Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Witaj, Rekrucie! Witamy serdecznie na naszym forum. Musisz się zarejestrować, by móc korzystać z forum. Jeżeli jesteś już zarejestrowany biegnij się zameldować!
Pseudonim Zapisz login
Hasło
   
Forum
 Pion Gier Fabularnych > Dzikie Pola
        Petycyja szlachty pomorskiej (i nie tylko) do Króla Jegomości i stanów Rzeplitej
Początek Wstecz 6 7 8 9 10 11 12 Dalej Koniec
Petycyja szlachty pomorskiej (i nie tylko) do Króla Jegomości i stanów Rzeplitej
Autor Post
18.10.2009 10:28

Użytkownik jest offline Stanisław
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 27
Żółtodziób
 0
Cytat
Cytat użytkownika: Don Cristo
to i moja fraszka:

"Na hetmana"

hetmańskie racje zgoła są inne -
kręte a długie latorośle winne

przeto za królem raz prosto chce stawać,
raz przeciwko racji, interes swój kować.
wzorem polityki kreski swe oddawać,
miast służbą Rzplitej losy jej ratować
woli się zajmować psów udawaniem.

zajmij się hetmanie swym wierszopisaniem..


Już spokój.
Takowoż jako szlachcie nie godzi nam się kłócić więcej. Tak jak Miły mi Pan Brat Tomasz napisał - pierwszą Twoją fraszkę mości Hetmanie zrozumiałem, że te "psy" to do nas były skierowane. Także jak Pan Tomasz napisał - jesteśmy młodzi i mamy prawo czegoś nie zrozumieć, jeno mogłeś Waszmość Hetmanie dopisać swój wywód i głos, a nie facecjami rzucać, które zostały opacznie zrozumiane. To, że nazwałem Ciebie Panie Bracie chamem,gburem i prostakiem odnosiło się do owej facecji z psami - i tylko do niej, a nie do całej osoby. Za swoje słowa przepraszam i rękę do zgody wyciągam - gniew mną zawładną kiedym zobaczył, żeś napisał, że jestem pokraką ludzką.


______________________
18.10.2009 10:36

Użytkownik jest offline hetman_wielki_koronny
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 268
Żołdak
 0
Cytat
Cytat użytkownika: Don Cristo
to i moja fraszka:

"Na hetmana"

hetmańskie racje zgoła są inne -
kręte a długie latorośle winne

przeto za królem raz prosto chce stawać,
raz przeciwko racji, interes swój kować.
wzorem polityki kreski swe oddawać,
miast służbą Rzplitej losy jej ratować
woli się zajmować psów udawaniem.

zajmij się hetmanie swym wierszopisaniem..


Prawie prawie staraj się waść język rozwijaj będzie co poczytać za lat parę.
Nie znając mnie, o mych celach, a oddaniu komu bądź, nic nie wiesz niestety. A szkoda.

Ot i po raz kolejny spraw widać nie rozumiecie - niechaj i tako zostanie - ja już w onej sprawie głosu nie wypowiem więcej.

Ważniejsze na głowie mam sprawy DP poświęcone.

Dodam tylko że Błaznowi wolno wszytko jego to rzecz błazeńska nie hetmańska.

Jeśliś nie świadom onego podziału współczuje wielce.


A błazen na koniec bez in persomam oczywista :


"Cukier miodem podlany"
Słowa warte cukru - płonne to słowa
Co z tego że głośno jak naga persona
Nie da kreski, nie przekupi
Jeno tak oto mądrości sprzedawa błazen głupi
Nago i w kącie jeno krzycząc
Jako by go podało psów tysiąc.
Toć on łaski Pana wyczekuje
I Rzeczypospolitej upadek opłakuje.
Dotknąć łez jego nie wypada
Boć z gołym przebywać istna żenada.






