Slaider 01

Slider 02

Slider 03

Slider 04

Slider 05

Slider 06

Slider 07

Slider 08
Czołem Panie Bracie! Witamy serdecznie na naszym Sejmiku. Musisz się przedstawić odŸwiernemu, by móc korzystać z Sejmiku.
Pseudonim Zapisz login
Hasło
   
Forum
 Valkiria Network > V-Game
        V-Game Story
V-Game Story
Autor Głosy
08.04.2009 00:47

Użytkownik jest offline Gregg
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba głosów: 171
Posesjonat
 0
V-Game Story: Prolog
To taki pomysł na grę w grze. Namiastka fabuły, szczypta klimatu, przy tym, mam nadzieję, może być fajna zabawa.

Piszemy wspólnie opowiadanie o pewnym żołnierzu. Coś w stylu jego relacji na żywo z przeżyć na polu walki, w koszarach i tak dalej. Żołnierz powinien pozostać bezimienny i nie być jednoznacznie identyfikowany z żadnym z faktycznych graczy. Ale mogą się nasze postacie pojawiać jako drugoplanowi bohaterowie tej opowieści w odcinkach.

Każdy post to kolejny, krótki odcinek opowieści. Staramy się utrzymać wątek główny, dodajemy własne, jesteśmy fair wobec innych uczestników zabawy (nie udupiamy z miejsca ich pomysłów i postaci).

Jedyne ograniczenie (wydaje mi się rozsądne, ale możemy to przedyskutować) - masz prawo wysłać dokładnie JEDEN post będący kontynuacją tej opowieści dziennie. Nie więcej.

Pozwolę sobie zagaić akcję w następnym poście... Miłej zabawy!


______________________
08.04.2009 00:50

Użytkownik jest offline Villain
Sierżant
Poborowy


Liczba głosów: 48
Szarak
 0
Znakomity pomysł, czekam na początek...


______________________
08.04.2009 01:03

Użytkownik jest offline Gregg
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba głosów: 171
Posesjonat
 0
- Nigdy się do tego nie przyzwyczaję... - pomyślał, kurczowo zaciskając ręce na las-karabinie, jakby ten prosty gest miał jakiekolwiek znaczenie wobec sił, które targały jego ciałem. Jakby mogło to zmniejszyć nieuleczalne przerażenie, instynktowny opór żywej istoty, która została wciśnięta do metalowej puszki i wystrzelona wraz z nią w bezmiar przestrzeni. W absolutną pustkę i absolutny ziąb.

Kapsuła desantowa przypominała pocisk wystrzelony z gigantycznego Krążownika, który unosił się na niskiej orbicie, zasłaniając swym czarnym cielskiem gwiazdy nad Ziemią IX. Pocisk wymierzony w samo serce globu, jego zielono-fioletowe dżungle i karmazynowe jeziora.

Żadne szkolenie nie było w stanie całkowicie stłumić tego pierwotnego strachu. Płyn przeciążeniowy pozwalał ciału wytrzymać absurdalne przeciążenia, neurostymulanty wyciszały szok, ściskana w ręku broń stanowiła fetysz, talizman, który miał zapewnić przeżycie tej diabelskiej jazdy.

Jednak strach był zawsze...

A potem, po całej wieczności, pocisk docierał do celu.

Najpierw zobaczył zielony blask lampki sygnalizującej przygotowanie do przyziemienia kapsuły. Organizm nie rejestrował już kolejnej fali przeciążeń. Dopiero potem usłyszał syk zasysanego powietrza, przy wtórze paskudnych trzasków w bębenkach uszu.

- Uff, najgorsze już za mną - pomyślał, gdy wreszcie otworzyły się drzwi kapsuły i poczuł uderzenie tysiąca zapachów obcej planety. Machinalnie przeładował broń i wyskoczył na zewnątrz.

- Najgorsze już za mną...

Niestety, mylił się.


**** OK, teraz ktoś niech to pociągnie dalej. ******


______________________
08.04.2009 01:45

Użytkownik jest offline Villain
Sierżant
Poborowy


Liczba głosów: 48
Szarak
 0
Nie uważał się za łotra, chociaż dziesiątki razy tonął w objęciach leniwych kobiet, które nie zadały sobie tyle trudu by wreszcie zapytać, kim ty właściwie jesteś? Bo kim on był? Wypełniającą bojowe statystyki wartością? Pagonem na ramieniu? Pierwotną siłą, która ilekroć okiełznana przez przygodne uwielbienie dla zwykłych poranków z syntetyczną kawą i ciężkim, o smaku brudnego żelastwa papierosem nakazywała mu powracać? Zawsze wracał.

