10-11-2004, 03:44
Flint 1819 x przeczytano
Z niecierpliwością czekałem na drugą powieść Wita Szostaka, który zachwycił mnie swoimi „Wichrami Smoczogór” (sądząc po nominacji do Zajdla – nie tylko mnie). Wreszcie – doczekałem się. Książka o przewrotnym tytule „Poszarpane granie” nareszcie znalazła się w księgarniach i z radoscią przychodzi mi konstatacja, że, choć inna, jest równie dobra, jak „Wichry” – jeśli nie lepsza.
W „Poszarpanych graniach” poznajemy historię Koredy, młodego górala z małej wioski, na którą spada wielkie nieszczęście – epidemia czartów. Każdego górala dopada jak nie zazdrość, to okrucieństwo czy obżarstwo. Rzec by można, że Koreda ma szczęście w nieszczęściu, bo opętał go czart stosunkowo mało uciążliwy – czart nudy i lenistwa. Okazuje się jednak, że to właśnie Koreda będzie musiał wyruszyć w daleką drogę, by przynieść ratunek przeklętej wiosce. A jak tu podróżować, gdy przez cały czas ktoś szepce do ucha, że już dosć się przeszło i najwyższy czas odpocząć? A jednak – dzięki niewieściej przemyślności – Koreda w drogę wyrusza. Podczas tej podróży pozna rozliczne opowieści, głównie dotyczące tajemniczego rodu Koźliców, o którym pamięta jedynie kilka osób mimo faktu, że wedle ich opowieści dawniej był to najpotężniejszy ród Smoczogór. Koredzie przyjdzie więc zmierzyć się z zawartą w tej opowieści zagadką, a w końcu i z trapiącą wioskę plagą czartów.
Jak to u Szostaka, w powieści prawie nie ma akcji, jest to głównie utrzymana w spokojnym tonie opowieść napisana prześliczną polszczyzną. Skoro o tym mowa, to mógłbym przyczepić się do tego, że mimo kilkukrotnej zmiany narratora ("Poszarpane Granie" mają bowiem konstrukcję szkatułkową) styl nijak się nie zmienia – ale jest to szczegół mało istotny. Esencją tej książki jest przepiękna i mądra historia z rodzaju tych, które staruszkowie snują przy kominku, otaczając się kłębami fajkowego dymu.
Ciężko mi rozpisywać się o tej pozycji, bo jej moc leży w tym, czego nijak w tej recenzji się nie da zamieścić ani opisać – w sile opowieści. Żeby naprawdę przekonać się, jak dobra jest ta książka, trzeba ją po prostu przeczytać, do czego gorąco zachęcam – i polecam ją tym wszystkim, którzy poszukują w literaturze czegoś więcej niż wywijanie bronią i hektolitry krwi.
Redakcja: Feroz
Autor: Wit Szostak
Wydawca: Agencja Wydawnicza RUNA
Oprawa: miękka
Liczba stron: 304
Cena: 27,50 PLN
|