______________________
POZDRAWIAM Z SERCA GŁĘBOKOŚCI
Tomasz Wolski h. Junosza
HETMAN WIELKI KORONNY
i błazen jego skromny sługa
18.10.2009 10:50

Użytkownik jest offline hetman_wielki_koronny
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 268
Żołdak
 0
Cytat
Cytat użytkownika: Stanisław
Już spokój.
Takowoż jako szlachcie nie godzi nam się kłócić więcej. Tak jak Miły mi Pan Brat Tomasz napisał - pierwszą Twoją fraszkę mości Hetmanie zrozumiałem, że te "psy" to do nas były skierowane. Także jak Pan Tomasz napisał - jesteśmy młodzi i mamy prawo czegoś nie zrozumieć, jeno mogłeś Waszmość Hetmanie dopisać swój wywód i głos, a nie facecjami rzucać, które zostały opacznie zrozumiane. To, że nazwałem Ciebie Panie Bracie chamem,gburem i prostakiem odnosiło się do owej facecji z psami - i tylko do niej, a nie do całej osoby. Za swoje słowa przepraszam i rękę do zgody wyciągam - gniew mną zawładną kiedym zobaczył, żeś napisał, że jestem pokraką ludzką.


Tedy rękę swą do Waści wyciągam i z radością uścisnę Pax między nami ogłaszając. Szczerze z serca głębokości za swe mocne riposty takoż przepraszam
Ot gorące z nas szlacheckie łby i tyla. Jako się spotkamy to w radosnym gronie pohulamy ;)



______________________
POZDRAWIAM Z SERCA GŁĘBOKOŚCI
Tomasz Wolski h. Junosza
HETMAN WIELKI KORONNY
i błazen jego skromny sługa
18.10.2009 11:25

Użytkownik jest offline Tomasz M.
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba postów: 366
Żołdak
 0
Cieszę się, że nieporozumienia wynikłe z niedopowiedzenia i niezrozumienia zażegnane zostały...Zatem rzecz całą uważam za zamkniętą - i sądzę, że mimo wszystko każdy się czegoś nowego z niej nauczył - jeden, by czytać inaczej facecyje, drugi by tłumaczyć intencje jeżeli nierozumiane...Jednocześnie Pan Hetman i Pan Krzysztof poćwiczyli rymopisanie w ferworze walki niemalże sejmikowej, czego owoce widać - zazdroszczę, bom nigdy w życiu nie sklecił jednego wiersza,ani też np. nie nauczył się grać na żadnym instrumencie (na nerwach jeno gram zacnie) - artystyczną duszą nie jestem...

Reasumując - błaznem WMMP Hetman jest w znaczeniu, kogoś komu przed majestatem królewskim wolno wszystko, bo go przed karą i oburzeniem ze strony Króla Jegomości broni kaduceusza a czapeczka - jest li niczym Stańczyk u zygmuntowego boku...Nie prosty a durny prześmiewca, jeno ktoś, kto POD POSTACIĄ kpiny, o bezczelność a złośliwość się ocierającej, gani a napomina - bo jako Hetmanowi mu nie uchodzi, przeto dla poruszania tematów drażliwych ma niejako postać wtórą, która hetmańskiej w niczym nie ubliża i nie uwłacza, boć jest jakoby maską przywdziewaną na konkretne sytuacje...Stąd facecyje, które dosłownie rozumiane zamieszanie uczyniły - tu źródło nieporozumienia - wszyscy nie znacie się w ogóle - WMMP Hetman zdziwiony tym, że ktoś od razu do serca wszystko tak dosłownie bierze gniewem na tzw. głupców zapałał, boć do tej pory takich sytuacji nie miał; Kompanija zaś Gdańska z racji tego iż tu, u nas, w Prusiech obyczajem jest WIELCE WAŻYĆ słowo i naprawdę je dosłownie traktować (co związane z obyczajowością tutejszej szlachty, która tak a nie inaczej w swym gronie do wszystkiego podchodzi i AUTOMATYCZNIE stosunki wielce srogie a poważne w swym gronie panujące przeniosła na stosunki tzw. "starych dzikopolowców", do których WMMP Hetman należy - stąd tzw. różnica podejścia przełożyła się na różnicę zdań, a ta do ich wymiany intensywnej doprowadziła...

Ważne to, że mimo tejże wymiany i tegoż nieporozumienia obie strony potrafiły się opamiętać za co chwała im...Zgoda buduje, niezgoda rujnuje - za mało nas, byśmy się wzajem wrogami sobie czynili...


______________________
18.10.2009 13:21

Użytkownik jest offline Don Cristo
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 26
Żółtodziób
 0
Pięknie to ująłeś, mości Tomaszu! Sam pan hetman zapewne zgodzi się na te jakże zacne słowa!


