Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Heroes & Generals

Jeśli tak jak ja lubisz klimat II wojny światowej to koniecznie zainstaluj tę grę! Jestem pewien, że się na niej absolutnie nie zawiedziesz.

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Piechota autoramentu cudzoziemskiego (cz. 1.)
08-07-2007, 20:57 | 8392 x przeczytano | Islam Gerej III

Wstęp. Zarys organizacji piechoty zachodniej w epoce nowożytnej
Od niepamiętnych czasów monarchowie, jak i dowódcy wyższego szczebla, zdawali sobie sprawę z wyższości na polu bitwy żołnierzy zawodowych nad pospolitym ruszeniem czy miejską milicją. Rzymskie legiony, feudalne drużyny książęce czy po prostu zwykli nieokrzesani najemnicy na równych warunkach przeważnie znosili w polu nawet przeważające siły pospólstwa.

Oczywiście były od tej zasady odstępstwa, choćby bitwa pod Courtrai w 1302 roku, gdzie francuskie rycerstwo zostało dosłownie wdeptane w ziemie przez chłopów i mieszczan. O klęsce przesądziła jednak znaczna przewaga flamandzkich powstańców (niektóre źródła mówią o 8000 francuzów i 60000 flamandów).

Żołnierz zawodowy, zaciągany na żołd na ściśle określonych warunkach, karny i zdyscyplinowany, w XVII wieku stanowił już trzon armii europejskich. Czego nie można wymagać od na siłę zaciągniętych chłopów, można polecić uczącym się tego „od kołyski” najemnikom. Taka doktryna zapoczątkowała nowy zawód – żołnierza. Od tamtej pory jest to „praca jak każda inna”.

Jednak zanim pole walki zdominowała broń palna, panował wiek długiej piki. Zdominowały go zwycięstwa szwajcarskich kolumn piechoty. Historii najemników zaczniemy więc właśnie od wspomnianych szwajcarskich landsknechtów (niem. Land - kraj, Knecht – pachołek), którzy w XV wieku zasłużyli sobie na miano „niezwyciężonych”. Były to odziały zaciężne, zbrojne w długie piki. Z czasem kraje Europy zaczęły zaciągać do swoich armii wzorowanych na szwajcarach najemników. Wywodzili się oni z krajów niemieckojęzycznych, służyli jednak pod sztandarami większości ówczesnych mocarstw. Pierwotny moderunek landsknechtów (lub lancknechtów) został uzupełniony o rusznice oraz ciężkie, prawie dwumetrowe miecze - flambergi. Prekursorem użycia tych jednostek był cesarz Maksymilian I, który utworzył pierwsze oddziały w 1487 roku.

Wiek szesnasty niesie za sobą upowszechnienie w Europie zachodniej zaciągania regimentów najemnych, dzięki czemu powstały armie zawodowe. W piechocie można było zatrudniać tańszych chłopów i mieszkańców miast, których przyuczano do trzymania szyku i ślepego wykonywania kilku podstawowych rozkazów. Wielkie reformy zachodzą dopiero na przełomie wieku XVI i XVII, kiedy to w Niderlandach swoje militarne plany wprowadza w życie Maurycy Orański. Między innymi zastosował on na polach bitew szyk batalionowy, pozwalający uwydatnić siłę ognia poszczególnych oddziałów. Piechota była podzielona na bataliony, składające się z 250 pikinierów i 300 strzelców. Centrum batalionu zajmowali uszykowani w 10 rzędach pikinierzy osłaniani na skrzydłach przez muszkieterów. Zazwyczaj bataliony rozmieszczano w 2-3 liniach na wzór szachownicy.

Nie należy jednak zapominać o nieco wcześniejszym słynnym hiszpańskim tercio, czyli wielkich czworobocznych pułkach piechoty (początkowo liczących 3000 ludzi). Tercio składało się z trzonu, czyli kwadratu najeżonego pikami oraz 4 rękawów tworzonych przez muszkieterów, osłaniających narożniki pikinierów. Oddziały tego typu zwykle odpowiadały ówczesnym pułkom, czyli jednostkom wyższego szczebla taktycznego. Ze względu na liczebność oraz gęstość szyku tercio nie było dobrym narzędziem do działań ofensywnych. Poszczególne tercio otrzymywały nazwy ziem z jakich wywodzą się służący w nich najemnicy lub zwierzchnika danego tercio.

Jeszcze inaczej wyglądały reformy szwedzkiego króla, Gustawa Adolfa, w początkach lat dwudziestych XVII wieku. Dwukrotnie została zmniejszona liczebność kompanii piechoty, która składać się teraz miała z 3 kapralstw pikinierów (po 16 żołnierzy) oraz 3 kapralstw muszkieterskich (24 żołnierzy). Cztery tak sformowane kompanie tworzyły skwadron, liczący 216 pikinierów i 288 muszkieterów. Należy przy tym zauważyć, że każda kompania była zobowiązana wydzielić jedno kapralstwo muszkieterów do walki poza szykiem skwadronu. Jego zadanie polegało na wsparciu kawalerii, działaniu przed szeregiem regimentu, czy też harcowaniu. Dwa skwadrony stanowiły natomiast regiment piechoty, który za Gustawa Adolfa uzyskał pełną niezależność, stając się najwyższą jednostką taktyczną i organizacyjną w piechocie szwedzkiej. Takie rozwiązania zmusiły do zwiększenia liczby oficerów w regimencie. Pozwoliło to jednak poprawić dyscyplinę, dopracować manewrowanie oraz zachować większą kontrolę nad szeregowcami.

