Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
Golgaria
 22-08-2008, 08:32
 Ared
 4061 x przeczytano

Początkowo mówiono mi, że miasto nekromantów jest suche i wypalone. Jak się przekonałem, tylko częściowo tak właśnie jest. Gdy ruszyliśmy z leśnego pałacu na drugą stronę Bliźniaczych Szczytów lecąc między górami ujrzałem, iż to tylko góry są wypalone. Zupełnie, jakby przelało się po nich morze lawy. Natomiast reszta doliny, gdyż było to w dolinie, była jednym wielkim bagnem, pełnym jaskiń, szałasów, przeróżnych pomostów, ścieżek i tym podobnych obiektów. W oddali natomiast widać było zachód słońca. Gdy zmienialiśmy pułap lotu i schodziliśmy do lądowania patrząc na słońce miałem złe przeczucia. Przez myśl przeszło mi, że to ostatni raz kiedy będę je widział. Miało ono teraz zniknąć gdzieś za ciągnącym się na horyzoncie lasem. My natomiast mieliśmy zniknąć gdzieś w dolinie.

 

Nie chciałem schodzić do miasta elfich nekromantów nocą, ale niestety musiałem. Powiedziano mi, że za dnia zobaczę je w takim samym świetle jak nocą i nie ma to absolutnie żadnego znaczenia. Nie rozumiałem tego, co mi mówili do momentu, gdy dotarliśmy na miejsce. Opadając coraz niżej naszym sterowcem dostrzegliśmy szeregi jaskiń, których wnętrze ginęło gdzieś w nikłym świetle latarni. Gdy wylądowaliśmy, stanęliśmy na wysepce na środku wielkiego bagnistego terenu. Wyglądało to trochę jak jakieś portowe miasto nocą czy też może wieczorem. Wszędzie dookoła chodziły ubrane w czarne lub szare szaty elfy i przedstawiciele innych ras. Przez prawie cały mój pobyt w mieście nekromantów nie spotkałem ani jednego zbrojnego. Czyżby wszyscy mieszkańcy zajmowali się magią? Wolałem tego nie sprawdzać i nie narażać się na próbę przekonania się o ich ewentualnych mocach. Zaskoczył mnie także wygląd elfich nekromantów. Zawsze wydawało mi się, że podobnie jak ludzie, elfy również wraz ze wzrostem mocy, a właściwie ogólnie z ich posiadaniem starzeją się gwałtownie. Natomiast te elfy były jedynie trochę blade, ale nie zauważyłem na nich śladów zepsucia. Część z nich była straszliwie wychudzona, nosili brudne i podniszczone szaty ozdabiane kośćmi i różnymi innymi dziwnymi ozdobami typowymi dla magów z tego fachu.

 

Zamiast po normalnych uliczkach po ubitej ziemi wszędzie można było się dostać w dwojaki sposób. Przez podziemne bagienne miasto podróżowało się głównie po przeróżnych kładkach, skalnych ścieżkach czy też w niewielkich czółnach. W skalnych domach, jaskiniach i wszechobecnych szałasach tętniło życie. O dziwo, w przeciwieństwie do górnej części miasta, gdzie panowała głównie cisza, ewentualnie muzyka i śpiew ptaków, tak tutaj można sądzić, że ta część miasta wydawała się być bardziej hałaśliwa. Wszędzie było słychać szmery, szepty, rozmowy, czasami wrzaski, krzyki czy może raczej ryki. Czegoś, co czaiło się w ciemnościach. Jak się zdążyłem przekonać, bo dowiedziałem się o tym oczywiście dopiero po fakcie. W mrokach miasta ukrywają się, tak samo jak na powierzchni wokół miasta, ożywieńcy. Z tą różnicą, że tutaj – w katakumbach, głęboko pod ziemią, ożywia się wszystko, co jest w stanie się poruszać. Można więc podejrzewać, że większość poruszających się tutaj istot, to odziani w szaty nieumarli. Aż strach pomyśleć więc ilu, jest tutaj prawdziwie żywych.