______________________
"(...)(co jest czerń? Dzisiaj nie ma czerni)" J.Kaczmarski
18.10.2009 13:38

Użytkownik jest offline Tomasz M.
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba postów: 366
Żołdak
 0
Ad meritum wracając po owych dygresjach - widać więc, że w woj.pomorskim jest grupa szlachty wielce stanowczej w poglądach i nad wyraz poważnie wszystko traktującej, co normalne dla tejże prowincyji, która wszak swą specyfiką niczym np. Wielkopolska znacznie od inszych ziem Rzeplitej odstawała - a to od Rusi, a to od Ukrainy, gdzie szlachta insza, warcholska, swawolna, dziksza, jak to na pograniczu...Toteż tym bardziej upraszamy o łaskawe przywrócenie urzędów TRADYCYJNYCH dla Prus, o czym w Petycyji mowa - bo my inni z charakteru, z tradycyj, z zachowania...Owszem prawi Rzeplitej synowie, owszem szlachta starożytna polska - jeno pruska, pomorska...Stąd nadzieję mamy, iż Król Jegomość odrębności a przywileje swych Poprzedników szanując, a zapał widoczny a ognisty owej szlachty widząc, do Petycyji naszej się przychyli w mądrości swej, łaskawości etc, ku pożytkowi i dzikopolowej braci i Rzeplitej calej...


______________________
19.10.2009 08:12

Użytkownik jest offline Tomasz M.
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba postów: 366
Żołdak
 0
No i rzecz inna, że jestem pewien iż kiedyś za miesiące, lata przyjdzie nam się spotkać wszystkim na jakimś konwencie, zjeździe, inscenizacji bitwy, biesiadzie etc. i wtedy dopiero w rozmowie osobistej da się ostatecznie wszystko powyjaśniać, pozamykać, poustalać...Nic bowiem nigdy normalnej rozmowy między szlachtą dzikopolową nie zastąpi i tego mi często brak wielce w naszej dobie informatycznej - ot, usiąść jak kiedyś, postacie zrobić, zagrać, w przerwie czy po sesji porozmawiać, pokłócić się nawet, pospierać - ale wiadomo w oczy, gdy rozmówcę swego widzisz inaczej ważysz słowa...


______________________
19.10.2009 14:29

Użytkownik jest offline MMochocki
Admirał
Wydział Operacyjny


Liczba postów: 801
Twardziel
 0
Mości Panowie Bracia! Ominęła mnie wasza dysputa, bom wyjechał na sobotę i niedzielę i dopiero dziś z rana zapis cały przeczytałem. Wielce jestem kontent, żeście spór zażegnali, obelgi odwołali i życzliwość wzajem zadeklarowali. Ale też jestem nierad jednej sprawie. Że się w gniewie zbyt dużo żółci polało, to rzecz drobna i już - zda się - naprawiona. Przy okazji wszakże ukazują się symptoma większej, głębiej leżącej dyferencyi, która do gorszych waśni doprowadzić może. Przeto ją Wam przed oczy wywlekę, żeby się z oną od razu rozprawić, nim w siły urośnie. Ale najpierw wstęp.

Kultura szlachecka nie jest jednorodna. Rzplita trwała ponad 200 lat i, jako żywy organizm, zmieniała się, czasem wręcz we własne zaprzeczenie - niektóre obyczaje i "wartości" z czasów saskich są dokładnie odwrotne niż z batoriańskich (weźmy np. tolerancję religijną, procedury sejmikowe czy relacje magnatów ze szlachtą). Dlatego dzisiaj nie ma czegoś takiego, jak "tradycja I RP" jako spójny zbiór wartości kulturowych. I jeżeli dzisiaj chcemy nawiązywać do Sarmacji, w zabawie czy na poważnie, to są tylko dwie drogi:
- albo nawiązujemy do Sarmacji z jakiegoś konkretnego czasu, biorąc sobie "model" humanistycznego XVI w, czy wczesnobarokowego XVII (do potopu), czy późnego XVII w. (po potopie), czy wreszcie saskich zapustów XVIII w.
- albo robimy sobie niejasny, autorski misz-masz Sarmacji "ogólnie pojętej", gdzie dobieramy sobie i układamy elementy wedle własnych gustów.

