Ten serwis używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz terminal może działać lepiej. Chcesz wiedzieć więcej?
Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Empik.com
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Witaj, Rekrucie! Witamy serdecznie na naszym forum. Musisz się zarejestrować, by móc korzystać z forum. Jeżeli jesteś już zarejestrowany biegnij się zameldować!
Pseudonim Zapisz login
Hasło
   
Forum
 Pion Gier Fabularnych > Forum ogólne
        Gracze a mnogość podręczników
Początek Wstecz 1 2 3 Dalej Koniec
Gracze a mnogość podręczników
Autor Post
08.05.2007 14:10

Użytkownik jest offline Nimsarn
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 29
Bimbrownik
Odnośnie wiedzy ogólnej postaci - nie nabytej w trakcie gry.
Ogólnie to kwestia szczegółowości mechaniki, ale ogólnie przyjąć można, że tzw. wiedza ogólna, nie ujęta w ramy umiejętności zawiera się w korelacji poziomu cechy "wiedzowej", przynależności do danej nacji/rasy (chodzi głównie o wychowanie) i wykonywanego zawodu.
Po prostu, jeżeli któraś z postaci nie jest id.., to ma pojęcie o paru sprawach nawet wcześniej niż gracz się o tym sam dowie. Np.: Postać mieszkająca w danym miejscu od urodzenia zna drogę do najbliższych wsi i w żadnym wypadku nie powinna ich szukać, a jeśli dodatkowo jest myśliwym bądź kupcem to...
To samo się odnosi wojownika walczącego z chaosem i porywacza zwłok. Jeżeli cecha wiedziowa wskazuje, że jest id.., to nie będą posiadali takowej wiedzy nawet gdyby gracze stawali na głowie. I odwrotnie, jeśli są oni geniuszami to i choćby gracze widzieli podręcznik pierwszy raz wżyciu należy założyć, że wiedza ogólna ich postaci sięga daleko po za siedliska chaosu czy własny cmentarz.
Inna rzecz, że wampir to zdecydowanie zły przykład, gdyż wampirem nie jest się z reguły z urodzenia, a z przypadku/minowania/wypadku lub wpadki. I może się zdarzyć sytuacja, w której postać jest "świeżym" wampirem, takim, co nie wie absolutnie nic na temat kim lub czym właściwie jest.

Inną natomiast jest wiedza nie ugrutowana - ulotna. Do niej również niektórzy powinni mieć utrudniony dostęp. Co nie zmienia faktu, że chwilowe z nią obcowanie, jeśli nie zostanie nigdzie utrwalone nie powinno owocować zmianami na karcie postaci - to moje osobiste zdanie.

Reasumując
Jedną z najtrudniejszych rzeczy w RPG jest "zamykanie uszu", czyli udawanie, że się czegoś nie wie, gdyż postać, którą się gra: po prostu tego nie wie, nie jest wstanie tego zrozumieć, lub nie miała okazji tego usłyszeć/zobaczyć. A pokusa jest duża i każdy, kto grał miał z nią również do czynienia.



__________________________________________________
08.05.2007 14:32

Użytkownik jest offline Brat_Draconius
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 137
Pasożyt społeczny
En Taro Adun

Jak nałożyć na goblina szablon półsmoka to może zionąć ogniem ;) . Zresztą czasem gracz może po prostu pozapominać te wszystkie statsy i pomysły na przygody. Niemniej jednak modyfikowanie bestiariusza dla mnie było zawsze fajną zabawą. A "równowaga gry" to słowo-wytrych używane troszkę za często, tak naprawdę równowagę mamy tak długo jak i gracze i mg są zadowoleni z rozgrywki. A trzymając się przykładu z goblinem. Wystarczy dać mu klasę przeznaczoną dla graczy, lekko zmodyfikować statsy i jest o wiele groźniejszy niż ten prosto z bestiariusza.

Co do zajomości mechaniki. Ja tam lubię kostki i mechanikę choć powergamer ze mnie żaden i podobnie jak ty Armand wolę opierać osąd na tym co na karcie a nie tylko na swoim "widzimisię". Plus lubię jak gracze znają system gdyż nie muszę im tłumaczyć rzeczy trywialnych.

A sokoro przy dodatkach jesteśmy. Jakiego typu dodatki zwykle wy czytacie i kupujecie? Zarówno z pozycji gracza jak i mg.


__________________________________________________
Perceptor: Ultra Magnus. A cursory evaluation of Decpticon capabilities indicates a distinct tactical deficiency.
Ultra Magnus: In other words Perceptor?
Springer: We're out numbered.



