Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Narkomanka
Opowiadanie.
 22-09-2003, 12:13
 szelest
 4165 x przeczytano

Miejsce w pewnym szczególnym mieście. A jednak takie, jakich na każdym osiedlu wiele. Kwadratowy, niewielki, murowany budynek z zadaszeniem, w którym schowane są ogromne kontenery na śmieci, by przykry zapach nie roznosił się pomiędzy blokami oraz aby wiatr nie rozsiewał odpadków po okolicy. Ludzie każdego dnia wchodzą tutaj i wrzucają czarne worki wypełnione resztkami oraz odpadami. Lecz jedna osoba przychodziła tutaj wspominać.

Zwykle siadał na jednym z kontenerów. Przykucał, opierając klatkę piersiową na kolanach i pozwalał, aby stary, zniszczony płaszcz, który go otulał, opadał na przednią część pojemnika. Wyglądał niczym przyczajone ptaszysko siedzące na krawędzi dachu. Przychodził zawsze w nocy, gdyż wtedy światło dnia nie stanowiło dla niego zagrożenia. Ludzie nie dostrzegali go.

Wspominał dom. Kiedyś, dawno temu, zanim powstało osiedle, tutaj stał jego dom. A w miejscu, w którym teraz siedział, był jego pokój. Wiele się zmieniło przez te dziesiątki lat. Obdarowali go nieśmiertelnością, dali niezwykłe moce, odebrali człowieczeństwo, a także złamali sumienie. Musiał szpiegować, zabijać wrogów Księcia. Musiał znać to miasto jak własną kieszeń. Jednak wspomnień nie dali rady zniszczyć. Przeszłość pozostała jego własnym doznaniem.

Przychodziła tu także Ona. Młoda dziewczyna, wkraczająca dopiero w wiek dorosłości. A jednak wciąż dziecko. I ćpała. Każdego wieczoru chowała się w kącie, zaciskała gumę na ramieniu, pomagając sobie w zakładaniu zębami. Wyjmowała strzykawkę i wbijała ją w żyłę, pozwalając by cały płyn znalazł się w niej. Chwilę później, niemal nieprzytomna, znajdowała się w swoim własnym świecie.

A on, każdego wieczoru, przyglądał się jej. Mogła mieć, co najwyżej, siedemnaście lub osiemnaście lat. Nauczył się obserwować i – mimo, że nałóg już odcisnął na jej ciele swój znak - po oczach wciąż mógł odgadnąć jej wiek. Była szczupła. Włosy miała długie, spięte z tyłu i sięgające do połowy pleców. Jej sposób ubierania się świadczył, że należała do jednej z subkultur młodzieżowych, jakich teraz pełno.

Dzisiaj niemal wbiegła. Rzuciła się w kąt i schowała głowę w ramionach. Płakała cicho. On siedział i patrzył.

– Wiesz – odezwała się nagle – ten świat to jedno wielkie gówno. Tak, widzę cię. Nie pytaj, sama nie wiem, dlaczego. Może jesteś jednym z moich odjazdów, a może aniołem, choć wyglądasz bardziej jak diabeł. Nie przeszkadza mi Twój wygląd. Taki się pewnie urodziłeś. Mówi się trudno. Proszę, nie mów nic. Choć pewnie i tak byś nie chciał rozmawiać z taką zdzirą, jak ja. Wylali mnie ze szkoły dzisiaj. Nie potrafiłam zapamiętać jednego pieprzonego wzoru. I wiesz, co powiedzieli? Że skończę na śmietnisku. Cha, cha, cha. Ależ oni mają dar. Istny dar przepowiadania teraźniejszości…

Zacisnęła gumę na ramieniu. Wyjęła strzykawkę i wbijała w żyłę, pozwalając by cały płyn znalazł się w niej. Chwilę później, nieprzytomna niemal, znajdowała się w swoim własnym świecie

Zaczęła się odzywać. Każdego dnia, zanim wbiła igłę.

– A wiesz, jak to się zaczęło? Chciałam zapomnieć… Ojca. Nienawidzę tego człowieka! Gdybym wtedy wiedziała, dlaczego był taki miły i tak często chciał się przytulać, oberwałby wiele wcześniej żelazkiem, niż te dwa lata temu. Mówią, że nawet najgorsze rany się goją, ale zawsze pozostanie blizna. Potem wylądowałam w poprawczaku. Dobrze, że nie na długo. Wróciłam i zamieszkałam z ciotką, która tak bardzo to się o mnie nie troszczyła. Znalazłam sobie rówieśników, choć ciężko było stać się akceptowaną przez nich. Jakaż ja byłam głupia, robiłam wszystko by się przypodobać innym. Alkohol, trawa, potem o wiele gorsze gówno. A wszystko po to, by móc z kimś rozmawiać. Nieraz trzeba było się dać zmacać kolesiowi, by ten drugiego dnia nie udawał, że mnie nie zna. Inne tego nie widzą, lądują w ich ramionach a potem chodzą z wózkami… dzieci, które mają dzieci…