Dla mnie "prawdziwa" i warta odtwarzania jest kultura sarmacka stworzona w późnym XVI wieku i rozwijana w obranym kierunku jeszcze w I. połowie XVII wieku. Historycznie, oczywiście, każdy etap kultury jest tak samo prawdziwy. Ale ja mówię "prawdziwa" w sensie prawdziwości pierwowzoru (oryginału), który zrodził się w sposób naturalny i dojrzewał zgodnie ze zdrowym kierunkiem rozwoju (zdrowy rozwój = od słabości do siły, od formy prostej do bardziej złożonej). Gdzieś za panowania Zygmunta III ten rozwój został "zwichnięty" i poszedł w złym kierunku (politycznie, ideologicznie i kulturowo), dochodząc do skrajnych patologii za Sasów. Dlatego mówię, że kultura późniejszej Sarmacji jest mniej "prawdziwa" - bo nie jest to jej zdrowa postać, tylko zdegenerowana. Najlepiej to ujął ksiądz prałat dr Roman Kneblewski - że oceniać Sarmację według epoki saskiej to jak oceniać człowieka według schyłkowych lat życia, gdy jest zdemenciały, zniedołężniały i robi pod siebie.

To tytułem wprowadzenia napisawszy, zbliżam się do sedna. Ten pierwszy (ok. 1550 - ok. 1630) etap Sarmacji, w którym chcę widzieć prawdziwą i zdrową "polską kulturę szlachecką", zasadza się na:
- POSZANOWANIU DRUGIEGO CZŁOWIEKA mimo odmienności światopoglądowej czy etnicznej,
- WSPÓŁPRACY między różnymi grupami partykularnych interesów dla dobra wspólnego (ogólnopaństwowego),
- NEGOCJACJI i PERSWAZJI jako głównych metod rozstrzygania konfliktów.

Wszystko to zresztą jest ze sobą powiązane i wynika jedno z drugiego. Wszystkie unikalne cechy polskiej demokracji szlacheckiej tym się tłumaczą. Zawsze, oczywiście, były konflikty, były przypadki odmowy współpracy, realizowania celów przemocą, działania przeciw dobru wspólnemu itd. - ale póki kultura szlachecka była zdrowa, póty triada "poszanowania - dialogu - współpracy" okazywała się silniejszą tendencją rozwojową (starczy spojrzeć na konkretne akty prawne regulujące działanie państwa). Największe sukcesy Rzplitej były dziełem współpracy między sejmem, senatem i królem. Największe klęski i kryzysy nadchodziły wtedy, gdy Sarmaci pogrążali się w wewnętrznych walkach, czy choćby zrywali ze sobą współpracę (np. rwali sejmy).

No. To wreszcie do naszego konkretnego przypadku. Rad jestem, że porozumienie i poszanowanie wzajemne na ten raz zwyciężyło. Ale w przeróżnych wypowiedziach pomorskiej kompanii widzę zwiastuny przyszłych podziałów i sporów, gdzie i poszanowanie, i dialog, i współpracę diabli wezmą. Oto mianowicie rysuje się nam jaskrawy podział na "Dzikie Pola warcholskie" i "Dzikie Pola poważne". Gdy złożyć do kupy posty pisane przez gdańską kompanię, to wychodzi nam dość spójne stanowisko: maksymalna wierność historyczna, granie "normalnymi" szlachcicami (choć nieprecyzyjnie nakreślona ta normalność) w przeciwieństwie do warchołów, granie bezalkoholowe, granie na poważnie i arcypoważny stosunek do siebie nawzajem. Że macie swój styl grania, inny niż Dzikie Pola hulaszcze, rubaszne, Kmicicowo-warcholskie i błazeńskie - to się chwali. Ale czasem mam wrażenie, że względem "biesiadnej tradycji" zajmujecie pozycję nie obok, lecz przeciwko. Bardzo byłbym rad, gdyby do Dzikich Pól taki "prusacki" styl grania dołożyć, bo to znacznie grę wzbogaci - ale bardzo nierad, jeśli się oba style (i społeczności) rozpadną na dwa zwaśnione obozy. W tej chwili sam nie wiem, co z tej Waszej pomorskiej inicjatywy wyniknie: współpraca czy konflikt. Współpracę niby deklarujecie, a i zażegnanie sporu z Hetmanem za tym silnie przemawia. Ale z drugiej strony patrząc - zbyt wiele padło wypowiedzi konfrontacyjnych jak na zwiastuny dobrej współpracy. Jackowe zasługi dla promocji Sarmacji niby Tomek podkreślił, ale potem po dwakroć przekreślił ostrą krytyką. Urzędy w ramach dawnej dzikopolowej inicjatywy chcecie otrzymać - ale na Waszych własnych zasadach i według własnego mianowania, "a jak nie, to będzie konfederacja". I w ogóle po szeregu różnych wypowiedzi można sądzić, że kto gra w DP na wesoło i przy dzbanie zimnego piwa, tego w Prusiech bracia szlachta przywitają równie zimną pogardą.

