Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
07-02-2007, 18:05 | 5649 x przeczytano | XeroBoy
Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce…
 
Były sobie klocki LEGO – chyba każde dziecko urodzone po roku 90 miało takie zabawki w domu. Tak jest i dziś, każdy wie, co to jest, tylko prawdziwy bezdzietny grzyb nie ma ani pół klocka w domu. Skoro to takie popularne – można na tym robić kasę na każdy możliwy sposób. Tylko kwestią czasu było, aż w chorych umysłach komputerowych baronów, w zakamarkach mrocznej firmy, w pamięciach chłodzonych kwasem, zrodziły się Star Wars w wersji LEGO. Wtedy to plastikowy Darth Vader założył na równie plastikowy łeb, swój osławiony (plastikowy) hełm. Oddziały szturmowych grafików zasiadły nad budową Gwiazdy Śmierci, różniącą się od oryginału tylko wykonaniem – została zbudowana z czarnych klocków, takich samych, jakich dzieci u zarania dziejów używały do konstruowania miast zamieszkiwanych przez złe LEGOludki.
 


W końcu z plugawych tłoczni zostały wyplute czerwono – czarne płytki oznaczone jako LEGO Star Wars The Video Game. Płytki zostały zapakowane w mroczne pudełka, a jedno z tych pudełek trafiło na moje biurko. Długo obracałem produkt Cenegi w dłoniach, na które miałem naciągnięte skórzane rękawiczki (adekwatne do sytuacji), w końcu rozdarłem jednak folię i rzuciłem się na grę, by nie zostawić na niej ani kawałka dulki, czy drabinki.
 
Do gry dołączona jest trójwymiarowa podkładka pod mysz – kto ma „Sezon na misia”, ten wie o czym mówię. Przyjemny bajer, lecz na dłuższą metę tylko przeszkadza. Za to pudełko na sklepowej półce przyciąga wzrok – o to za pewne chodziło, nie o funkcjonalność gadżetu.
 
Przyznam się bez bicia – do gry byłem nastawiony negatywnie od samego początku. Ot, ktoś chce zarobić na naiwności fanów i wypuścił na rynek gierkę, która nawet jeśli będzie średniej jakości, przyniesie oczekiwane zyski. Jednak… Zawiodłem się.
 
LEGO Star Wars The Video Game zostało podzielone na trzy części plus jedną bonusową. Kampanię gramy od I do III epizodu, a jeżeli byliśmy grzeczni – zagramy i czwarty epizod. Grę rozpoczynamy w Restauracji Dextera – w tym miejscu możemy kupować za zdobyte monety-bonusy postaci oraz wszelkiej maści zabawki w stylu wąsy, czy kubki do herbatki. Tutaj też biegają sobie wszystkie odblokowane przez nas osoby… I nie nudzą się – uprawiają jogging, strzelają do siebie nawzajem, podkładają sobie świnię – jednym słowem: wolna amerykanka. Z własnych obserwacji mogę powiedzieć, iż Mistrz Yoda szczególnie lubi czasem pokroić sobie jakiegoś droida lub przysmażyć włochatego Wookiego.
 


Gra umożliwia nam rozgrywkę w dwóch trybach – fabularnym oraz dowolnym. W pierwszym po prostu robimy, co zrobić trzeba – to kampania. Druga natomiast to pełna samowola - możemy na przykład stoczyć pojedynek Wookie vs. Anakin na końcu trzeciej części. Na tym jednak się nie kończy, tutaj ktoś wpadł na wspaniały pomysł – przy jednej klawiaturze zasiąść może dwóch graczy! W ten oto sposób nie trzeba łączyć się kablami, internetem, czy innym cudem – siadamy sobie z kumplem, jeden jest droidem drugi Darthem Vaderem… Drżyjcie, wy, którzy staniecie na drodze tej drużyny uzbrojonej w jedną klawiaturę! Już nie wspomnę o opcji z dziewczyną: „Chodź, zagramy sobie razem… Mam jedno krzesło, siadaj na kolanach, pokażemy tym klonom >>hu iz de bijacz nał!<<”.
 
Sama rozgrywka nie stawia przed graczem większych wymagań – tylko elementy zręcznościowe mogą sprawić czasem jakiś kłopot (np. setna próba trafienia w malutki punkt z blastera) – generalnie przeciwnicy dają się spokojnie zarżnąć. Trafiamy oczywiście na bossów (w stylu Hrabia Dooku), z którymi można się trochę dłużej pospawać, lecz jakiś szczególnych problemów z posłaniem do piachu nie ma.
 
W trakcie gry napotykamy na swojej drodze wszelkiego rodzaju monety o różnych wartościach, które w Restauracji Dextera możemy wymienić na nowe bajery. Często pieniążki pochowane są w dziwnych miejscach, trzeba używać mocy, by przeczesywać krzaczory lub podnosić śmieci. Wszędzie może się czaić kasa, która jak powszechnie wiadomo – leży na ziemi, wystarczy się schylić.
 