Poranki bez śniadań na rdzawych równinach Kallisto. Niewinne ladacznice o twarzach umazanych popiołem w odrażających burdelach na orbicie Selene XII. Cudowne okazy, nieskażonej radioaktywnym opadem natury na kolonizowanych światach. Zastępy ujmujących kobiecych androidów, które tak łatwo było pomylić z prawdziwym człowiekiem.

Jak mawiał, wojna nie potrzebuje estetów, filozofów i innych pierdolonych kontemplatorów. Wojna wymaga ofiar i ludzkich maszyn zdolnych te ofiary składać.

W "zapachu" obcego powietrza, było coś niepokojącego.



______________________
08.04.2009 08:38

Użytkownik jest offline Sharn
Admirał
Dowództwo


Liczba głosów: 222
Posesjonat
 0
Ale nie tylko zapach niepokoił. Planeta żyła, tętniła biciem miliardów serc czy innych układów pompujących soki. Szmery, trzaski, piski. Jak z najgorszego koszmaru.
Spojrzał na podręczny radar, ale ten jak zwykle się zaciął. Nie pokazywał kompletnie nic. Pustka. Ciemność.
Postukał okrytymi w pancerną rękawicę palcami w szybkę. Nic.
- Cholerne baterie! A w bazie mówili, że cały sprzęt sprawny.
Kucnął, badawczo lustrując teren. W powietrzu dało się wyczuć napięcie, które absurdalnie jeżyło włoski na całym ciele. Pod brzuchem zrobiło się mokro, a strużka potu, drażniąc napięte ciało spłynęła powolnie do pachwiny.
Podrapał sie po kroczu.
Znów zanurzył się w marzeniach o tych wszystkich kobietach, którym ofiarował szczęście, a jeszcze więcej szczęścia otrzymał od nich.
To przyszło niespodziewanie. Zawsze tak przychodzi. Impet uderzenia wyrwał go z zamyślenia o ponętnych ladacznicach i rzucił prosto w objęcia Morfeusza...


______________________
No cóż...
09.04.2009 00:34

Użytkownik jest offline Gregg
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba głosów: 171
Posesjonat
 0
Faktycznie, rzucił się. Na ziemię. Dokładnie na ułamek sekundy przed tym, jak seria z broni laserowej przeszyła powietrze w miejscu, gdzie przed chwilą była jego głowa i większa część korpusu. Instynkt zadziałał niezawodnie, choć rozmarzanie się o dupach w samym środku pola walki mogło się skończyć tragicznie. Cóż, płyn ciśnieniowy ma pewne efekty uboczne...

Przetoczył się na bok jednocześnie posyłając własną serię w ogólnym kierunku, skąd nadeszły strzały. Sekundę później odbiornik douszny rozszczekał się urywanymi rozkazami i rzucanymi namiarami.

Tam! Niedoświadczony rebel nie zauważył, że wali przez resztki opadającej mgły. Naprawdę niewielki obłoczek, prawie nic. To jednak wystarczyło, żeby pochwycić blask smugi laserowej w powietrzu.

Szybki, płytki wdech. Pojedyncze mrugnięcie oczami. Trzy krótkie strzały. I jeden urwany krzyk po drugiej stronie pola, tuż przed linią pierwszych drzew. Niewidoczny napastnik zdjęty.

Wydech. Przetoczył się jeszcze kilka metrów. Zamarł bez ruchu. Następne strzały nie nastąpiły. W słuchawkach trwał jazgot. Padł rozkaz - dotrzeć do linii drzew, zejść z otwartego pola.

Poderwał się do ostrego sprintu. Ziemia uciekała pod obutymi stopami. Serce tłukło się w piersi.

Pierwsze drzewa! Przywarł plecami do pnia. Karabin w pozycji strzeleckiej.

Na polu przed nim rozległy się pierwsze eksplozje. Skubańcy ściągnęli wreszcie artylerię.

Nagle ostry krzyk jakieś 30 metrów z lewej strony!