Krótko mówiąc: rad bym widział na Swawolnej Kompaniji i teksty warcholsko-biesiadne, i magiczno-czartowskie, i arcypoważne po gdańsku i może jeszcze inne. I w społeczności graczy niechby sobie był styl gdański i styl krakowski, ale w ramach jednej Rzplitej, z wzajemnymi zaproszeniami i odwiedzinami i wymianą doświadczeń - a nie dwa odizolowane kręgi, z których każdy siebie uważa za lepszy, a drugich za pożałowania godnych. Jeśli pomorska kompania ma ochotę na takie współdziałanie, upraszam o złagodzenie retoryki.

P.S. A mnie osobiście wielce dziwi z pomorskiej strony tak wielki nacisk na powagę i formy grzecznościowe. Skąd Wam się to wzięło; nie przypadkiem "przebitka" z Legendy 5 Kręgów? Bo na tle historii Europy taka obyczajność jest pludrackiej, czy też XIX-wiecznej natury. To muszkieter francuski albo pruski oficer na każdym kroku musiał ważyć swoje słowa, by nikogo przypadkiem nie urazić, bo jeśli uraził, to zaraz pojedynek. Szlachcic sarmacki daleko więcej miał swobody w słowach i w żartach, bo bezpośredniość była oznaką szczerości i "braterskości", a krotochwilność - bystrego umysłu.



______________________
Michał Łukasz Mochocki
--
http://mmochocki.blogspot.com
http://gamedec.ukw.edu.pl
https://www.facebook.com/Gamedec.UKW
19.10.2009 14:53

Użytkownik jest offline Stanisław
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 27
Żółtodziób
 0
Ja osobiście nie jestem przeciwny rubasznym biesiadom - i takie mamy, ale nie chcemy żeby się one zamieniały w pijatyki i leżenie pod stołem. Grupa młodsza naszej Kompaniji Gdańskiej nie grała nigdy w inne rpg niż DP - to nie jest jakaś pozostałość L5K czy Monastyru. Trudno mi powiedzieć skąd to się wzięło. Może właśnie, dlatego, że w otaczającym nas świecie jest tyle warcholstwa i chamstwa. Na ulicach, w szkole, autobusie czy gdziekolwiek indziej. Po za tym zdajemy sobie sprawę z tego, że to godne naśladowania nie jest, a więc gramy postaciami honorowymi i praworządnymi, ale to nie oznacza wcale, że nasze biesiady są poważne do bólu. Co do warcholstwa i takiej lubości w graniu wszelakiego rodzaju warchołami, krzykaczami sejmikowymi i infamisami: polecam książkę Władysława Łozińskiego "Prawem i lewem, obyczaje na Rusi Czerwonej w XVII wieku", a także dzieła Zbigniewa Kuchowicza czy Jędrzeja Kitowicza. Prawem i lewem (myślę, że znana to książka starszemu gronu dzikopolowemu) to spisy z oryginalnych ksiąg grodzkich z Rusi Czerwonej z XVII wieku. Polecam.


______________________
19.10.2009 15:03

Użytkownik jest offline MMochocki
Admirał
Wydział Operacyjny


Liczba postów: 801
Twardziel
 0
A tak bardziej na temat samej petycji, czyli urzędów... Nie wiem, czy do Jacka w ogóle dotarły jakieś wieści; napiszę prywatnie i zapytam. Ale chyba się nie omylę, jeśli powiem, że nic nie wskóracie. Bo żaden Pan Gracz nigdy nie dostał urzędu za to li tylko, że w Dzikie Pola gra (albo nawet prowadzi). Na urząd trzeba było zasłużyć czymś, co zwaliśmy "zasługą dla Rzplitej". Co to było w praktyce? Proste: taka praca pisemna lub organizacyjna, z której owoców korzysta szersze grono niż swoja własna drużyna. Opublikować tekst w internecie lub czasopiśmie RPG; zorganizować LARP-a na konwencie; poprowadzić sesję PBF na forum SK; założyć własną stronę czy bloga o DP - ot, tak można dojść do urzędów. Gdybym miał kogo zarekomendować do urzędu, to jak na razie tylko Tomka Michałowskiego jako lokalnego animatora dzikopolowego fandomu. W innych przypadkach - gdzież zasługi?


