Slaider 01

Slider 02

Slider 03

Slider 04

Slider 05

Slider 06

Slider 07

Slider 08
Relacja z biesiady sarmackiej 13.12.2008
14-12-2008, 18:00 | 9134 x przeczytano | Wiewiór
Słuchajcie dziatki, co ja – gawędziarz stary – mam do powiedzenia. A ciekawie będę prawił, bo i o zacnych personach, i charakternikach oraz wywołańcach, o szumnych we dworze wydarzeniach, a także o sutej uczcie, do której sam zaszczyt zasiąść miałem, opowiadać będę. A było to w stolicy Rzeczypospolitej naszej ukochanej – Krakowie, na świętego Antoniego, 13 grudnia roku pierwszego przesławnej Konfederacyi Rzeszowskiej. Vivat Rex, vivat Konfederacya!

Pomysł przedni na biesiadę w grodzie Kraka jako pierwszy na salony wniósł JWP Łukasz Pleśniarowicz, któren to na trzy beczki zacnego piwa swym konceptem zasłużył. Pomocą w przygotowaniu samej uczty, a także rozrywek wszelakich, służyli Państwo Agnieszka i Paweł Strojni i za to chwała całej trójce po wsze czasy! Wieść o planowanej biesiadzie rozeszła się po kraju lotem błyskawicy – złośliwi twierdzą, że to zasługa jeno bicia czołem pludrackim wynalazkom, prawdą jest jednak to, że sam imć Pleśniarowicz do województw sąsiednich kilkunastu umyślnych rozesłał, aby zacne towarzystwo w stolicy się zebrało.

Tym też sposobem, wieczorną godziną w dniu wyznaczonym, w karczmie Przysmak Staropolski (do Wierzynka szlachta już nie chadza zbyt często, bo ponoć plebejom stołować się tam nie raz i nie dwa pozwolono) stawiło się prawdziwie doborowe towarzystwo z Jego Miłością, niech nam panuje po kres świata, Królem Jackiem Komudą na czele. Przepłoszywszy łyków obmierzłych, którzy majestatem tak godnych person napawać się chcieli, zaczęliśmy zabawę. Najsampierw, aby ciała zmarznięte rozgrzać, do stołu żur i chleba ze smalcem podano, co towarzystwo chętnie piwem podlewało, idąc w myśl nadwornego lekarza Jego Królewskiej Mości, która mówi, że z takiej oto kombinacji żywot o wiele tygodni można przedłużyć, a i ręka do szabli zdaje się być bardziej wprawna. Dość jednak było tym zbytkom i organizatorzy po staropolsku i zgodnie z obyczajem zakrzyknęli: „LARPa czas zacząć!”

Na to hasło piękne panie i szlachetni panowie łyżki w kąt odrzucili i zadbawszy o to, aby do spłukiwania gardeł piwa albo wina przedniego nie zabrakło, poczęli odtwarzać wydarzenia przeszłe z pewnego dworu. Rzecz miała się tak – rodzice urodziwej i młodziutkiej panny Natalii zginęli w podróży śmiercią niewyjaśnioną, a czas najwyższy był dla niej, aby o przyszłości zdecydować. Członkowie zacnego rodu Ługowskich odesłali więc panienkę w podróż, aby świata nieco zaznała, a tymczasem gremialnie zebrali się we dworze wraz z zalotnikami oraz przyjaciółmi domu. O losie panny Natalii zadecydować miało gremium rodzinne z honorowym miejscem dla młodego wojewodzica, oraz ze wsparciem pana Bożobohatego – bliskiego rodziny przyjaciela sprawującego pieczę nad testamentem ojca nieboszczyka - i innych gości.

W konkury stanęło dwóch kawalerów – młodszy pan Jachowicz, towarzysz z chorągwi Jaśnie Wielmożnego Pana kasztelana krakowskiego oraz starszy nieco, trzykrotnie już żonaty i owdowiały pan Sawicki – człek bywały i w światowych konwenansach obyty. Nie lza jednak zapominać i o stronie duchownej tego sporu, bowiem w pobliżu rodowego siedliszcza Ługowskich wznosi się majestatyczny klasztor klarysek, do którego przeorysza pannę Natalię chce przyciągnąć poprzez gładką mowę i powagę włoskiego Franciszkanina – ojca Giovanniego. Tak tedy wszyscy na trzy stronnictwa we dworze się podzielili i każden jeden swego interesu bronił. A niełatwo znaleźć było sojuszników tak wśród Ługowskich jak i tych z domem nie związanych. A całkiem gorąco się zrobiło, kiedy na jaw sekrety przeróżne wychodzić zaczęły – do kilku krwawych rozpraw nawet doszło, a krzyku i gardłowania było co nie miara!