______________________
09.04.2009 02:00

Użytkownik jest offline Villain
Sierżant
Poborowy


Liczba głosów: 48
Szarak
 0
Julia krzyczała. Jej krzyk był najsmutniejszą rzeczą, jaką ta zapomniana planeta na rozległych rubieżach Układu Słonecznego miała kiedykolwiek usłyszeć. Ona, która wierzyła w nieuchronność pewnych zjawisk, która przedkładała intuicję i zwykłe ludzkie uczucia nad lodowatą technologię militarnej rzeczywistości patrzyła jak jeden z jej towarzyszy ginął od rozległych ran zadawanych przez biorobota Polterów. Patrzyła na ulatujące życie w zapadających się powiekach.

Sytuacja wyglądała na beznadziejną. Traciliśmy ludzi. I wtedy Julia zapłakała po raz pierwszy. Była biomedykiem. Zaciągnęła się jak niemal wszystkie jej koleżanki z podoficerskiej szkoły na Galapagos IV. Była sama. Koleżanek nie było w pobliżu.

Słysząc krzyk, poderwał się. Nie zważając na artyleryjską kanonadę i szalejące w bitewnym żywiole, przeraźliwie zawodzące bioroboty nieprzyjaciół. Wszystkie swoje wysiłki skierował ku temu, aby zdążyć.

Kiedy dobiegł, Julia zapłakała po raz drugi tonąc w objęciach wybawiciela. Zdążył.

Do*cenzura*nędzy - rozległ się głos w słuchawce, ostrzegający przed...




______________________
09.04.2009 06:13

Użytkownik jest offline Sharn
Admirał
Dowództwo


Liczba głosów: 222
Posesjonat
 0
...nadciągającymi mechami wroga. - Co Wy tam wyprawiacie, żołnierzu? - niski głos dowódcy w słuchawce zagrzmiał niczym grom z jasnego nieba. - Zabierajcie się stamtąd! Polterzy zwabili nas w pułapkę. Tu nie miało być żadnych mechów, przynajmniej zwiad niczego takiego nie zauważył. Najgorsze jest to, że to nasz sprzęt utracony w ostatnim konwoju, przerobiony na ich zasraną modłę. - ciągnął dowódca. - Musisz zabrać doktor Julię i doprowadzić do pozostałych oddziałów jakieś 5 km na zachód o twojej pozycji. Ona jest ostatnim biomedykiem, który nam pozostał, reszta niestety nie przeżyła lądowania. Nasi chłopcy potrzebują tam szybkiej pomocy. Bez odbioru!

Julia zapłakała po raz trzeci. Jak to ostatnim biomedykiem? - pomyślała. A co z pozostałymi dziewczynami? Jej ciałem wstrząsnęły dreszcze.
- Chodź - odezwał się żołnierz. - Musimy iść. I to szybko.
Julia stała w odrętwieniu a po umazanych błotem policzkach ciekły jej wielkie jak grochy łzy. Pociągnął ja za rękę i natrafił na opór. Spróbował jeszcze raz. Szarpnął, ale Julia tylko upadła na ziemię i leżała bez ruchu cicho szlochając. Poderwał ją za ręce do pionu.
- Chodź! - wrzasnął - No dalej, ruszajmy.
Nic.
Nie miał wyboru. Wymierzył jej siarczysty policzek tą swoją okutaną w rękawicę łapą. Znowu padła na ziemię. Podniosła się na rękach i spojrzała na niego. Jej oczy szkliły się jeszcze bardziej, włosy drętwo opadały na ramiona. Uśmiechnęła się delikatnie. Żołnierzowi wydało się to zupełnie absurdalne, ale uśmiech Julii nie schodził jej z twarzy, robiąc się coraz szerszy i szerszy. Jej usta wykrzywione już teraz grymasem raczej bólu niż śmiechu pękły a skóra z policzków zaczęła się zwijać odsłaniając metalową konstrukcję czaszki.
- O, kurwa! - wyszeptał żołnierz...


______________________
No cóż...
09.04.2009 23:19

Użytkownik jest offline Villain
Sierżant
Poborowy


Liczba głosów: 48
Szarak
 0
Szept przeszedł w radykalne wkurwienie. Spotęgowane świadomością zawartości papierowej notatki, która ukazała się jego oczom, wśród niefunkcjonalnych już układów scalonych androida. Nieopodal lewej kieszeni... Androida Julii.

### treść nieczytelna###... zapisem fragmentów prac Niegodziwca (Villain) nad androidami, sporządzona przez jednego z asystentów/proszę nie sugerować się naiwnym stylem pisania jego pomocnika/ to nasz człowiek, za niedługo powróci do dziupli, większość z tych zapisów to Kryptonimy (Wywiad Polterian dla...)...