Cudzoziemcy w polskich szeregach piechoty. Działania w XVI i 1. poł. XVII w.
„Do cudzoziemskiego [autoramentu] zaś, niekoniecznie z samych cudzoziemców złożonego, ale urządzonego na wzór cudzoziemski i mającego oficerów w znacznej części cudzoziemskich należała piechota niemiecka, dragonja, rajtaria na sposób szwedzki, chorągwie węgierskie, janczarskie oraz artyleria.” – Tak charakteryzuje wojska cudzoziemskiego autoramentu Zygmunt Gloger w swojej Encyklopedii Staropolskiej

Pierwszym polskim władcą, który zdecydował się powołać w szeregi swojej armii cudzoziemców, był Stefan Batory. Wojna z Moskwą (1579-1581), obfitująca w liczne oblężenia, wymuszała zastosowanie licznej piechoty, co przy dotychczasowym składzie wojsk polskich było nierealne. Pierwszy oddział złożony z cudzoziemców zaciągnięto jednak już nieco wcześniej, bo w roku 1576. Był to liczący 600 landsknechtów oddział złożony z żołnierzy wywodzących się z Brandenburgii, Śląska i Saksonii. Oddział ten wyposażony był w arkebuzy (strzelcy), rapiery oraz 5,5 m piki. Ochronę pikinierów stanowiła wtedy półzbroja oraz hełm. Dodatkowo węgierski król zaciągnął na wojnę z Gdańskiem (1576-1577r.) kilkuset Szkotów, którzy ówcześnie słynęli w całej Europie z wyjątkowej bitności i odwagi. Uzbrojeni byli w muszkiety, charakterystyczne spisy z szerokimi ostrzami, obosieczne miecze (claymore) oraz sztylety. Dalej jednak w wojsku Batorego przeważają hajducy oraz jego nowy „projekt” – piechota wybraniecka, zbrojona i walcząca na wzór węgierski.

Początkowo najemne roty składały się wyłącznie z cudzoziemców. Ten stan rzeczy zmienił się dopiero w roku 1629, kiedy pierwszy regiment został złożony wyłącznie z poddanych Zygmunta III, a dowodził nim Reinhold Rosen. Werbowanie rodzimych chłopów i mieszczan było konieczne w obliczu panującej w europie zachodniej Wojny Trzydziestoletniej. Od 1633 r. tylko kadra oficerska składała się z przedstawicieli obcych narodowości.

W pierwszym dwudziestoleciu XVII wieku liczebność piechoty zachodniej niewiele się w wojsku Rzeczpospolitej zmieniała. Powodowało to stopniowe osłabienie wojsk polskich, narażonych tym samym na bezpośredni kontakt z „ognistymi” szwedzkimi regimentami. Dymitriady pokazały, że dotychczasowa polska myśl wojskowa może niebawem stracić na aktualności. Już pod Kłuszynem rosyjską stronę posiłkowało osiem tysięcy najemników pod wodzą Jakuba Pontusa de la Gardie. Choć nie był to jeszcze zaprawiony w bojach muszkieter spod Bredy, Lutzen czy Magdeburga, trzeba zauważyć, że husaria była zmuszana dziesięciokrotnie ponawiać szarżę, by przełamać moskiewsko-szwedzkie linie.

Kolejnym egzaminem miały stać się Prusy i Pomorze w latach 1626-29. Po pierwszych niepowodzeniach (Walmozje - klęska Litwinów), zaskoczony skutecznością szwedzkich regimentów król Zygmunt III ruszył pod Gniew. Próby opanowania miasteczka i pokrzyżackiego zamku przerwało nadciągnięcie Lwa Północy. Do „bitwy dwóch wazów” Polacy wystosowali już 1150 cudzoziemców. Na tę liczbę składali się Szkoci Artura Astona (500 ludzi), piechota Gerarda Denhofa (200 ludzi), piechota Ottona Fitinghoffa (200 ludzi) oraz piechota Ernesta Fitinghoffa (250 ludzi). Razem daję nam to najwyżej siłę szwedzkiego regimentu piechoty (choć to tylko teoretyczne rozważania – Polacy nie łączyli tych oddziałów w jedną jednostkę), czyli ośmiu kompanii. Przeciwko nim do walki Gustaw Adolf rzucił 56 kompanii (8150 ludzi). Wyraźnie widać wielką dysproporcję sił patrząc pod kątem liczebności piechoty wzorowanej na modłę zachodnią. Podkreślić należy, iż hajducy – stanowiący wówczas trzon polskiej piechoty – dysponowali większa siłą ognia. Roty hajduckie były bowiem pozbawione pikinierów, co przy znacznej liczebności polskiej jazdy było zrozumiałe.