______________________
Michał Łukasz Mochocki
--
http://mmochocki.blogspot.com
http://gamedec.ukw.edu.pl
https://www.facebook.com/Gamedec.UKW
19.10.2009 15:38

Użytkownik jest offline Tomasz M.
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba postów: 366
Żołdak
 0
Urzędy jak tłumaczyłem miały być swego rodzaju miłą zachętą (bo tylko takie zachęty mamy) dla tych, którzy w czas tak trudny dla promowania gry tak specyficznej jak DP uparcie i z zapałem grają, prowadzą, rekonstruować się starają, w przeciwieństwie do wielu z listy urzędników o których niestety ślad zaginął...To że ludzie to młodzi i dopiero samodzielnie wchodzący w świat sarmacki to inna sprawa (ja zastałem już zwartą istniejącą od roku grupę liczącą ok 10. osób, która o valkiriowym forum nie wiedziała ni wiedzieć raczej chyba nie chciała - ma ona własne forum, znacznie bardziej co przyznać muszę ożywione niż to, własne urzędy - toteż chyba i tymi naszymi kontentować się nie muszą, własne zasady postępowania, jest bardzo zwarta - a my "starzy", ja , Piotr vel Antonio de Belial itd jesteśmy u nich gośćmi; tłumaczymy niejasności, wyjaśniamy czego nie wiedzą itd.). Urzędy miały ich związać ze starym gronem - no trudno nie zwiążą, mała strata oni mają własne a naszych nie potrzebują - toż to moja inicjatywa była, nie ich...Nieporozumienie z hetmanem wyjaśnione ale słowa hetmana, tak różne są od tych, którymi tu się w Gdańsku młodzi dzikopolowcy posługują, że autentycznie jakby dwie Sarmacje to były...Tak naprawdę wielu z nich chciało po głosie hetmana i likwidować konta na valkirii i zrywać ze "starymi", z którymi ledwie co z moim udziałem cień kontaktu nawiązali...Tak grają, czy starają się grać inaczej, tak nie bawi ich rubaszny sarmatyzm, tak wielu z nich uważa takie sesje biesiadne za stratę czasu, tak wielu innych przez takie podejście do gry w DP nie chce mi grać w ogóle - dlatego, by kilku dalszych ludzi pozyskać, osobiście promuję inny, "poważny", nie "biesiadny" styl gry - bo tylko taki uważam za godny uwagi i chciałbym kilku moich starych kolegów nawykłych do gry wielce właśnie poważnej (a doskonali to gracze), przekonać że DP to nie gra, w której grasz pijaczkiem, skretyniałym warchołem etc. I o dziwo - poznani przez mnie przypadkiem młodzi ludzie z Gdańskiej Komapniji SAMI Z SIEBIE WYPRACOWALI PODOBNE PODEJŚCIE - i dlatego zapewne jakoś wszedłem w to liczne grono...Ludzie to osobiście niepijący, kulturalni, gardzący chamstwem, wielce poważnie życie traktujący, wierzący, o zdrowych, konserwatywnych poglądach (nie jakieś nie daj Bóg lewactwo) - słowem ekipa, która jeżeli się w tym składzie i liczebności utrzyma, da Bóg nada ton innym grupom tworząc własny styl gry w DP, być może i modyfikując zasady i stereotypy (co czynią jak najbardziej już teraz) i nie oglądając się na "starych" sami będą w swym groni dobrze się bawili...My "starzy" nie jesteśmy im potrzebni - zorganizowali się bez nas i bez nas i naszych urzędów będą się nadal wybornie bawili i organizowali - po prostu tak jak do tej pory liczna grupa dzikopolowców z Gdańska nie będzie zainteresowana ani tym forum, ani naszymi konwentami (oni z ledwością dali się namówić na zajście na chwile na Voyagera - szkoda im czasu na takie imprezy z tego co wnioskuję), ani nami...Moim celem było to zmienić - spróbować pokazać im, że są dla "starego" grona cenni, mile widziani, że mogą liczyć na nasze wsparcie, przykład etc...