Co działo się tego wieczora we dworze Ługowskich – zmilczę, bo i tak czasu by nam brakło, aby o wszystkim sumiennie opowiedzieć. Starczy rzec jeno, że przyszło się nam zmagać i z charakternikami odpowiedzialnymi za śmierć panny Natalii, i z chciwym Kościołem, który łapy po każdego dukata bez zwłoki wyciągał, i z tajemnicą rodzinną, która na nieboszczkę niesławę rzuciła, i z legendarną niemalże pokutą miejscowego plebana, i ze zdradą ojczyzny naszej Rzeczypospolitej – starczy gadania, bo kto tam wtedy nie był, ten i tak z moich słów wiele prawdy nie pozna, a kto był, ten mych opowieści nie potrzebuje. Pytacie jednak, jak historia cała się skończyła? Rzeknę wam szybko, abyście z nudów nie pousypiali przy piecu, gdzie miejsce moje! Doprowadzono do ożenku panny Natalii z młodym Jachowiczem, ale bez wiana żadnego, które za to otrzymał wojewodzic, oświadczywszy się Kasieńce – młodszej siostrze naszej głównej bohaterki; stary Sawicki zdrajcą, szelmą i bydlęciem parszywym się okazał, skutkiem czego z pewnością głowę da na trybunale w Lublinie; Kościół Święty dorobił się nowego lichtarza i subsydiów szczególnych na podratowanie budżetu klasztoru klarysek, a stryj Ługowski, jako mąż o najtęższym ze wszystkich dowcipie, majątek przy rodzie sprytnie ostawił, a dwie córki za zacnych kawalerów wydał.

Po zabawie tej przedniej, po staropolsku LARP-em zwanej, wszystkim nam tak w gardłach zaschło, że piwniczka karczmy, w której wieczerzaliśmy, ledwie wystarczyła, aby apetyty niezmierzone zaspokoić. Napita i najedzona, a przede wszystkim rozbawiona szlachta, siadła nocą późną do kolasek, karet i modnych ostatnio dwukółek (pierwej woźniców batem obudziwszy) i do domów odjechała. I ja tam byłem, miodu ani wina to nie, ale piwem bez żalu się raczyłem, a teraz Wam to wszystko opowiadam. Abyście przekonać się mogli, że kiep ten, kto na biesiadzie nie był!


Autor: JWP Michał Musiał
Redakcja: JWP Łukasz Pleśniarowicz

Informacje
 

 


 
15-12-2008, 20:48 | Wiewiór | Komentarzy w sumie: 942
Koniec z Tobą, Pablo - nasi specjaliści z zaprzyjaźnionego Portalu już blokują Ci dostęp do konta i odpowiednio zmoderują Twój komentarz ;] Zacne konterfekty!


 
15-12-2008, 14:41 | KaśkaMichaśka | Komentarzy w sumie: 13
Zdjęcia są, ale nie wszystkie :P

załuje jednego- że nie ma miny Młodego Zalotnika w chwili w której dowiedział się, że nie dostaje wiana, za to "panne z niespodzianką"


 
15-12-2008, 12:59 | Pabloo Grozny | Komentarzy w sumie: 46
Zdjęcia już są!


 
15-12-2008, 11:52 | Mol | Komentarzy w sumie: 187
E tam od razu kryminał, przecie to nie reklama, tylko zaproszenie :)


 
15-12-2008, 11:49 | KaśkaMichaśka | Komentarzy w sumie: 13
Zdjęcia już będą? Zaiste zacna to wieść :)

Na wszelki wypadek skopiowałam sobie adres nim Ciebie drogi Pablo kryminał spotka, a link zniknie.


 
15-12-2008, 11:38 | Pabloo Grozny | Komentarzy w sumie: 46
Pięknieś to Panie Michale opisał, chętnych - aż miło powspominać. Za kilka minut będzie można obaczyć też zdjęcia na naszym stowarzyszeniowym forum (szlachta.terrafelix.pl) - czy za podanie adresu nie grozi mi kryminał?



 
14-12-2008, 22:07 | Mol | Komentarzy w sumie: 187
Aaa, z podziękowaniem ;)

Dodajmy jeszcze to, że ów młody zalotnik, który wziął pannę bez posagu, dowiedział się post factum, że wziął ją za to z francuską chorąbą ;P


 
14-12-2008, 21:15 | Wiewiór | Komentarzy w sumie: 942
Zgadza się! Tym bardziej więc dziękujemy arcyzacnym organizatorom LARP-a, niech im Bóg w niebie poszczęści, a jako człek światły i z watykańskiego dworu przybyły, sam im 100 lat czyśćca odejmę ;]


 
14-12-2008, 20:24 | KaśkaMichaśka | Komentarzy w sumie: 13
Ot zacna to impreza była, kto nie był w ostocie ma czego żałować.


Skomentuj
Nie posiadzasz uprawnień by dodawać komentarze.