II. Prototypy, urzeczywistnienia, manifestacje – wybrane przykłady funkcjonowania Neuropsychologii Hologramów Bojowych w programowaniu nowych metod zawężania pola walki.

Model Eve/ver.1.5 jest urzeczywistnioną, w sensie wykorzystania możliwości biomechaniki, reaktywną, inwazyjną projekcją na realność analitycznie wyodrębnionego segmentu najskrytszych marzeń, żądz, feerii sennych przedstawień czy niedookreślonych pragnień wybranych jednostek wroga. Jest on, w aspekcie ludzkiego poznania, mechanizmów percepcji otaczającego świata – zniewalającą (z dawno-zapomniano-europejskiego – w skrócie zDZE) kobiecą istotą [typowe parametry: brunetka, 182cm wzrostu, pełne piersi, talia osy (Osa – skrzydlate, na wpół legendarne mityczne stworzenie, zamieszkujące niegdysiejszą Ziemię, tzw. Planetę Matkę. Osy, zdając się na zachowane źródła, tworzyły społeczności wyznające prymitywny, barbarzyński kult Ulatującego Cierpienia bogini z Ula. Na krótko przed wyginięciem, osiągnęły poziom rozwoju umożliwiający im obrazową komunikację z człowiekiem. Uważa się je za gatunkowych poprzedników dzisiejszych biourządzeń z rodziny Skrzydeł Krytycznie Zwielokrotnionych. Od kształtu ich ciał pochodzi, określenie swoistej konfiguracji naturalnej sylwetki kobiety.), inwazyjna stylizacja wykorzystująca jedną ze współ-obowiązujących kategorii estetycznych – mechaniczne-tatuaże, biopiercing zwieńczone, dopełnione czernią – producent, zobowiązał się do różnicowania powyższych parametrów w zależności od grupy i rejonu przeznaczenia systemów bojowych].

Pomiar parametrów dla wybranych jednostek wroga, odbywa się w sposób wystandaryzowany dla poszczególnych grup docelowych i kontrolnych. Otrzymane współczynniki pomiaru mieszczą się w zakresie przyjętego błędu, dla przedziału istotności poniżej 5% (określono za pomocą mechanizmów kombinacji statystycznej), wynikającego z prawdopodobieństwa niewłaściwego (błędna procedura) doboru próby.

Eve/ver.1.5 przez Biomechanicznego Dra Villaina, nazywana Żelazną Dziewicą, Stonowanym Metalicznym Krzykiem W Niezmąconej Ciszy Trwających Urządzeń bądź też Przyczynkiem Do Demontażu Zaawansowanych Wspólnot Po-rolniczych (co nota bene w dalekim stopniu oddaje z jak chorym i nieprzewidywalnym umysłem współczesna nauka na usługach pionu MSV:2 ma do czynienia), jest wyposażona w Moduły SI generacji Potulnej-Zmysłowości. Nasza Eve/ver.1.5 jest zdolna do krytycznej werbalizacji swoich najskrytszych, wyjętych z porządków: Pogranicza Sennej Ułudy (PSU:2/ver.3.5) i Rześkiego Pachnącego Wanilią Poranka (RPWP:1/ver.1.0) pragnień, naiwnych meta-idei, oczekiwań związanych ze zmianą zastanej rzeczywistości. Jest zmysłowa w zachowawczym-dawno-zapomniano-europejskim znaczeniu tej charakterystyki. W sposób swobodny operuje kategoriami estetycznymi, moralnymi i ultratechnologicznymi z zakresu sztuki, kultury (tej niskiej/popularnej jak i wysokiej), obyczajowości, filozofii i zwyczajów zwierząt itp.

W aktualnej wersji, wczytano jej takie kategorie/procedury bojowo-operacyjne jak m.in.: uległość, niedostępność, rozwiązłość, korale z kompozytu jarzębinowego, romantyzm, delikatność, życzliwość, naiwność, natychmiastowość, zauroczenie od pierwszego wejrzenia, zniewolenie, kuszenie, dominacja, odstępstwo od utartych rozwiązań, uwielbienie przejawów niewyrażalnego smutku, wróżenie z fusów, przypadkowe dotknięcie dłoni, ten pierwszy pocałunek.