Teraz idę o zakład, ze jesteśmy na dobrej drodze do ukształtowania się dwóch środowisk - małego, zwartego, rządzącego się swymi prawami w Gdańsku (do 25 - 26 osób) i "dużego", ogólnopolskiego, w którym np. w takiej Bydgoszczy jest ze 2 grających od wielkiego dzwonu w DP...Obym okazał się złym prorokiem...


______________________
19.10.2009 16:14

Użytkownik jest offline kujawiak
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 116
Mięso armatnie
 0
Cytat


Teraz idę o zakład, ze jesteśmy na dobrej drodze do ukształtowania się dwóch środowisk - małego, zwartego, rządzącego się swymi prawami w Gdańsku (do 25 - 26 osób) i "dużego", ogólnopolskiego, w którym np. w takiej Bydgoszczy jest ze 2 grających od wielkiego dzwonu w DP...Obym okazał się złym prorokiem...


Panie Tomaszu w tej kwesti zgadzam sie z toba w 100%


______________________
W Anglii śmierć tańczyła jak jeden pisze.Lecz kiedy ja o kujawskich biesiadach słyszę.Mowie,ze tam śmierć tańczy i wesoła bywa.Gdy ludzi i od kufli i w tańcu porywa...
19.10.2009 16:22

Użytkownik jest offline MMochocki
Admirał
Wydział Operacyjny


Liczba postów: 801
Twardziel
 0
Intencje, zdaje się, rozumiem, ale całkiem nie pojmuję uzasadnienia. Jeżeli mamy nową, lokalną grupę graczy wciągnąć do ogólnopolskiej zabawy w urzędy, to przecie "nowi" powinni zaakceptować zasady przyjęte w środowisku - a nie narzucić swoje własne. A w Waszej propozycji Jacek-król ma niby to nadać urzędy w "centralnym systemie", ale według innej struktury, z pominięciem zasług, i w ogóle zresztą nie nadać "z królewskiej ręki", tylko zatwierdzić listę przygotowaną przez kogo innego.

Bardzo też niezręcznie wypada argument, że to niby jedyny sposób, by zachęcić do DP, bo inaczej przestaną grać albo się skonfederują. W gruncie rzeczy jest to szantaż - "dajcie urzędy, bo jak nie, to odejdziemy". Kładzie Wasza kompania nacisk na godność i wrażliwość osobistą, to niechaj przemyśli, czy przypadkiem taką formą wywierania presji nie godzicie w cudzą "wrażliwość". M.in. dlatego do tej pory nie poinformowałem Jacka o Waszej petycji, bo się obawiam, że jak przeczyta Wasze ultimatum, to wpadnie w gniew i wszystkich pośle do diabła.

Gdzie tu zresztą sens - dawać tytuły "na zachętę" chłopakom, którym DP nie podobają się na tyle, żeby w nie grać bez urzędu? W RPG trzeba grać dlatego, że gra sprawia przyjemność. Jeśli tej motywacji nie ma, to po co motywować jakimiś zaszczytami?

Na co zresztą łączyć te dwa środowiska, skoro z tamtej strony "szkoda czasu" na konwenty, ani na działalność na tym forum? To na jakiej zasadzie nowa grupa ma się włączyć w stare środowisko, skoro programowo izoluje się od głównych platform kontaktu? Jaką działalnością na Dzikich Polach jesteście zainteresowani, poza graniem u siebie w 3mieście?

Nie pamiętam, żeby padła żadna konkretna propozycja. Tylko ogólniki "zapoznać", "związać", "wprowadzić" - ale PO CO ? Czy połączenie gdańszczan z resztą fandomu ma się objawić w czymkolwiek jeszcze, prócz umieszczenia nazwisk na ogólnopolskiej liście?