W trakcie samej bitwy w miejscach, gdzie dochodziło do kontaktu przeciwnych oddziałów piechoty zachodniej górę brali Szwedzi. Często po prostu przewaga w muszkietach zmuszała do ustąpienia polaków. Gdy jednak dochodziło do natarć na białą broń – hajducy nie widząc rezultatów własnego ostrzału często atakowali z szablami w ręku – Szwedzi byli spychani w tył.

Ogromnego znaczenia wojska cudzoziemskiego autoramentu nabrały w trakcie Wojny Smoleńskiej (1632-34r.). Przyczynił się do tego szalejący konflikt za zachodnią granicą Rzeczpospolitej oraz przeformowanie moskiewskich pułków. W początkach lat trzydziestych car znacznie zbliżył się do szwedzkiego monarchy. Gustaw Adolf widział w tym szansę związania polskich sił na wschodzie, dające mu wolne pole w Prusach i, w miarę sukcesów cara, na dalszych terenach kraju. Obóz protestancki mógłby na tym wiele zyskać – jedno ze stronnictw prohabsburskich zostanie wyłączone z konfliktu, umacniając przy tym pozycje Szwecji w tamtym rejonie kontynentu.

Werbunek cudzoziemców odbywał się w tym okresie głównie na Śląsku i w Prusach Książęcych. Zajęcie przez Szwedów Pomorza Zachodniego oraz wojna w krajach niemieckich skutecznie osłabiło możliwości rekrutacyjne Rzeczypospolitej. Mimo to osiągnięto stan 3860 cudzoziemców oraz 6400 „piechoty polskiej po niemiecku ćwiczonej”. Były to oddziały złożone z osób pochodzenia polskiego, umundurowane i wyszkolone na wzór zachodni. Nie byliśmy jedynymi w Europie, którzy w ten sposób organizowali swoje pułki. Nasz przeciwnik w wojnie Smoleńskiej – Moskwa - borykał się z tymi samymi problemami co Rzeczpospolita: pustki w skarbcu oraz brak chętnych do zaciągu cudzoziemców. Tworzono więc tzw. pułki sołdatskie, które początkowo miały rekrutować się z uboższych bojarów. Nikły odzew ze strony rosyjskiej szlachty spowodował zaciąganie się do wspomnianych oddziałów tatarów, kozaków, chłopów, a nawet górali z Kaukazu.

W skład piechoty cudzoziemskiego autoramentu w armii Rzeczpospolitej wchodziły w 1634 r. m.in. następujące regimenty: pułk królewski płk. Reinholda Rosena w sile 1200 ludzi; pułk królewicza Jana Kazimiera płk. Henryka Denhoffa liczący również 1200 ludzi; pułki Jakuba Butlera oraz Eliasza Arciszewskiego (brata słynnego „polskiego konkwistadora”), oba po 1000 ludzi. Całość osiągnęła 10700 żołnierzy, choć niektóre źródła podają ten stan jeszcze o 1000 osób zwiększony. Dla porównania zauważmy, że w tym samym czasie liczebność piechoty polskiej jest szacowana na ok. 1750 żołnierzy. Co więcej, piechota (niemiecka, węgierska oraz dragonia) stanowiła w trakcie kampanii Smoleńskiej króla Władysława IV 61% wojsk, co jest dokładnym odwróceniem stanu rzeczy z lat poprzednich. Główny ciężar walk po raz pierwszy spadł na piechotę, w której prym wiodły regimenty zachodnie.

Bibliografia:
Krystyna Bockenheim, Dowrek, kontusz, karabela, Wyd. Dolnośląskie, 2004
Zygmunt Gloger, Encyklopedia Staropolska
Antoni Mączak, W czasach Potopu, Wyd. Dolnośląskie, 2004
Dariusz Kupisz, Smoleńsk 1632-34, Bellona, 2001
Dariusz Kupisz, Połock 1579, Bellona
Paweł Skworoda, Hammerstein 1627, Bellona, 2006

Autor: Łukasz "Islam Gerej III" Wrona
Redakcja: Łukasz "Mol" Pleśniarowicz

Informacje dodatkowe:
 
 

 


 
08-07-2007, 21:43 | Aethan | Komentarzy w sumie: 493
redakcja techniczna leży.


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
  • Sims 4 - recenzja gry
    Oczywiście, jeśli jesteś bezwzględnym sadystą, to możesz sprawić, że malutkie Simsy będą bardzo cierpiały. Trzeba przyznać, że dorośli gracze najczęściej właśnie znęcają się nad wirtualnymi mieszkańcami.
    Dark - recenzja serialu
    Zostałem oszukany! Zamiast amerykańskiej, wysokobudżetowej, oryginalnej produkcji, zaserwowano mi niemieckojęzyczny serial (z amerykańską ścieżką audio do wyboru).

   $$5#3... transmisja przerwana...