08.05.2007 16:04

Użytkownik jest offline Armand de Morangias
Komandor
Rezerwa


Założyciel tematu

Liczba postów: 3974
Egzorcysta amator
Nimsarn: wciąż się nie zgadzam. Dla mnie rzeczy takie, jak szukanie słabości przeciwnika u woja czy znajomość zwyczajów straży miejskiej dla wszelkiej maści łotrzyków nie są nabywaną świadomie wiedzą, a połączeniem doświadczenia z "instynktem przetrwania". Nawet szczur jest "sprytny", umie dostać się do spiżarni unikając kota, ominąć pułapkę itd. Najgłupszy człowiek ma mimo wszystko mózgowie nieporównywalnie bardziej rozwinięte niż szczur. Nawet stereotypowy "wioskowy głupek" uczy się, kto rzuca w niego kamieniami, a kto się nad nim lituje. Najczęściej też jest w stanie rozpoznać pod tym względem nowoprzybyłych.
Jeśli ktoś para się wojennym rzemiosłem, może nie umieć się zgrabnie porzedstawić, ale umie ocenić mocne i słabe strony przeciwnika, dostosować do nich taktykę. Na pewno nie będzie w tym tak dobry jak jego bystrzejsi kompani, ale nie będzie też z wyrazem zdziwienia na twarzy okładał przeciwnika bronią, jeśli widzi, że nie jest w stanie go choćby spowolnić.

Draconius: owszem, jeśli nałożysz na goblina szablon półsmoka, będzie zionął ogniem. Jeśli nałożysz szablon wampira, będzie gryzł. Ale jeśli każdy goblin spotkany na drodze bohaterów będzie jednocześnie wampirzym pomiotem, półsmokiem, półczartem czy jakimś innym dziwactwem, to będzie to co najmniej dziwne. Zwłaszcza, jeśli gramy w jakimś ustalonym świecie, gracze spodziewają się, że większość goblinów będzie jednak zwykłymi goblinami. Zbyt częste "zaskakiwanie" goblinosmokami czy innymi dziwadłami burzy spójność świata.

Co do podręczników, które kupuję i czytam - wszystko, co wychodzi do nWoD z redaktorskiego obowiązku, a z innych systemów najczęściej działam na podstawkach. Co bardzo sobie chwalę ;)


__________________________________________________
Not every Abyssal game needs to be a blood-soaked adventure of decadence, brutality and treachery, but it's certainly an option.
08.05.2007 16:35

Użytkownik jest offline Brat_Draconius
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 137
Pasożyt społeczny
En Taro Adun

Ależ ja nie mówię by każdego goblina aż tak dopakowywać. Zwykle skłaniam się raczej do rozsądnego traktowania "przeszkadzajek" w DnD czy modernie. Goblin dosiadający wilka i z poziomami w wojowniku miast zbrojnego to nie to samo co półsmok a wciąż jest lepszy od tego z bestiariusza. Ja po prostu zwykle traktuje każdą bestyjkę jako coś wartościowego a nie "mięcho armatnie" z Int i Rzt na 1. Takie podejście powoduje, że gracze mają dobre walki gdzie liczy się taktyka i koordynacja drużyny a nie durne siekaniny. Ja po prostu lubię akcentować walki w ten sposób. Nawet nie trzeba zmieniać zbytnio statystyk goblina z DnD by zrobić z niego coś ciekawego. Dać poziom łotra, zaatakować z cienia tego kto nie nosi zbroi. Zgodzisz się, że przeciwnik który może zrobić ci "kuku" to lepsza alternatywa niż "chodzące pdki" prawda? A ja tak traktuję wrogów dla graczy. Szablony nietypowe to zwykle rezerwuję dla ważniejszych antagonistów.

Heh, ja kupuję to co przyciągnie moją uwagę. Zwykle jakiś setting, uzupełnienie do niego czasem classbooki.


__________________________________________________
Perceptor: Ultra Magnus. A cursory evaluation of Decpticon capabilities indicates a distinct tactical deficiency.
Ultra Magnus: In other words Perceptor?
Springer: We're out numbered.