______________________
Michał Łukasz Mochocki
--
http://mmochocki.blogspot.com
http://gamedec.ukw.edu.pl
https://www.facebook.com/Gamedec.UKW
19.10.2009 16:40

Użytkownik jest offline Stanisław
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 27
Żółtodziób
 0
Gdybyś waść nie zauważył to dzisiejsza młodzież ma głęboko tradycje staropolskie. I ze świecą szukać osób, które się w to wciągną. Tomasz się źle wyraził - nie chodzi nam wcale o brak chęci z konwentami i o to i wcale nie tylko po tytuły tutaj zajrzeliśmy. O nie! Z konwentami chodzi o to ,że nie mamy czasu, ale chęci są. Zanim poznaliśmy się z Panem Tomaszem mieliśmy zamiar jechać na niedawny konwent szlachecki (chyba w Nidzicy), ale jakoś się nie zebraliśmy (jeden z naszych jednakże był). Tytułów nie potrzebujemy - bez łaski. Ja na dzikiepola.com wchodziłem już wcześniej - jeno się nie udzielałem, bo wchodziłem tylko, żeby wywiedzieć się co do niejasnych spraw w zasadach. Między innymi tak wpadłem na "trop" Tomasza ;)


______________________
19.10.2009 16:48

Użytkownik jest offline Tomasz M.
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba postów: 366
Żołdak
 0
Nieporozumienie - tu chcą grać i działać bez żadnych urzędów - podkreślam jeszcze raz - TOĆ TO MOJA INICJATYWA NIE TYCH MŁODYCH LUDZI, by wypełnić właśnie nimi vacanse - wszak nasza dzikopolowa zabawa w urzędy ma służyć i jak najbardziej nagradzaniu - ale kogo nagradzać, jak wszyscy już nagrodzeni? O "starą gwardię" mi chodzi, z urzędami i tytułami - a tu jest naprawdę grupa spora, zwarta, o dziwo autentycznie zainteresowana - i multum vacatów i mnóstwo osób których nie ma tak naprawdę w naszym gronie a urzędy trzymają...I tak sobie pomyślałem - mają WŁASNE KOMPANIJNE urzędy gdańszczanie młodzi - a może i dać im jakieś "nasze" dzikopolowe? Ot zachęta, ot zgodne z duchem rekonstrukcji...Wszak przywileje jakieś czy zniżki się z tym nie wiążą a starym zasłużonym nikt nic odbierać nie chce - jeno te tradycyjne, pruskie urzędy odnowić...Ale widzę, ze intencja opatrznie zrozumiana - trudno - widać nie wyraziłem się jasno...I bez urzędów tu się zatem obędziemy - toż to tylko dla zachęty a dodania animuszu - a tego tu im nie brak akurat...

W ogóle jestem nadal w szoku, jak na privie Michale pisałem, że przypadkiem znalazłem tu grupę młodych ludzi którzy nie dość że zupełnie inni od tego pokolenia 16 - 18 latków, z którym mam do czynienia w pracy na co dzień, to jeszcze samodzielnie (bo bynajmniej ani mnie nie znając, ani z nikim z naszego grona się nie stykając) weszli z rozpędem w DP, w rekonstrukcje, w inne z tym związane sprawy...Nie myślałem w ogóle że taka grupa jest w Gdańsku...

Co do L5K to dopiero teraz jedna z tych osób zaczyna myśleć i o tym systemie - ze zdziwieniem odkrywając że wiele tam rzeczy bliskich temu w czym oni w DP siedzą! A grywają husarzami wielce honorowymi, sprytnymi towarzyszami lekkiego znaku, wiernymi klucznikami - nawet i warchoł się trafi - ale jakoś tak inaczej, nie biesiadnie, poważnie wszystko biorąc i traktując...

Co do "pogardy zimnej" - eh niestetyż nie ukrywam, że z sesji "biesiadowej" z piwkem i klnięciem oni by mi po prostu wyszli po 15 min. i nic by nie chcieli mieć wspólnego z takimi sarmatami - przynajmniej tak zrobiłaby spora ich część...To samo dotyczy jakichkolwiek nawet żartobliwych uwag odnośnie religii - chcesz li ich zrazić zejdź na ten temat i miej poglądy hm lewicowo - liberalne...eh To konserwatyści z krwi i kości - ja przy nich wielce sobie ważę swe słowa...Dlatego też tak poważnie biorą wszystko - bo swe twarde, iście pruskie zasady na innych przenoszą...Ot kompanija taka jakiej nigdym żem nie miał - takich to jeszcze naprawdę nie znałem...


______________________
Skocz do:
Początek Wstecz 6 7 8 9 10 11 12 Dalej Koniec  
Forum
 Pion Gier Fabularnych > Dzikie Pola
        Petycyja szlachty pomorskiej (i nie tylko) do Króla Jegomości i stanów Rzeplitej