Ten serwis używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz terminal może działać lepiej. Chcesz wiedzieć więcej?
Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Alazza
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Witaj, Rekrucie! Witamy serdecznie na naszym forum. Musisz się zarejestrować, by móc korzystać z forum. Jeżeli jesteś już zarejestrowany biegnij się zameldować!
Pseudonim Zapisz login
Hasło
   
Forum
 Pion Gier Fabularnych > Forum ogólne
        Czy RPG siada na psychikę?
Czy RPG siada na psychikę?
Autor Post
24.01.2008 16:30

Użytkownik jest offline Armand de Morangias
Komandor
Rezerwa


Liczba postów: 3974
Egzorcysta amator
Przenoszę dyskusję, która wywiązała się na forum WoD:

Cytat
Lixtetrax:
Chciałbym zwrócic uwagę na problem przygód w WoD o podłożu psychologicznym. Ostatnio podczas rozmowy przez gg z pewnym madrym człowiekiem, który ma w dodatku poglądy zbliżone do moich ... doszedłem do wniosku, czy aby zbytnio nie przesadzamy jako MG'cy którzy wprowadzają w swoich przygodach element choroby psychicznej badz innych zaburzeń na tle mentalnym. Mówie o tym, bo ostatnimi czasy jacys dziennikarze u nas w Polsce (TVN 24 chyba nawet) podał informację , jakoby ktoś popełnił samobójstwo w związku z zaburzeniami psychicznymi swojej postaci w grze faularnej RPG ... Z początku temat wyśmiałem i mówiłem sobie pod nosem... co za debil .. pewnie zabił się bo jego kumpel krasnolud mial lepszy topór w Dedekach niż jego elfi sztylet...ale po paru dniach a nawet tygodniach... doszedłem do wniosku, że jednak coś w tym jest. Broń NAs Szatanie - nie mam tu nic do zarzucenia swojemu rozmówcy z gg, tylko zastanawia mnie to, czy droga do przygód w WoD nie jest nieco niebezpieczna... Co jesteśmy w stanie zrobić, by nasi gracze poczuli strach na sesji... jak bardzo mozemy się wcielić w postacie NPC , które są ,,chore" ? Po raz kolejny zaznaczam, nie chcę tu nikomu nic wytykać ani nikoga urażać... chciałbym tylko zapytać was drogie siostry i bracia, jaka jest wasza opinia? Sam przyznam się, że przygody do WoD prowadzę bardzo eeeee ... ,,wykręcone" i niezwykle obrazowo - sugestywne ... więc ... Ehhh now właśnie...


Cytat
Armand de Morangias:
Ja to widzę w ten sposób - erpegi to pewnego rodzaju aktorstwo. Wymyślamy fikcyjną osobę i zastanawiamy się, jak reagowałaby ona w hipotetycznych sytuacjach wymyślanych przez MG. Szkoły tego odgrywania są różne - jedni starają się wczuć jak najgłębiej w psychikę postaci i następnie reagują spontanicznie, inni obmyślają każdą scenę, każdy gest "na zimno", starając się jak najlepiej odgadnąć reakcję postaci na podstawie zebranych przesłanek, jeszcze inni wyznaczają sobie pewne luźne ramy, w których robią, co chcą. Nie chcę tu oceniać tych stylów gry, bo nie o to chodzi. Rzecz w tym, że dla normalnych ludzi, niezależnie od stylu gry, istnieje jasna granica między postacią a sobą. Zdarzało mi się odgrywać naprawdę paskudnych typków, takich, co to palili kościoły i gwałcili zakonnice wśród pożogi, niektóre z tych postaci bardzo dobrze wspominam, choć w realnym życiu nigdy nie zrobiłbym czegoś takiego. Po prostu kiedy odkładam kartę postaci, przestaję być Armandem czy kimkolwiek, kim akurat gram, i wszystko, co moja postać przeżyła ma na mnie najwyżej taki wpływ, jak obejrzany film. Czyli wzorców zachowania raczej mi nie zmieni.

Jeśli ktoś nie umie oddzielić swojej osoby od postaci, to rzeczywiście nie powinien grać w erpegi, ale to problem tej osoby, a nie gry.


