Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Sekret Olsteriona Kaczyńska-Ciosk - recenzja
27-02-2006, 15:43 | 3462 x przeczytano | Sharn
Gdy pracowałem kiedyś w „Taniej Księgarni”, w moje ręce wpadła książka Doroty Kaczyńskiej-Ciosk Sekret Olsteriona. Cena 8 zł (no i do tego jeszcze zniżka dla pracownika), ilustracja na okładce sugerująca powieść z gatunku heroic fantasy oraz notka mówiąca, że to dzieło znakomite i oryginalne, skłoniły mnie do zakupu. Jakiś czas poleżała na półce, czekając na swoją kolej, aż w końcu nadszedł jej dzień…

Nie wiem jak udało mi się przebrnąć przez to „coś”, bo nazwać to powieścią byłoby bluźnierstwem. Jezu! Jak ja dawno nie czytałem takiego knota. Zmęczyłem się przy tym niesamowicie. Żeby było się jeszcze z czego pośmiać, to może nie żałowałbym tych straconych kilku złotych. Niestety, zamiast heroic fantasy przyszło mi się zmagać z marną imitacją, którą z powodzeniem mogę nazwać horrorem – prawdziwym koszmarem dla niewinnego czytelnika.

Książka ta, to nic oryginalnego (jak głosiła zapowiedź), lecz najzwyklejsza opowieść o jakimś tam świecie, który został podzielony na pół przez mgłę. Po obu stronach tej zasłony życie toczy się nieco inaczej i nikt nie może przedostać się z jednej na drugą. W jednym ze światów rządzi zakon Kapłanek, a panowie wykorzystywani są do prac fizycznych (no i oczywiście do celów prokreacyjnych, jak mniemam), w drugim natomiast sytuacja przypomina światy, jakich wiele w książkach fantasy – potwory atakujące królestwo, żołnierze zmagający się z nimi i oczywiście wielcy magowie. Jak to w takich „oryginalnych” powieściach często bywa, pewien mag postanawia pokonać potwory, ale żeby tego dokonać, musi udać się za mgłę, gdzie znajdzie magiczny miecz, bez pomocy którego zadania nie wypełni. No i co? No i udaje mu się. A jakże. Spotyka wieśniaka, a raczej wieśniak spotyka jego. Chłopak (normalnie Luke Skywalker – wypisz wymaluj) mieszka na pograniczu (czytaj Odległe Rubieże), wychowywany przez zielarza (wujek Owen?), byłego maga, wyrzuconego z miasta za swoje nadprzyrodzone zdolności. Okazuje się, że młodzieniec niejednokrotnie za mgłą był i oczywiście deklaruje swoją pomoc w podróży za zasłonę. W tym samym czasie, po drugiej stronie, młoda kapłanka (zresztą też sierota – czyżby Leia?), musi uciekać z zakonu, gdyż pogwałciła kilka jego zasad. Za namową starej wiedźmy wykrada magiczny miecz i udaje się do drugiego świata po koronę władzy, gdyż tylko tak będzie mogła odkupić swoje winy. Wieśniak i mag (który jest hybrydą Hana Solo i Bena Kenobiego) oczywiście spotykają kapłankę. Razem postanawiają wyruszyć po koronę i rozprawić się z potworami…

Tytułowy Olsterion pojawia się gdzieś około połowy książki i dowiadujemy się wszyscy, że…tratatata… wieśniak i kapłanka są jego dziećmi – mało tego! Są bliźniakami! A zła czarownica (czytaj Imperator Palpatine) zabiła ich matkę i porwała jedno z nich…

