Star Wars: Complete saga

Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
     
 
Wilcze Leże
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Witaj, Rekrucie! Witamy serdecznie na naszym forum. Musisz się zarejestrować, by móc korzystać z forum. Jeżeli jesteś już zarejestrowany biegnij się zameldować!
Pseudonim Zapisz login
Hasło
   
Forum
 Pion Filmowy > Gwiezdne Wojny
        Książki Star Wars
Początek 1 2 Dalej Koniec
Książki Star Wars
Autor Post
08.07.2005 00:11

Użytkownik jest offline Helian_Liadon
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 1

Napewno większość osób oglądała filmy, ja polecam jeszcze głepiej poznać Moc po przez książki osadzone w tym świecie. Wydano ich około 120 (a może i więcje) i opisują dzieje Gwiezdych wojen od 33 lat przed bitwą o Yavin (czyli epizodem 4, Nową nadzieją), po 27 lat po tejże bitwie. Opisują dzieje wybraw do Qui-gon Jinna, po dzieci Hana i Leii.
Polecam kilka tomów które najbardziej przypadły mi go gustu (oczywiście z tych co przeczytałem)
Punkt przełomu (Matthew Stover) - moja ulubiona książka i przez wielu uznana za najlepszą książke tych realiów. Opowiada ona o losach Maca'a Widnu podczas jednej z misji w czasie Wojen Klonów
Trylogia Trawna (Timothy Zahn) - Bardzo dobra pozycja, 9 lat po Bitwie o Yavin, Nowa republika buduje się, a tu pewna postać zbiera pozostałości imperium i rusza odbudować mocarstwo. Seria uważana za najlepsza dopuki nie przybył Mace w Punkcje przełu :D


__________________________________________________
- Mój miecz swietlny? A niby po co? - Mace podniusł palec i postukał się w czoło. - Tylko tej broni potrzebuję
[url]www.helian.blog.onet.pl[/url]
09.07.2005 17:58

Użytkownik jest offline Xin1
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 71
Oferma batalionowa
Hmm...

Sam miałem kiedyś całkiem pokaźną biblioteczkę (ok 50) książek SW. Które mi się najbardziej podobały?

1)Trylogia Thrawna - zdecydowanie najlepsza ze wszystkich, które posiadałem. Obowiązkowa pozycja dla każdego fana.

2) Duologia Ręka Thrawna - Nie tak świetna jak poprzednia powieść Zahna, ale też dobra.

3) Trylogia Akademia Jedi (władcy mocy, w poszukiwaniu jedi, i coś tam jeszcze) - Też jedna z ciekawszych pozycji. Opisuje powstanie akademii Jedi na Yavin IV


Najgorsze:

1) Kryształowa gwiazda - jakoś tak nie przypadła mi do gustu

2) Planeta Śmierci - Kto to widział zarąbiście zwinnego Hutta?

3) Cykl Nowej Ery Jedi - Pisarze fantasy się zabrali za Gwiezdne Wojny. Salvatore i reszta po prostu spieprzyli sprawę. Nie mieli co wymyśleć, tylko myślących zergów.


__________________________________________________
Przemysław 'Xin1' Stodolny - Member of Inner Conclave.
11.07.2005 13:47

Użytkownik jest offline Hier
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 70
Oferma batalionowa
Ja jak byłem kiedyś w jakimś większym miescie kupiłem sobie jedną z nowszych książek pt. "Labirynt Zła". Strasznie mi się spodobała ale w moim mieście nie można znaleźć innych książek. Znacie może adresy sklepów internetowych z książkami SW ?


__________________________________________________
And once again the day is saved. http://www.grigorijskylark.blog.onet.pl
12.07.2005 11:59

Użytkownik jest offline el coyote
Sierżant
Rezerwa


Liczba postów: 2579
Stara Gwardia
Może i jestem stara pierdołą ale ten temat z kolei powinien sie znajdowac na forum literatury or something. Nie wiem czy mam rację, ale to GENERALNIE jest forum filmowe. A dopiero potem gwiezdnych wojen.


__________________________________________________
www.myspace.com/acidizerium



13.07.2005 21:06

Użytkownik jest offline dudziak
Pułkownik
Rezerwa


Liczba postów: 692
Twardziel
No to niech ktoś przeniesie. ;-)

Swego czasu przeczytałem tego trochę, najbardziej podobały mi się Trylogie Thrawna, oraz "Opowieśc z Kantyny Mos Eisly". Tę ostatnią polecam każdemu. Czytałem też cykl X-wing, ale wysiadłem przy bodaj trzecim tomie, gdy spod Caruscant wyleciał Super niszczyciel. Za dużo jak na moją głowę. Aha, przypomniał mi się jeszcze cykl Wojny łowców nagród, naprawdę dobry. Jest natomiast cała masa książek cienkich jak barszcz, z pomysłami tak dziwnymi i z fabułą tak z księżyca iż człeka żałość bierze.