Zdarza się też tak, iż po prostu mamy w głębokim poważaniu inwazję na planetę i spędzamy czas na przeszukiwaniu krzaków, by tylko nachapać sobie kabzę, a tymczasem wokół słychać krzyki zarzynanych Wookiech, czy też innych stworów, z których przecież kasy nie ma, więc po co je ratować? Life is brutal, a biznes is biznes! Nie wiem czy jednak stawianie przed takimi wyborami czterolatków (gra dostała od PEGI oznaczenie dostępności dla wszystkich) jest dobrym pomysłem. Kiedyś, ktoś na ich oczach będzie mordował staruszkę, a oni schylą się po portfel i sprawdzą okoliczne śmietniki? Nie wiadomo, należy jednak wierzyć, iż przekład tego wszystkiego na klocki LEGO i kolorową rozrywkę da im świadomość różnicy między światem gry, a rzeczywistością.
 
Nie będę zdradzał sekretów fabuły (bo po prostu mi się nie chce, każdy z nas zna ją na pamięć), wspomnę tylko o czymś, co po prostu rzuciło mnie na kolana. Mianowicie, w pierwszej misji epizodu trzeciego mamy Bitwę nad Coruscant. Zasiadamy za sterami statku, i do boju! Etap został zrealizowany z identycznym rozmachem, jaki widzieliśmy w filmie, naprawdę potrzeba mocy Jedi, by nie dostać zbłąkanym pociskiem. Widok, jaki mamy w trakcie bitwy, a także sama walka o przeżycie sprawi, iż długo na waszej twarzy będzie tkwił radosny banan. No i przypominam – można to zagrać we dwójkę. Miodek w wydaniu czystym, niczym porządny dwójniak.



 
Gra nie jest jednak pozbawiona minusów – nawet najlepszym się to zdarza. Nie są to jednak wielkie błędy – grafika jest, jaka jest, ponieważ mamy do czynienia z klockami LEGO, które jak wyglądają – każdy widzi. Muzyka, wiadomo – Star Wars. Jednak ja jestem już zdziadziały i chciałbym więcej – ot, po prostu ucieszyłoby mnie bardzo, gdyby gra stawiała większe wyzwanie i oferowała troszkę szerszy zakres ruchów. Co przez to rozumiem? LEGO Star Wars The Video Game wiele by zyskało, gdyby programiści Ciemnej Strony dali nam więcej przeciwników od siebie – i to nie byle jakich cieniasów, lecz takich, którzy by użyli trochę swojej mocy i nie dali się zmieść z powierzchni planety jakimś śmiesznym kawałkiem świecącego plastiku. Dobrze by było, gdyby nasza postać mogła także np. rzucić mieczem świetlnym lub wziąć do ręki drugi. A za opcję celowania z blastera innego, niż intuicyjne pocałuję w stópkę nawet Imperatora Palpatine’a.
 
Mamy więc grę, która oferuje nam dużo dobrej zabawy. Tytuł oparty na popularności zabawek, zrealizowany z pełnym zaangażowaniem, dzięki któremu produkt prezentuje bardzo wysoki poziom. Gra na dodatek tak mnie wciągnęła, iż przeszedłem ją „jednym tchem”. Dosłownie – grałem 16 godzin bez przerwy… I byłem zadowolony, chociaż mógłbym przy LEGO Star Wars The Video Game siedzieć i drugie 16 – cóż – gra krótka, lecz treściwa. Jak na taką cenę… Marsz do sklepów!
 
Autor: Radosław „XeroBoy” Szeja
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski

Informacje dodatkowe:
 
Producent  
Wydawca  
Dystrybutor  
Premiera  
 29 marca 2005, PL 25 maja 2005
Platforma  
 

Ocena:
 
Ogólna
90%
 
Ocena końcowa: 90%
 

Wady i zalety:  
 
+ Pomysł
+ Wykonanie
+ Bonusy wszelkiej maści
+ Tryb dowolny
+ Tryb dla dwóch graczy
+ Star Wars!
+ Wciąga i nie chce puścić
+ Cena

 
 
- Troszkę za krótka
- Celowanie
- Niewielki zakres ruchów
- Mało broni

 

Wymagania:
 
Niezbędne do gry:


Pentium III 1 GHz, 256 MB RAM, karta grafiki 32MB (GeForce 3 lub lepsza), 1.5 GB HDD, Windows XP

Testowaliśmy używając:

Intel Pentium 4 1,6 GHZ, 510 MB RAM, Radeon 9600 XT AGP


 


 
10-02-2007, 11:09 | Wilkman | Komentarzy w sumie: 88
Skoro tak ją zachwalasz to może też spróbuje...


 
07-02-2007, 21:28 | Lite | Komentarzy w sumie: 98
Grało się w to swego czasu. "Dwójka" już mi się mniej podobała.


 
07-02-2007, 18:59 | XeroBoy | Komentarzy w sumie: 1286
Na prawdę fajna gierka, mówię wam :)


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   $$5#3... transmisja przerwana...