Cytat
Tuethan:
Co do tego o czym piszesz, to ja się bardzo wczuwam w postać. Do tego stopnia, że ostatnio, kiedy moja Klaudyna musiała podjąć trudną decyzję i rozstać się z bliskimi, chłopakiem, porzucić całe swoje dotychczasowe życie, to autentycznie popłakałam się na sesji. Potrafię rozpamiętywać i roztrząsać to co się dzieje na sesjach i bardzo "przeżywać" rozterki bohaterów. Ale żeby zabić się z tego powodu?!
No bez przesady. Zawsze można stworzyć nową postać. ;) Uważam, że erpegi właśne po to są, żeby na chwilę móc przenieść się w inny świat, spotkać sie z sytuacjami, których normalnie nie mielibyśmy szansy przeżyć, czasem także dokonywać trudnych wyborów, porozmyślać, a nawet (to pewnie zabrzmi głupio) doświadczyć swego rodzaju katharzis. Ale jeżeli ktoś nie dorósł, by zwyczajnie odróżnić fikcję od rzeczywistości, po skończonej sesji otrząsnąć się i wrócić do prawdziwego życia, to po prostu nie powinien grać i tyle.

Armiś: Tak, tak wszyscy znamy Ciebie i twoje fantazje o zakonnicach... :P


Cytat
Gerwaz:
eno co wy....
przecież właśnie o to chodzi w rpgach, żeby przenosić wydarzenia z przygód do realnego życia.
np. mój krasnolud w D&D poszukuje skarbu - tak się wkręciłem, że przekopałem całe podwórko. Za tydzień mistrz gry obiecał przygodę z walką na cmentarzu!!! ;)


Cytat
Armand de Morangias:
Tia, a ja w poszukiwaniu prawdziwego mroku zacznę przed sesją podrywać dziewczyny w klubach i larpować picie krwi - bez żadnego lamerskiego udawania, zęby w szyję i chłeptać. A gdzieś słyszałem historię o MG, który wręczył graczowi świeczkę i kazał odgrywać wypalanie rany :>


Cytat
Lixtetrax:
he he he Jesteście spoko ziomki :D i ziomalki * :p
Sprawa w moim przypadku wygladała kiedyś tak, że po inscenizacji przygody na larpie Wiedzmina skończyło się tylko na 2 wybitych zębać (w tym jeden mój * ale ładnie zreperowany i nic nie widać ;P) oraz kilku ranach ciętych... niestety nikt z nas nie zachował zasad umiaru w posługiwaniu się bronią białą i mało nie straciłem palca... cóż blizna przypomina mi o głupocie tamtych lat ... ale wiecie co...

... tylko nikomu nie mówcie... :p Zęba nie żałuje bo byłem elfem i rypnąłem Yarpenowi :DDDD a to było piękne... on mi troche mocniej ... ale było warto ;D

Do tej pory bractwo pamięta ów wyczyn i nigdy już nie będzie przeprowadzało akcji w stylu ,,upojony krasnolud kontra..." Echhh życie jest ciężkie jak głowa kiścienia ...


Cytat
Brat_Draconius:
Cytat
Armiś: Tak, tak wszyscy znamy Ciebie i twoje fantazje o zakonnicach... :P


Bo celibat to zło, nie ma też racji bytu. I ogólnie Michał(i chyba większość facetów) cieszyłby się gdyby dorwał portal do Forgotten Realms. Ale ja nie o tym miałem:P

Ogólnie zawsze wolałem postacie "dobre" względnie szajbusów z kodeksem(ot bandziory napadły wiochę to postać na pale ich ponabijała ;))

(...)
PPS. To wydzielimy temat czy offujemy dalej?