Hier ależ proszę cię bardzo:tutaj masz ich trochę. Wystarczy pogrzebać jeszcze w necie, zwłaszcza iż większość z nich wydał Amber. Tak więc szukaj pod jego adresem. To co dałem na stronie Gandalfa to nie wszystko co tam jest więc i tam pogrzeb bardziej. Sądze też że tego powinno być jak psa w bibliotekach, przynajmniej ja mam takie wrażenie.


__________________________________________________
Baba diaboła wyonacyła, a św. Agnieszce obajwił się Lucyper. Groza i złoooo.
14.07.2005 23:16

Użytkownik jest offline J
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 37
Żółtodziób
Też dorzucę trzy grosze.
Najlepsze tomy i serie SW:

1. Trylogia Thrawna - bardzo dobra, przyjemnie się czyta, dobry pomysł i wykonanie. Niestety dość słabe tłumaczenie ("Tysiącletni Sokół" na przykład).

2. Darth Maul - łowca z mroku - polecam głównie MG, mającym zamiar prowadzić RPGa drużynie, w której jest młody Jedi. Świetny pomysł, trzyma w napięciu.

3. Cykl X-wing - wbrew pozorom niszczyciel klasy Super na powieżchni planety to wcale nie takie niemożliwe. Przypominam, że SW to baśń, nie SF. W dodatku masa ciekawych pomysłów, dobre wykonanie autora, dobre tłumaczenie. No i wreszcie coś ciekawego o taktyce myśliwców i bitwach kosmicznych :)


Najgorsze tomy i serie SW:

1. Nowa Era Jedi - sam pomysł wywołuje u mnie dreszcze obrzydzenia. Przeczytałem wszystkie wydane i może ze trzy się nadają pod względem pomysłu do przeczytania. Żenada.

2. Kryształowa Gwiazda - nie czytałem i każdy, kogo spotkam, mówi, że jestem szczęściarzem.

3. Planeta Zmierzchu - kolejna żenada, tą niestety mam... Pomysł do bani, wykonanie jeszcze gorsze. Książka jest nudna.

4. Punkt przełomu - Nie licząc ostatnch scen w książce się prawie nic nie dzieje. Pisane jak pamiętnik filozofa. Nie wiem, może takie było zamierzenie autora, ale czyta się ciężko, długo i nieprzyjemnie.


__________________________________________________
Niech słońce zawsze jasno świeci nad potężnym Domem Tremere.
15.07.2005 09:46

Użytkownik jest offline dudziak
Pułkownik
Rezerwa


Liczba postów: 692
Twardziel
Mi też właśnie z powodu przedstawienia walk myśliwców etc. te dwa, czy trzy tomy X-winga się podobały. Z resztą autor chyba wzorował się w ich przedstawieniu na grze "X-wing vs. Tie fighter" a to chyba najlepszy "symulator" gwiezdnno wojenych myśliwców. Ale moja cierpliwość i tolerancja ma swoje granice, a umieszczenie Superniszczyciela pod wielkim miastem je przekroczyło. To nawet nie wystarotowało by, ale się rozpadło z powodu grawitacji. Czego zresztą można się dowiedzieć z innych książek SW, jak mówiłem szczególnie polecam "Opowieści z Kantyny Mos Eisly", jest to zbiór opowiadań więc nie ma przegięć.

Wiele jest książek SW, które są żanujące, dlatego staram się takich unikać. Nie pamiętam tytułu, ale ktoś mi opowiadał o serii w której galaktykę atakuje obca rasa masochistów. W bodaj 4 tomie Chewbacce przygniótł księżyc. :-)




__________________________________________________
Baba diaboła wyonacyła, a św. Agnieszce obajwił się Lucyper. Groza i złoooo.
15.07.2005 10:41

Użytkownik jest offline J
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 37
Żółtodziób
Cytat
To nawet nie wystarotowało by, ale się rozpadło z powodu grawitacji.


