozdział trzynasty pod tytułem Niewolnicy Ciemności dotyczy wybrańców, obdarowanych przez mroczne bóstwa potęgą i mutacjami. Zbiór owych profesji, dość mocnych, moim zdaniem, jest zbędny. Może dlatego, że nie pozwoliłbym swoim graczom na osiągnięcie statusu wywyższonego demona z WW +50, a z Atakami od +4 do +6. To już nie jest Warhammer, to rzeźnia. Znajdziemy tu również rozdział z nagrodami Chaosu. Każde z bóstw ma swój zbiór „podarków”, w które mogą zaopatrzyć się postacie. Ostatni, piętnasty rozdział tej części wywołał u mnie szeroki uśmiech – nie wiem tylko, czemu tak mnie to rozbawiło. Chaos bez swej zbrojowni jest niczym. A zatem mamy tutaj opisy broni. Tak, broni, pancerzy i artefaktów Chaosu!
 
Część czwarta: Domena Chaosu. Cóż, opis czterech najważniejszych bóstw wydawał się tutaj niezbędny, a znalazł się prawie na końcu książki. To nic, podstawowa wiedza została zawarta, część fanów Warhammera z pewnością dowie się czegoś nowego. Na uwagę zasługuje rozdział o magii. Nowe czary dla magów Chaosu są ciekawe, stanowią miłe uzupełnienie. Powoli zbliżamy się do końca. Rozdział osiemnasty jest opisem armii Chaosu – dowiadujemy się czegoś o demonach służących poszczególnym bóstwom (z cechami, a jakże!), a także zasady tworzenia własnych sług. Ostatni rozdział dotyczy tych największych i najstraszniejszych, Krwiopijcy Khorna, Wielkiego Nieczystego, Strażnika Tajemnic i Pana Przemian. Czym byliby bogowie Chaosu gdyby nie mieli swych pupilków?
 
Przelecieliśmy przez treść dodatku. To jednak nie jest koniec. Chciałbym zwrócić uwagę na przekład. Wiem, że jednym nie będzie on robić większej różnicy, a inni zaczną wyrywać sobie włosy. Ja może szału nie dostałem, ale spotkałem się z kilkoma smaczkami. Kult Cuchnącej Paszczęki wywołał u mojego kolegi atak opętańczego śmiechu, ja natomiast nieźle bawiłem się przy Vitkach (nie wiem, jak jest z oryginałem, ale kojarzy mi się z plemnikiem) i Kataklizatorze. Już wyobrażam sobie gracza wrzeszczącego na całe gardło: kryjcie się! Nadciąga kataklizator! Wiem, że tłumaczenie nie ma aż takiego wpływu na ostateczną ocenę, wspominam tylko o tym ze względu na poczucie humoru tłumacza.
 
W całym dodatku pojawiają się pomysły na przygody – mniej lub bardziej oryginalne, myślę, że da się z nich wyciągnąć coś ciekawego, zręczny Mistrz Gry z pewnością sprytnie to wykorzysta.
 
Jest jeszcze jedna sprawa, która mnie – osobiście – dręczy i prześladuje. Wiem, że to dodatek o Chaosie. Ale, jak własną babcię kocham, jest to dodatek podobny do filmów ze Stevenem Seagalem. 80% tych filmów ma w tytule „śmierć”, tutaj prawie wszystko ma w nazwie „Chaos”. Smok Chaosu, Olbrzym Chaosu, Wywyższony Wybraniec Chaosu, Wilczarze Chaosu, Oręż Chaosu.
 
Dobra, przejdźmy do podsumowania. Księga Spaczenia jest dodatkiem niezwykle obszernym, obfitującym w mięcho, czekające tylko na wykorzystanie w przygodach. Wiedza zawarta w tej książce w wielu przypadkach okazuje się bezcenna. Muszę jednak ostrzec tych, którzy mają skłonność do popadania w skrajności. Jeśli nie będziecie korzystać z dodatku rozważnie, wkrótce wasze sesje przekształcą się w ciągłe mordy i inne krwawe kaźnie. Warto zatem zachować pewien dystans. Po przeczytaniu suplementu warto zastanowić się nad naszą wizją Chaosu, odradzam opieranie się tylko na Księdze Spaczenia. Nie zmienia to faktu, że jest to pozycja, którą fan Warhammera powinien przeczytać. Niekoniecznie teraz, ale w bliższej przyszłości.
 
Redakcja: Hendley
 
Wydawca: Copernicus Corporation
Ilość stron: 312
Cena: 110 zł
 
Księga Spaczenia w V-Sklepie

Ocena:
 
Ogólna
80%
 
Ocena końcowa: 80%
 

 


 
29-07-2007, 00:40 | Damrok | Komentarzy w sumie: 30
Intrygujące, że Strażnik Tajemnic jest w tej samej lidze co Krwiopijca Khorne'a, Pan Przemian oraz, co mnie już odrobinę zaniepokoiło, Wielki Nieczysty XD


 
28-07-2007, 21:43 | Wiewiór | Komentarzy w sumie: 942
Chaos... Jako dodatkowe źródło wiedzy mogę podać, a jakże, army booki do WFB, w których zawarta jest nie tylko ta bezpośrednio "militarna" wiedza o Chaosie, ale także nieco mięcha (da się wyciągnąć - choćby Special Characters) oraz wspaniałe, epickie wstawki fabularne.

Sam tekst daje radę, jak zawsze, Hipek. Nie zawodzisz ;]


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.