Zapraszam innych do udziału :)


__________________________________________________
Not every Abyssal game needs to be a blood-soaked adventure of decadence, brutality and treachery, but it's certainly an option.
24.01.2008 21:12

Użytkownik jest offline Xaplan
Komandor
Rezerwa


Liczba postów: 242
Pasożyt społeczny
hmm standardowe systemy rpg (WFRP, D&D, niektóre WoDy, Cthulhu) to dla mnie głównie zabawa. Z drugiej strony mam Wraitha, który (jak już kiedyś mówiłem Armandowi) jest moim zdaniem wyzwaniem psychologicznym. Gra może przenieść się na prywatne pole (na świat osobisty gracza) i jeśli MG jest dobrym Mistrzem (a jeszcze lepiej: dobrym psychologiem lub ma odpowiednią wiedzę na niektóre tematy) będzie umiał wykorzystać i stworzyć opowieść, która może zmienić coś w realnym życiu swojego gracza. Tylko pozostaje jedna ważna sprawa: cholernie ciężko wziąć na siebie odpowiedzialność za kogoś. Bardzo łatwo coś posypać, bardzo łatwo zrobić coś nie tak i po prostu*cenzura*naprawdę ważną chwilę.

podsumowując: niebezpiecznie, dla dojrzałych osób, dla ludzi znających się lepiej, niż dobrze. To nie jest masówka, to nie jest zabawa, próba rozwiązania czyichś problemów za pomocą tak potężnego narzędzia jak RPG, wczuwanie się itd. jest ogromnym wyzwaniem dla MG. Trzeba kogoś w końcu wziąć na swoje barki.

Kiedyś ruszę ten temat ze strony psychologii, przekopię to i może napiszę coś dłuższego na ten temat. Zbiór felietonów, dłuuugi artykuł - myślę, że RPG dobrze pokierowane może poprowadzić w naprawdę ciekawe, może dać konkretne efekty.

pozdrawiam


__________________________________________________
Ustąp aby zwyciężyć, burza łamie drzewa, a trzciną tylko kołysze
24.01.2008 23:08

Użytkownik jest offline Armand de Morangias
Komandor
Rezerwa


Założyciel tematu

Liczba postów: 3974
Egzorcysta amator
Tak na to patrząc, to chyba każdy MG stosuje parę psychologicznych sztuczek do sterowania graczami, czy to w Wraith, czy w najprymitywniejszym dedekowym dungeon crawlu. Jeśli gram z kimś jakiś czas, to wymyślając nowego enpeca jestem w stanie dość dokładnie przewidzieć reakcję poszczególnych graczy (graczy, nie postaci - choć tych zazwyczaj też) i często wykorzystuję to, podsyłając konkretnemu graczowi enpeca, o którym wiem, że przypadnie mu do gustu, żeby wywołać jakąś konkretną reakcję. Do tego dochodzi sterowanie tłem i komponowanie scen w alegorie i symbole. Każdy MG to robi, w mniejszym lub większym stopniu (choćby oklepany do bólu chwyt z pogodą i porami roku - jak ma być ponuro, to jest jesień, szarówka i leje jak z cebra).

Natomiast naprawdę poważne wcinanie się w cudzą psychikę, naruszanie osobistych tabu i eksplorowanie lęków - tego wolę unikać. Raz, że rpg ma być przede wszystkim zabawą, a psychoanaliza rzadko jest zabawna dla pacjenta. Dwa, że nie jestem psychologiem i nie mogę być pewien, czy nie zrobię komuś krzywdy, a nie mam ochoty odpowiadać za czyjeś nocne moczenie czy próbę samobójczą.


__________________________________________________
Not every Abyssal game needs to be a blood-soaked adventure of decadence, brutality and treachery, but it's certainly an option.
24.01.2008 23:25

Użytkownik jest offline Ared
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 74
Kłusownik
Hmm... co do oddziaływania na psychikę graczy w RPG'ach...

Mi się w sumie raz zdarzyło grając w Zew Cthulhu coś takiego że MG wywarł na mojej psychice pewne hmm... zmiany. Na krótki czas, nawet bardzo krótki ale sie zdarzyło...
MG (i tu pochwała dla kumpla) poprowadził tak sesje, tak odegrał klimat że jak potem wracałem od niego (ciemna noc, 3km na buta w przemiłym towarzystwie lasu^^') myślałem że dostane zawału ileś tam razy... to w sumie wywołał u mnie tylko coś takiego że jak coś sie poruszyło w ciemności, jakiś liść przeleciał przez drogę to się działo ciekawie^^'

Poza tym... w sumie ani mi, ani żadnemu z moich kumpli nie zdarzało się nic nadzwyczajnego... no może poza jednym... ale to było tylko wtedy jak sobie popił... nie będę uszczegóławiał bo koleś był i bez tego walnięty :P mniejsza o to co chciał zrobić (nie nie chciał popełnić samobójstwa...)