Może i tak, chociaż wątpię. To coś było umieszczone na platformie, wyposażonej w bardzo silne antygrawitatory. Z resztą, tylko dlatego w ogóle dał radę się ruszyć z powierzchni. Poza tym, jak już mówiłem, SW to baśń, a w takich utworach niemożliwe staje się możliwym. Jak chcecie mieć wszystko realistycznie to poczytajcie podręcznik do fizyki ;P


__________________________________________________
Niech słońce zawsze jasno świeci nad potężnym Domem Tremere.
15.07.2005 18:12

Użytkownik jest offline Xin1
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 71
Oferma batalionowa
Dudziak-> Skoro niszczyciel klasy Victory mógł lądować i startować z planet to czemu Super niszczyciel nie może? Wystarczy przecież aby osiągał on drugą prędkość kosmiczną, potrzebną do wylecenia poza orbitę planety.

A Chewiego to księżyc przygniótł już w pierwszym tomie


__________________________________________________
Przemysław 'Xin1' Stodolny - Member of Inner Conclave.
15.07.2005 19:32

Użytkownik jest offline J
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 37
Żółtodziób
Eee, Xin
Od kiedy to niszczyciel Victory może lądować na planecie?


__________________________________________________
Niech słońce zawsze jasno świeci nad potężnym Domem Tremere.
15.07.2005 20:23

Użytkownik jest offline dudziak
Pułkownik
Rezerwa


Liczba postów: 692
Twardziel
No właśnie klasyczne Victory nie lądowały na planetach. Musiał być wzmacniane etc. A Superniszczyciel wydaje mi się zdeka za wielki. Chyba rozpadłby się z powodu grawitacji.


__________________________________________________
Baba diaboła wyonacyła, a św. Agnieszce obajwił się Lucyper. Groza i złoooo.
16.07.2005 09:57

Użytkownik jest offline Xin1
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 71
Oferma batalionowa
Eee, Xin
Cytat
Cytat użytkownika: J
Od kiedy to niszczyciel Victory może lądować na planecie?



Właśnie do tego służyły im te niby skrzydła. Podczas wchodzenia w atmosferę zmieniały one swoje ustawienie, przez co było możliwe lądowanie na planetach.

Tak przynajmniej kiedyś wyczytałem w podręczniku po okrętach.



__________________________________________________
Przemysław 'Xin1' Stodolny - Member of Inner Conclave.
16.07.2005 16:20

Użytkownik jest offline J
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 37
Żółtodziób
Eee, Xin
Cytat
Cytat użytkownika: Xin1
Cytat
Cytat użytkownika: J
Od kiedy to niszczyciel Victory może lądować na planecie?



Właśnie do tego służyły im te niby skrzydła. Podczas wchodzenia w atmosferę zmieniały one swoje ustawienie, przez co było możliwe lądowanie na planetach.

Tak przynajmniej kiedyś wyczytałem w podręczniku po okrętach.


W podręczniku po okrętach pisze, że skrzydła miały umożliwić manewrowanie w atmosferze, nie lądowanie. Z resztą nie wyobrażam sobie okrętu mającego z 10 mln ton masy lądującego na powierzchni. Same łapy lądownicze byłyby nieziemsko wielkie, o wielkości i grubości lądowiska oraz materiale, z którego je wykonano, nie wspominam.


__________________________________________________
Niech słońce zawsze jasno świeci nad potężnym Domem Tremere.
17.07.2005 11:00

Użytkownik jest offline Xin1
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 71
Oferma batalionowa
Cytat
Cytat użytkownika: J
W podręczniku po okrętach pisze, że skrzydła miały umożliwić manewrowanie w atmosferze, nie lądowanie. Z resztą nie wyobrażam sobie okrętu mającego z 10 mln ton masy lądującego na powierzchni. Same łapy lądownicze byłyby nieziemsko wielkie, o wielkości i grubości lądowiska oraz materiale, z którego je wykonano, nie wspominam.



Sam zresztą mówiłeś, że SW to baśń (z czym się zresztą zgadzam) i wszystko jest tam możliwe.

Zauważ, że w epII i III na coruscant znajdowały się okręty niewiele mniejsze od niszczycieli klasy Victory. Victory z tego co pamiętam miały ok 1km długości, a te z ataku klonów miały ok 800metrów.



__________________________________________________
Przemysław 'Xin1' Stodolny - Member of Inner Conclave.
17.07.2005 14:54

Użytkownik jest offline J
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 37
Żółtodziób
Słusznie. Aczkolwiek nie znalazłem nigdzie informacji na temat możliwości lądowania Victory :)


__________________________________________________
Niech słońce zawsze jasno świeci nad potężnym Domem Tremere.
Skocz do:
Początek 1 2 Dalej Koniec  
Forum
 Pion Filmowy > Gwiezdne Wojny
        Książki Star Wars