Dzięki owocnej współpracy z Sekcją Generowania Charakterystyk Porządków Inteligencji Pozaustrojowych (SGChPIP:1) nasza Eve, podobnie zresztą jak prototypy Alba, Lorelei, Jezebel czy konstrukt Nigdy, Przenigdy, Broń Cię Panie Boże Nie Rozmawiaj Z NIĄ (symbol operacyjny - NP-BCPB-NR-Z-NIĄ;1.ver.1.0) wypowiadając się o sobie, unika imperatywów dookreślenia i natychmiastowości w sposób (jak określa go semantyka odległej, dawno-zapomnianej-europejskości) czarujący. Ujmująco (zDZE) lawiruje w korytarzach wyobraźni rozmówcy, podatnego na Rozkoszny Szept O Poranku (zDZE) roztaczając wokół siebie niemalże materialną, dotykalną aurę, poświatę niewypowiedzianej obietnicy szczęścia bezwzględnego, w którym można zarzucić dotychczasowe punkty zaczepienia, czego w stopniu krytycznym doświadczyło już wielu spośród strategicznych pracowników laboratoriów NHM:11.
... dla Wywiadu Polternian, Dr Evererennnn

- a więc to tak - pomyślał - temu dziwakowi wreszcie się udało - w myślach pogratulował Villainowi osiągnięcia.
- oni ukradli naszą technologię... - pomyślał o Julii i o tych wszystkich, które jeszcze spotka.
- muszę natychmiast ostrzec Villaina, grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo. A wtedy...




______________________
10.04.2009 22:24

Użytkownik jest offline Sharn
Admirał
Dowództwo


Liczba głosów: 222
Posesjonat
 0
...niech nas Bóg ma w swojej opiece!
Włączył komunikator.
- Dowódco, słyszy mnie pan? Odbiór.
- Nie teraz żołnierzu! Mamy tutaj prawdziwą jatkę!
- Dowódco. Ta kobieta z personelu medycznego to android! Może być ich więcej! - krzyknął.
- Wiem, kurwa! Już wszystko wiem. Kilku naszych właśnie zrzuciło jebane skóry i prują do nas z jak do pieprzonych kaczek, szczerząc metalowe uśmiechy,*cenzura*jego...
- Dowódco? Odbiór. Dowódco?*cenzura*mać, słyszy mnie pan? - zaczął wydzierać się do komunikatora. - Jest pan tam? Dowódco?
Przełączył kanał na ogólny i zaczął wzywać pozostałych - John, Alex, Czarnuch? Słyszy mnie ktoś? Odbiór.
Nic. Cisza. Głuche trzaski w komunikatorze zwiastowały najgorsze. Nie mógł połączyć się z Krążownikiem unoszącym się na niskiej orbicie, bo tylko dowódcy mieli radiostacje dalekiego zasięgu. Nie mógł wsiąść do kapsuły desantowej, bo dawały one bilet w jedną stronę. Lądownik ewakuacyjny przybędzie zgodnie z planem za dwa standardowe dni, a on został tutaj sam, zupełnie sam na tej niegościnnej, zasranej planecie z szalejącą zgrają polterskich androidów. A przecież nie to było najważniejsze.. Musiał ostrzec Villaina...



______________________
No cóż...
10.04.2009 23:28

Użytkownik jest offline Gregg
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba głosów: 171
Posesjonat
 0
Zdecydował się samotnie podążyć w kierunku założonego celu głównego misji. Tak czy inaczej odstrzelą mu dupę, jeśli będzie stał w miejscu, tam jest szansa na spotkanie kogoś z desantu. Problem w tym, jak rozpozna, czy to prawdziwi ludzie, czy kolejne zasrane kukły. Cóż, nawet gdy biegł w głąb lasu, do głowy przyszło mu kilka pomysłów rozwiązania tego problemu. Niektóre nawet nie wymagały rozlewu krwi.

Cholerne drzewa wydawały się nie mieć końca. Biegł ostrożnym truchtem, cały czas bacznie rozglądając się na boki. Od czasu do czasu podnosił wzrok w górę, ku koronom tych dziwnych drzew. Przebłyskujące niebo było coraz ciemniejsze, wkrótce miał nadejść lokalny zmierzch.

Wtedy nagle nieco przed sobą, między gałęziami wysokiego drzewa dostrzegł jakby lekkie migotanie. Jakby powietrze w tym miejscu lekko zafalowało od gorąca. Ale przecież nie stał na środku pieprzonej pustyni!