Poza tym... to też kwestia człowieka. Na niektórych ludzi coś takiego (zdarzenia z sesji, różne opowieści, filmy, książki etc) oddziaływują bardziej a na innych mniej.
Takie wypadki się zdarzają... jak Armand wspomniał z tą świecą... czytałem ten motyw. Była też wzmianka bodajże o zgniłym jajku na sesji imitującym smród w kanałach^^'

No i oczywiście można debatować na temat oddziaływania gier na psychikę ludzi... my jak by nie patrzeć będziemy mówić swoje ze względu na doświadczenie w tym, a np. część ludzi będzie postrzegać to jak np satanizm, chorobę psychiczną (niejeden z was zapewne czytał jakiś artykuł na ten temat, czy też spotkał się z tym osobiście). Ludzie którzy nie zajmują się tym, nie znają sie na tym postrzegają to zupełnie inaczej. Ale odchodzę od tematu...

Jak ktoś nie ma odpowiednio hmm... odpornej psychiki... no tak to nazwijmy... to najprawdopodobniej będzie bardzo przeżywał co sie z jego postacią stało. Nie chciał bym tu nikogo obrazić ale moim zdaniem taka osoba ma zadatek na czubka... To tylko gra, tak samo jak w przypadku filmu czy też książki kiedy to zdarza się komuś bardzo przeżywać przygody bohatera książkowego... nie mówię że to jest złe. Nie jest, ale czasami to przesada...

W sumie... na prawie każdy temat można powiedzieć że to kwestia człowieka. Więc po co by o tym gadać? Ludzie są różni, jedni sie przejmują, inni nie. Każdy jest inny... (no dobra, przykładowo bracia K. są PRAWIE jednakowi^^') ...


Cytat
Gerwaz:
eno co wy....
przecież właśnie o to chodzi w rpgach, żeby przenosić wydarzenia z przygód do realnego życia.

Hmm... nie zgodził bym się... moim zdaniem RPGi są po to żeby można było się oderwać właśnie od życia realnego, i móc spróbować swoich sił w innym, niekoniecznie lepszym ale na pewno ciekawszym świecie. I na pewno RPGi są po to żeby się dobrze bawić, a nie "uciekać" od rzeczywistości. Mógł bym pokusić się o stwierdzenie iż "RPGi są dobrym sposobem na wylądowanie u czubków" ale to stwierdzenie Moim zdaniem kierowali by raczej ludzie którzy sądzą że właśnie tak jest... Nie wiem... załóżmy jakiś psycholog, który uważa że normalne to to nie jest... ale przecież RPGi, odgrywanie postaci to w sumie to samo co aktorstwo... tyle że nie jest to w telewizji, w teatrze a raczej w domowym hmmm... zaciszu...


Armand... a co do tych twoich zakonnic... no cóż... życie^^ każdemu może się wymsknąć :D:D:D zwłaszcza w RPGach^^


No i oczywiście z czasem MG jak to Armand wspomniał uczy się postępowań i reakcji graczy. Można też stwierdzić że, MG który trochę już siedzi w tym, i miał do czynienia ze sporą ilością graczy staje się w sumie psychologiem takim. A przynajmniej zna się na reakcjach ludzi całkiem dobrze. Czyt. MG przez prowadzenie RPGów też się zmienia w pewien sposób. Przynajmniej takie jest moje zdanie na ten temat.