08.05.2007 17:24

Użytkownik jest offline Armand de Morangias
Komandor
Rezerwa


Założyciel tematu

Liczba postów: 3974
Egzorcysta amator
Goblin z kilkoma poziomami jakiejś klasy nie jest na tyle różny od "zwykłego", żeby wymuszać zmiany taktyki walki - ma nieco lepsze statsy, jakiś atut czy dwa, ale nic, co by zaskoczyło. Zresztą goblin to kiepski przykład, bo to bardzo częsty stwór i prawie każdy wojownik wie, jak sobie z takim radzić (a krasnoludy wręcz wysysają tę wiedzę z mlekiem matki :>). Gorsza jest sytuacja, kiedy chcesz "uraczyć" bohaterów potyczką z jakimś egzotycznym stworzeniem, a gracze, którzy znają bestiariusz, podchodzą do sprawy, jakby na tłuczeniu takich stworzeń zjedli zęby. Przykładowo, bohaterowie po raz pierwszy walczący z mumią powinni być zaskoczeni, kiedy okaże się, że taki stwór to coś więcej, niż zombiak w bandażach, a spotykając pierwszy raz demona w ogóle nie powinni mieć pojęcia, czego się po nim spodziewać. A zazwyczaj jest tak, że jeśli gracze znają bestiariusz, to na widok mumii od razu łykają mikstury odporności na trucizny, kapłan rzuca Odporność na strach i do boju. Bardzo trudno zaskoczyć graczy, dodając takiej mumii poziomy wojownika czy zwiększając odporności - taktyka walki będzie ta sama, tylko bardziej się zmęczą. Znowu dodawanie mumii jakichś specjalnych ataków tylko po to, żeby czymś wreszcie zaskoczyć graczy, nagina prawdopodobieństwo. Dlatego lepiej nie dawać im bestiariusza do czytania.

Oczywiście, wszystko to przy założeniu, że gracze nie umieją się powstrzymać od wykorzystania wiedzy "out of game" dla swojej korzyści. Nawet jednak, jeśli nie ma takich klopotów, to śmiem twierdzić, że uczenie się pewnych rzeczy w trakcie gry jest zabawniejsze niż poznawanie ich przed rozgrywką.


__________________________________________________
Not every Abyssal game needs to be a blood-soaked adventure of decadence, brutality and treachery, but it's certainly an option.
08.05.2007 19:00

Użytkownik jest offline Brat_Draconius
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 137
Pasożyt społeczny
En Taro Adun

Jest różny i to bardzo Armand. Dwupoziomowy goblini wojak ma już trzy atuciki do wykorzystania. Wbrew temu co myślisz to bardzo dużo. Trzymając się wilczego przykładu: dajemy Konną walkę, Atak w przelocie i Porywającą szarżę. Otrzymujemy wtedy dość wrednego kurdupla który jest poważnym zagrożeniem nawet bez użycia pewnej wrednej zdolności wilka. A wojownik to wszak najsłabsza klasa w DnD... Z łotrem jest jeszcze gorzej. Skombinowanie drużynki goblinów z poziomami w klasach BG to naprawdę wiele i zupełnie zmienia przebieg starcia. A gobliny z DnD głupie nie są (przynajmniej wg statsów z KP XD).
W przypadku mumiaka dodanie klasy potrafi wiele zdziałać, jednak tu dodałbym raczej lv kapłana albo czarodzieja. Z demonami/diabłami i innymi przybyszami już różnie...
Faktem jest, że wykorzystwanie wiedzy której nie ma postać to lekkie przegięcie i cieszę się, że moi gracze tego nie robią. A co do demonów i innych mumiaków to w DnD wystarczy odpowiednia umiejka z gałęzie wiedza(tu wstaw co chcesz), co zresztą wiesz.

Oczywiście, że takie rzeczy najciekawiej poznaje się poprzez pryzmat rozgrywki tu zgadzam się w 100%! Jednak dodawanie lv w klasach i budowanie wroga jak BG czy ważnego NPC to nie naginanie zasad a używanie ich pełną gębą. No i DeDekowy bestiariusz(zwłaszcza ten z edycji 3.5) ma też inną funkcję: alternatywne rasy dla graczy.

Swoją drogą ciekawi mnie jedno. Postrzegacie metagrę w wykonaniu graczy jako duże przewinienie przeciwko dobru rozgrywki czy tak samo powiecie o metagamingu w wykonaniu MG?


__________________________________________________
Perceptor: Ultra Magnus. A cursory evaluation of Decpticon capabilities indicates a distinct tactical deficiency.
Ultra Magnus: In other words Perceptor?
Springer: We're out numbered.



08.05.2007 20:09

Użytkownik jest offline Armand de Morangias
Komandor
Rezerwa


Założyciel tematu

Liczba postów: 3974
Egzorcysta amator
Temat goblinów już zostawmy, nie jestem na tyle ograny w DeDekach, żeby polemizować ;)

<ot>Jedno małe pytanko - czy bestiariusz do 3.5 podaje przy wszystkich stworkach dostosowanie poziomu, czy jak się ta cecha nazywa? Bardzo mi tego brakowało w "trójce".</ot>

Metagaming ze strony Mistrza Gry... zależy, co przez to rozumieć. Sam fakt przygotowania scenariusza przygody, zaplanowanie zwrotów akcji, kluczowych scen i realizowanie tego na sesji jest poniekąd metagrą. Mistrz gry musi nadzorować tyle czynników jednocześnie, że trudno jest mu porządnie wczuwać się w każdą postać, jaką musi przed graczami odegrać. Zazwyczaj przewiduje się zawczasu najbardziej prawdopodobne zachowania graczy i wymyśla stosowne do nich reakcje BNów. Cały sekret mistrzowania leży moim zdaniem w tym, żeby ten metagaming nie był dla graczy oczywisty - należy prowadzić ich tak, żeby nie poczuli sznurka ;) takie jest przynajmniej moje zdanie.