 

Przemieszczając się przez te wielkie podziemia dostrzegłem w pewnym momencie, iż otoczenie zaczyna się zmieniać. Zamiast surowych skalnych tuneli i jaskiń zaczynają się pojawiać kute. Kute, murowane, chodzi mi głównie o to, że stanowią już dzieło czyichś rąk. A może magii, kto wie? Widziałem już tyle dziwnych rzeczy na tym świecie, że stworzenie tak wielkich podziemi, z przeróżnymi zdobieniami i na tyle wielkie, że dorosły smok mógł by się tu bez przeszkód poruszać, ba mógłby nawet spokojnie latać, nie powinno mnie dziwić, a jednak wprawiło mnie w szczere zdumienie. Uwagę moją przykuł wielki, kamienny most oświetlony setkami pochodni i magicznych świateł. Prowadził on do innej części miasta. A dokładniej do wnętrza jednej z gór. Wprost do siedziby Savry.

 

Pod mostem, jak wszędzie, była woda, nad którą unosiły się jakieś opary czy może mgła. Pewne było, że jedynym sposobem dostania się na drugi brzeg był most. Oczywiście, można było podpłynąć do drugiego brzegu, ale trafiłoby się na labirynt rzecznych ścieżek między budynkami, bez możliwości zacumowania gdziekolwiek.

 

Na sam most można dostać się przez bramę w wielkiej skalnej kolumnie podtrzymującej kamienny strop. Drugą część mostu zamyka wieża, otwierająca jednocześnie drogę do najważniejszej części podziemnego miasta – drogę do krypty  królowej. Nie jest to wprawdzie jej grobowiec, a sama królowa martwa nie jest, ale przyjęło się tak nazywać tą część miasta. Jest to bowiem wielki, podziemny obszar pełen przeróżnych komnat, zdobień i dodatkowych wież. Najciekawszym  elementem podziemia jest światło dzienne. Jest to jedyne miejsce w podziemiach, gdzie dociera światło dzienne. Stojąc na jednym z mostów wystarczy spojrzeć w górę, aby zobaczyć światło wpadające przez  ziejącą w suficie przestrzeń. Po dłuższym przyjrzeniu się temu, z przerażeniem można dojść do wniosku, że w owej chwili wszystko znajduje się w kraterze  wulkanu. Wygasłego zapewne od wielu lat.

 

Po Krypcie Królowej można wędrować godzinami. Miejsce jednocześnie wywołuje zachwyt maestrią wykonania, niezwykłym oświetleniem i panująca wokół aurą, ale wywołuje także przerażenie. Przerażenie faktem, że wszędzie wokół znajdują się groby. Wszyscy władcy Golgarii wraz z ważniejszymi magami, bohaterami, wojami, całe szlacheckie dwory, spoczywają tutaj – w tym podziemiu. Wszędzie wokół unosi się aura chwały przemieszana z aurą śmierci. To miejsce stanowi jakby bramę. Swoiste sanktuarium między komnatami Savry, a resztą świata. Miejsce pogrążone w ciszy. Miejsce medytacji Królowej. Każdy, kto chce z nią rozmawiać, musi owe miejsce odwiedzić. Potem pozostaje już tylko droga do podziemnego pałacu.

 