Instynktownie wykonał nagły krok w bok, w stronę najbliższego, szerokiego pnia. Chciał zejść z linii ognia i wzroku potencjalnego nieprzyjaciela.

I właśnie wtedy usłyszał pod stopą ciche kliknięcie czujnika naciskowego. Zaklął bezgłośnie i zamarł bez ruchu nagle oblany lodowatym potem...


______________________
11.04.2009 01:33

Użytkownik jest offline Villain
Sierżant
Poborowy


Liczba głosów: 48
Szarak
 0
...pierwsze, słonawe w smaku krople spływającego z czoła potu już miały dotknąć zbrukanej krwią powierzchni ziemi, kiedy bezgłośny szept otwieranego przejścia, siłą wydarł je powietrzu. Jego oczom ukazało się wejście, ku powierzchni planety. Nieświadomie uruchomił stopą mechanizm, pokłosie rozumu i umiejętności technicznych nieznanych, odległych istot. W myślach przeciwstawiał wzajemnie dwie możliwe opcje - wejść, nie wejść. Zadecydował. Wejdzie.

Plątanina porośniętych bujną roślinnością korytarzy, wydawała się nie mieć końca. Co rusz odczuwał, że umyka przed czyjąś niematerialną, nierzeczywistą obecnością. Wyostrzone receptory wzroku, przyczajonych w bujnym listowiu elektronicznych organizmów z obcą człowiekowi perfekcją, rejestrowały niepewność ruchów i spojrzeń żołnierza. Pomyślał o tych wszystkich, których w życiu spotkał. Tych szczególnych, przyjaciół nie było wielu.

W oddali majaczył kontur drzwi...




______________________
13.04.2009 21:32

Użytkownik jest offline Mitrodziej
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba głosów: 117
Posesjonat
 0
...drzwi... raczej klapa włazu do bunkra. Chroniona zamkiem szyfrowym, bez żadnej możliwości obejścia z zewnątrz, odpornej na ostrał broni laserwowej, granatów i tej znikomej ilości materiałów wybuchowych jaką mógłby posiadać saper podczas tej misji. Sam bunkier jest niemal nieznisczaly, zdolny przertwać bombardowanie planety z największych pojazdów kosminczych MSV. Ale oczywiście znał standardowy kod do bunkrów tego typu... Tyle tylko że tutaj nikt ich nie budował, nawet Ploterzy...


______________________
Indes to ostre słowo, którym mistrzowie wycinają serca ignorantów
13.04.2009 22:13

Użytkownik jest offline Gregg
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba głosów: 171
Posesjonat
 0
Cóż pozostało robić? Bez większych nadziei wstukał standardowy kod.

1-2-3-4-5-6.

Oczywiście nic. Ciemność wokół niego gęstniała, przestawał widzieć nawet klawisze panelu z kodem. Wyciągnął z kieszeni małą latarkę polową. Zdawał sobie sprawę, że sam się zagonił w ślepy zaułek. I tak był wdzięczny losowi, że wciąż żyje. To mogła być mina. Ale nie miał zamiaru kusić losu bardziej niż to potrzebne. Nie włączał latarki, odsunął tylko zaślepkę na obudowie, zsunął rękawicę i zacisnął gołą dłoń na urządzeniu. Po kilku chwilach latarka rozjaśniła się słabym blaskiem fosforyzującego światła. Miał nadzieję, że własnym ciałem zasłania blask, aby nie bił w tył.

Jeszcze raz nachylił się nad panelem szyfrowym bunkra. Solidna robota, żadnych szans na rozmontowanie panelu. Gdyby użył broni, prawdopodobnie zniszczyłby cały panel wraz z okablowaniem w środku, w efekcie całkowicie uniemożliwiając otwarcie drzwi. I to, o ile wcześniej nie zabiłby go rykoszet wiązki laserowej.

Prawdopodobnie pozostało powrócić na powierzchnię. Odwrócił się, osłaniając latarkę drugą dłonią.

Jakieś 30 metrów przed nim spowite w gęstniejącym mroku powietrze lekko zadrżało. Potem usłyszał powolne, ostrożne szurnięcie, jakby coś okrytego ciemnością przysunęło się krok w jego stronę.

Czując ogarniającą go panikę jeszcze raz odwrócił się do klawiatury. Wbił kilka liczb, jakie przypadkowo przyszły mu do głowy:

4-8-15-16-23-42

*klik*


______________________
Skocz do:
 
Forum
 Valkiria Network > V-Game
        V-Game Story