Fabuła, jak widać, jest mało oryginalna. Do tego wieje nudą. Liniowość akcji poraża niczym grom z jasnego nieba. Czytasz i wiesz, co się dalej wydarzy. Zero zwrotów, napięć, niewiadomych. Nic. Dosłownie pustka. Brniesz przez kolejne kartki z jedną, błagalną myślą: niech to się wreszcie skończy. Czasami lubię zagłębić się w jakieś heroic fantasy, nazywane przez niektórych „czytadłami”, gdzie trup ściele się gęsto, wojownicy wymachują orężem, a magowie rzucają wyrafinowane czary; gdzie wątki wojenne przeplatane są miłosnymi, a bohaterowie dokonują wielu ciężkich wyborów i poświęceń. Dorota Kaczyńska-Ciosk chciała napisać coś takiego, ale jej się nie udało. Nie czarujmy się. Spaprała robotę i tyle.

Dość na temat fabuły, bo może znajdzie się odważny, który jednak Sekret Olsteriona przeczyta. Zajmijmy się teraz może małą analizą bohaterów. Autorka próbowała nadać im głębię (bez powodzenia). Wszystkie postaci są sztuczne, infantylne, podzielone na dobre i złe, a naiwność bije od nich na kilometry. Nie ma tu ani jednej osoby posiadającej dylematy, troski, smutki, a nawet, jeżeli któreś z wyżej opisanych występuje, to bardzo szybko mija.

Co do opisów przyrody, to i na tym polu autorka wykazała brak kompetencji. Pomijam już mylenie zboczy i stoków (to nie jest to samo), bo w 9 na 10 książek błąd ten występuje. Niestety szlag mnie trafia, kiedy czytam, że wąwozem płynie rzeka. Następnie wąwóz ten jest używany zamiennie ze słowem kanion, którym jak najbardziej rzeka może płynąć, ale niestety według Kaczyńskiej-Ciosk powstał on w granicie. (Dla tych, co nie wiedzą, a ze szkoły wiedzieć powinni, to wąwozem płyną czasami potoki błota, bo to dolina okresowo odwadniana, a kanion powstaje w strukturze płytowej a nie litej skale). Z geografii „pała”. Z językiem polskim też u autorki nie najlepiej. Całość pisana jest bardzo prosto, bez żadnych smaczków językowych jak np. u Sapkowskiego. Przypomina to literaturę dziecięcą, a nie utwór dla dorosłych. Pod koniec książki wiecznie powtarza się słowo „zmartwiał” – nie ma chyba bohatera, który by tego nie doświadczył. Ktoś tu najwyraźniej zapomniał o synonimach. Na plus zaliczyć można jedynie znikomą ilość literówek (z tym, że to już zasługa korektora).

Podsumowując, mogę się zgodzić z notą na okładce. Książka jest oryginalna – fakt, ale nie pod tym względem, co trzeba. Fabuła, jakich wiele, marne magiczne artefakty i mizerne zaklęcia na pewno nie nadają temu „dziełu” oryginalności. Bohaterowie żywcem „zerżnięci” z Gwiezdnych Wojen czy lot na orłach jak we Władcy Pierścieni to nic innego, jak „odgrzewanie” starych historii, tylko że autorka miała zepsuty piekarnik. Przysłowiowym gwoździem do trumny był dla mnie fakt, że chcąc przeczytać, kim właściwie jest Dorota Kaczyńska-Ciosk, natrafiłem na informację, iż Sekret Olsteriona w 1998 roku został nominowany do nagrody im. Janusza A. Zajdla za najlepszą powieść. O zgrozo! Pozostawiam to bez komentarza.

Bardzo cenię ludzi, którzy chcą i robią coś w kierunku fantastyki. Zazdroszczę pisarzom, że mają tyle cierpliwości i samozaparcia, aby stworzyć jakąś historię. Niestety tym razem postanowiłem być bezwzględny – nie polecam najgorszym wrogom!

Autor: Marcin „Sharn” Byrski
Redakcja: Łukasz „Mol” Pleśniarowicz

Ocena:

Data wydania: 1998
Oprawa: miękka
Liczba stron: 264


Okładka książki



Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
 

 
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.