Zacisnęła gumę na ramieniu. Wyjęła strzykawkę i wbijała w żyłę, pozwalając by cały płyn znalazł się w niej. Chwilę później, nieprzytomna niemal, znajdowała się w swoim własnym świecie

– Wiesz, czego się najbardziej boję? Chyba boi się tego każdy człowiek - samotności. Robimy różne rzeczy, byleby nie zostać samemu na tym świecie. Rzeczy, z których się potem nieraz śmiejemy. Nienawidzimy siebie za to, co robimy. Ale tak już jest, tacy jesteśmy. Doceniamy coś, jak nam zaczyna tego brakować. Potem lądujemy w takich miejscach, jak te… dajemy w kanał, a wszystko jest zapłatą. A ty? Dlaczego tu jesteś? Ukrywasz się przed innymi ze względu na swoją szpetotę? Chcesz działkę? Mówią, że to pomaga, lecz kłamią. Pewnie się ze mnie śmiejesz. Siedzisz tam, spoglądasz na mnie z góry - skuloną w kącie, nędzną narkomankę. O mnie się nie martw, to moje ostatnie dni. Wlazłam w to gówno za głęboko, nie ma już dla mnie ratunku. A mam zaledwie siedemnaście lat. Powinnam mieć chłopaka, chodzić na randki, łazić po sklepach z koleżankami, a umieram… Był kiedyś jeden, wydawał się taki wspaniały - wysoki, o niewielkich, błękitnych oczach. Jednak, gdy potrzebowałam, by mnie wyciągnął z nałogu poddał się, odszedł, zostawił mnie samą. Choć zdaję się, że powód był inny – koleżanka z kursu, na który uczęszczał. Ale on stwierdził, że jestem nic nie wartą szmatą, że nie potrafię panować nad uzależnieniem. A sam pił. Nauczył mnie jednak czegoś - nie wymagaj czegoś od innych, póki sam tego nie możesz dotrzymać. Widzisz, przez te krótkie życie wiele się nauczyłam. Gdyby nie to…

Zacisnęła gumę na ramieniu. Wyjęła strzykawkę i wbijała w żyłę, pozwalając by cały płyn znalazł się w niej. Chwilę później, nieprzytomna niemal, znajdowała się w swoim własnym świecie

– Cieszę się, że chciałeś słuchać moich bełkotów. Ludzie zaczynają przestawać dbać o to, czy ktoś ich słucha. Zachowują się jak małe dzieci. Każdy mówi swój monolog, żaden głos jednak nie dolatuje do uszu innych. Chciałam żyć w takim świecie, gdzie mogłabym mówić komuś o życiu szczerze i otwarcie – zakasłała, wypluwając krew na ziemię – tak, jak mówiłam to tobie. Wierzę, że słuchałeś i zapamiętasz mnie, bełkocząca narkomankę, a tyle jeszcze mam ci do powiedzenia, choć nie wiem, czy starczy mi czasu. Pewnie i ty masz mi wiele do powiedzenia. Ale to… innym razem…

Zacisnęła gumę na ramieniu. Wyjęła strzykawkę i wbijała w żyłę, pozwalając by cały płyn znalazł się w niej. Chwilę później, nieprzytomna niemal, znajdowała się w swoim własnym świecie. Tym razem odpłynęła nie zdążywszy wyjąc igły z żyły. Opadła bezwładnie, oczy zostały otwarte. Wstrząsały nią konwulsje, nieprzytomna pluła krwią, zaciskała i rozluźniała na przemian mięśnie.

Ze śmietnika skoczył na nią cień śmierci.

Ludzie z bloku znaleźli ją o świcie, martwą. Pojawił się lekarz, ledwo rzucił okiem i stwierdził przedawkowanie. Gdyby zajął się zwłokami dokładniej, z łatwością stwierdziłby, iż w jej ciele nie została ani jedna kropli krwi.




Redakcja: Żółw

Ocena artykułu:
Ten artykuł jak dotąd oceniło 1 żołnierzy, średnia ocena: 6.
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

  • Warning: Smarty error: unable to read resource: "rpg/intercom_main.tpl" in /home/mainterm/www/class/tpl/Smarty.class.php on line 1088

    Warning: Smarty error: unable to read resource: "rpg/intercom_main.tpl" in /home/mainterm/www/class/tpl/Smarty.class.php on line 1088
   $$5#3... transmisja przerwana...