__________________________________________________
Definicja Planu - Plan to coś co potem wygląda zupełnie inaczej.
Definicja Improwizacji - nowy lepszy Plan.
25.01.2008 09:29

Użytkownik jest offline Armand de Morangias
Komandor
Rezerwa


Założyciel tematu

Liczba postów: 3974
Egzorcysta amator
Ared, wypowiedź Gerwaza to 100% sarkazmu :)

Co do głupich rekwizytów to grałem kiedyś sesję, na której MG użył miski z mrożonymi truskawkami - lekko się rozmroziły, puściły sok i udawały serce ofiarnego zwierzęcia. Później MG jako czarownica malowała nam tą "krwią" runy na twarzach... a Tuethan rzuciła się na miskę i zaczęła jeść "serce" ^_^'

Miało wyjść mrocznie, a wyszło komicznie. Ale przynajmniej były truskawki :) To były same początki naszego erpegowania.

Ja nigdy w życiu nie byłem ani zdołowany, ani przestraszony po sesji. Jestem zbyt zdystansowany od swojej postaci. Na sesji też rzadko zdarza mi się wykazywać silne emocje, głównie staram się dobrze bawić, nie będę wkręcał sobie doła dlatego, że mój bohater właśnie go ma.


__________________________________________________
Not every Abyssal game needs to be a blood-soaked adventure of decadence, brutality and treachery, but it's certainly an option.
27.05.2008 21:58

Użytkownik jest offline Cooba
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 151
Pasożyt społeczny
Cytat
Armand de Morangias:
A gdzieś słyszałem historię o MG, który wręczył graczowi świeczkę i kazał odgrywać wypalanie rany :>


Podejrzewam, że chodzi tę dyskusję:
http://forum.polter.pl/1-vt47888.html...er=asc&start=0

Mikołaj Kołyszko pisze tam o dość ostrym przypadku, który wyszedł jako improwizacja. I wcale nie chodziło tam o wypalanie świeczką rany - psychiczne znęcanie się nad graczami też nie bardzo. Była konwencja, na którą wszyscy się zgodzili (żeby się nie rozpisywać: umowa jest taka, że na sesjach ZC Mikołaja przychodzimy i przez te parę godzin chcemy poczuć klimat niczym z opowiadań HPL, a w to wlicza się odczuwanie strachu i odczuwanie napięcia - dramatyzm) - trochę mnie denerwuje potraktowanie metod Mikołaja, jako "powodu, dla którego mają rpgowców za szaleńców", no ale cóż... - linka dałem, to oceńcie sami.

Wydaje mi się, że całe granie jest sprawą konwencji i trudno dyskutować o standardach - jeśli gracze godzą się na elementy dramy czy eksperymenty z graniem "w terenie" - OK, ale powinni być świadomi tego, co to oznacza. Zazwyczaj "pokręcone"
systemy mają jakieś ostrzeżenia, że to dla odpowiedzialnych, że dla dojrzałych graczy.
"Nie mówcie, że nie ostrzegaliśmy"...

Ja jestem za silną teatralizacją RPG, dlatego nie ma mowy o przenoszeniu emocji z gry do rzeczywistości - poza posesjową satysfakcją porównywalną do ekscytowania się dobrą książką, filmem, czy spektaklem. Jeśli graczom uda się poczuć emocje, niechaj kurczę je czują - ale manipulacje MG nie powinny sięgać tak daleko,żeby krzywdzić ich przez poruszanie drażliwych tematów.

I jeszcze sprawa znajomości - przy stałej ekipie można przewidywać zachowania uczestników gry i stosować sztuczki - ze wspomnianą świadomością i wyczuciem, ale np. sesje na konwentach czy z niesprawdzonymi graczami/drużynami to sytuacje wymagające daleko posuniętej ostrożności...



__________________________________________________
"The brightest flame burns quickest."
30.05.2008 11:34

Użytkownik jest offline Armand de Morangias
Komandor
Rezerwa


Założyciel tematu

Liczba postów: 3974
Egzorcysta amator
Raczej nie o to chodzi, temat jest nowy a ta historyjka o wypalaniu rany pamięta jeszcze starą wojnę "wodziarze kontra turlgracze".


__________________________________________________
Not every Abyssal game needs to be a blood-soaked adventure of decadence, brutality and treachery, but it's certainly an option.
Skocz do:
 
Forum
 Pion Gier Fabularnych > Forum ogólne
        Czy RPG siada na psychikę?