Głuche echo roznosiło dźwięk każdego kroku stawianego w sanktuarium. Wszędzie wokół unosiła się aura świętości, chwały, honoru i śmierci. A przede wszystkim wyczuwalna była wszechobecna, prawie namacalna magia. Sanktuarium było duże, a w centralnej części dostrzec można było posągi dawnych władców i magów rządzących Golgarią. Naprzeciw nim stał kamienny tron ze zdobieniami na kształt liści, drzew oraz kości i czaszek. Na wszystko to padał blask docierający tu gdzieś z góry. Stojąc jednak na środku sali, nie ma sposobu, aby dostrzec jego źródło. W chwili, gdy wkroczyłem do centralnej sali, wyglądało na to, że trwa jakaś narada. Scena, którą ujrzałem, przyprawiała o dreszcze. Savra, królowa Golgarii – piękna, wysoka elfka przyodziana w strój ze skór, przeróżnych tkanin i przyozdobiony kośćmi, siedziała na kamiennym tronie i spoglądała na trzech elfich magów. Byli to trzej z gildyjnych władców – jeden rządził terenami poza miastem. Magia która się z niego wydobywała, ponieważ był to osobnik posiadający niewyobrażalną moc, dosłownie rozlewała się całymi strumieniami po najdalszych krańcach komnaty. Drugi z nich był strażnikiem tutejszych katakumb mieszkającym najbliżej komnat królowej, a konkretnie w wieży na moście. W wieży w przejściu do Krypty Królowej. Odpowiadał, jak słyszałem, za istoty w podziemnym mieście. Twarz jego skrywały szare, upiorne wręcz szaty. Ostatni z trójki obecnych odpowiadał za "farmy umarłych". Nie dowiedziałem się na temat tej kwestii nic więcej ponad to, że jest to jakiś obszar w lesie poza miastem. Mamy się tam udać w trakcie jednej z późniejszych podróży. Oczywiście, wymieniona czwórka nie stanowiła całości rady. Poza nimi była tu jeszcze spora ilość płonących ogniem umarłych dusz pradawnych. Wszyscy oni, pomimo iż fizycznie nie istnieli już od setek, a nawet tysięcy lat, stanowili w dalszym ciągu część rady. Według pradawnej tradycji, władca Golgarii w obliczu poważnego zagrożenia, toczonych wojen czy innych ważniejszych spraw dotyczących królestwa, miał prawo zwołać na ten świat całą rade. Całą, czyli łącznie ze wszystkimi poprzednimi władcami, magami i wszelakimi bohaterami królestwa, którzy należeli niegdyś do rady. Wśród obecnych byli także dwaj pozostali gildyjni władcy. Byli jednak obecni pod postacią widm unoszących się obok trzech pozostałych magów. Pierwszy z nich zajmował się dolną częścią elfiego miasta, a także rozrzuconymi po królestwie niewielkimi osadami. Drugi natomiast odpowiadał za górną część miasta, pod jego sztandarem także poruszali się broniący go elfi wojownicy. Ja, wraz z moimi towarzyszami, stanowiłem dla nich raczej tło – nic nie znaczący element otoczenia. Byliśmy całkowicie ignorowani, pomimo iż przechadzaliśmy się tuż obok nich. Wszyscy oni sprawiali wrażenie jakby byli w jakimś transie. Dyskutowali o wielu kwestiach. Przynajmniej w momencie, gdy wkroczyliśmy do komnaty, dyskusja dotyczyła krain zewnętrznych. Niedługo potem zaś rozmowa przeszła na tor Golgarii i wydarzeń wewnątrz miasta oraz lasów otaczających je. Szczegóły tejże rozmowy pozostawię jednak na później. Przemowa ta bowiem była długa i wiele godzin jeszcze mieliśmy siedzieć i przysłuchiwać się jej.


Autor: Piotrek "Ared" Miściur
Redakcja: Michał „Wiewiór” Musiał

Informacje dodatkowe:
 

Komentarze:


 
22-08-2008, 22:53 | Sharn | Komentarzy w sumie: 1069
Wielki plus! Niezły tekst. Prosimy o więcej!


 
22-08-2008, 15:26 | Ared | Komentarzy w sumie: 19
Inspiracją tak jak dark kaczuszka stwierdził były karty :) a dokładniej ilustracje na kartach xD


 
22-08-2008, 15:11 | dark kaczuszka | Komentarzy w sumie: 271
Z tego co wiem to imaginacji... Inspiracją były karty


 
22-08-2008, 10:11 | Wiewiór | Komentarzy w sumie: 942
Bardzo fajny tekst, wielki plus dla Areda za niego! Mam tylko pytanie (z czystej ciekawości) - tłumaczyłeś jakiś tekst o Golgarii czy wszystko jest wytworem Twojej imaginacji?



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy w terminalu Militarnej Sieci Valkiria. Wszystkim rekrutom przypominamy o obowiązku rejestracji swych danych w celu podjęcia służby w siłach zbrojnych MSV.

Życzymy owocnej służby!!

* * *
Zaciągnij się do jednostki lub zostań jej dowódcą!

* * *

Szukasz kontaktu z V-Sztabem? Napisz do nas: kontakt[at]valkiria.net

* * *

Wrogą propagandę należy zwalczać! Do tego najlepiej nadaje się rakieta naprowadzana VX456.

* * *


Gdy zostaniesz ranny na polu bitwy, pamiętaj by wzywać Podsystem Medyczny tylko w przypadku bezpośredniego zagrożenia wszystkich funkcji życiowych. Nieuzasadnione wezwania będą karane!

* * *

W przypadku utraty łączności z Terminalem Głównym nie zapominaj o Podręcznym Zestawie Samobójczym!

* * *










Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

$$5#3... transmisja przerwana...





Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 20

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2874992
Dziś gości: 158
Ten miesiąc: 6472
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 165
Copyright © 1998-2017 Valkiria Network | Development by Damian Szymański Entertainment
kontakt z redakcją | formularz kontaktowy | nota prawna | bannery i logo | pomoc