__________________________________________________
Not every Abyssal game needs to be a blood-soaked adventure of decadence, brutality and treachery, but it's certainly an option.
08.05.2007 21:04

Użytkownik jest offline Brat_Draconius
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 137
Pasożyt społeczny
En Taro Adun

Okej temat goblinów i "apgrajdów" adwersarzy w DnD zostawiamy.

[ot]Zarówno bestiariusz 3.5 jak i srd 3.5 podają wszystkie ważniejsze cechy w przypadku stworków które WotC uznali za "odpowiednie" dla graczy. Jest dostosowanie poziomu (które jest akurat tym fragmentem d20 którego nie stosuję, choć rozumiem doskonale jego założenia), modyfikatory i reszta tego "bajzlu" który lubię a niektórzy przeklinają. Swoją drogą Isa i tak powinna dostać solidnego kopa za swoje wyczyny. Czemu to wydawnictwo musi wydawać systemy którymi jestem bardzo zainteresowany... A teraz moje pytanko zwiazane z WoD. Spotkałem się ze stwierdzeniem, że w obu edycjach Świata Mroku power level magów wykracza bardzo poza to co mają do dyspozycji wilczki oraz wampiry. Jak jest naprawdę wg ciebie Armand?[/ot]

Metagamingiem ze strony MG nazywam głównie uporczywe i notoryczne tłumienie zdolności drużyny czy nawet nie wykorzystywanie ich do konstrukcji przygód(akurat to już jest zwykłe olewactwo ale sza). Do zwykłego przygotowania scenariusza nie mam nic ale gdy ktoś uporczywie blokuje jakiś aspekt postaci gracza tylko dlatego, że może 'zepsuć rozgrywkę'(czyli pokrzyżować plany mg) to takiej osobie podziękuję i powiem co o tym myślę. Gracz nie po to robi postać dobrą w jakimś aspekcie by z niego nie skorzystać. Taka metagra u mg to jedna z najgorszych zbrodni przeciw dobrej zabawie. A za jednen z lepszych motywów uważam graczy aktywnie współtworzących rozgrywkę. Ot pogada po sesji, podsunie pomysł etc. Niby niewiele i standard ale bardzo polepsza rozgrywkę.


__________________________________________________
Perceptor: Ultra Magnus. A cursory evaluation of Decpticon capabilities indicates a distinct tactical deficiency.
Ultra Magnus: In other words Perceptor?
Springer: We're out numbered.



09.05.2007 00:24

Użytkownik jest offline Armand de Morangias
Komandor
Rezerwa


Założyciel tematu

Liczba postów: 3974
Egzorcysta amator
Nie chcę tu ciągnąć ot, odpowiem na privie ;)

Tak, jak pisałem wcześniej - jeśli metagaming jest ewidentny dla wszystkich grających, to nieważne, czy uprawia go MG czy gracze - psuje zabawę i tyle. Zgadzam się, że mistrz forsujący wulgarnie jakiś konkretny tok wydarzeń to widok niesmaczny. Z drugiej strony, uważam, że subtelny, niewidoczny metagaming ze strony mistrza gry nie jest niczym złym. Choć to zależy jeszcze od podejścia do sesji. Ja na przykład czerpię przyjemność przede wszystkim z opowiadania ciekawej historii, a w drugiej kolejności z odtwarzania psychiki postaci i w związku z tym nie mam nic przeciwko temu, żeby dla dobra opowieści MG nieco "oszukiwał", byle nie odbywało się to na zasadzie terroru czy też deus ex machina.


__________________________________________________
Not every Abyssal game needs to be a blood-soaked adventure of decadence, brutality and treachery, but it's certainly an option.
09.05.2007 05:12

Użytkownik jest offline Brat_Draconius
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 137
Pasożyt społeczny
En Taro Adun

Priv przeczytany, odpowiedź poszła.

Oczywiście, pewne sztuczki złe nie są a czasem i wskazane. Jak jednak już pisałem takie wulgarne matagranie u mg to szczyt głupoty i chamstwa wobec graczy. Teraz przykład z mojego DeDekowego poletka. Jeśli ktoś zrobi sorcererkę u której moc bierze się od jakiegoś smoczego przodka i specjalizuje mi się w zadawaniu ognistego dmg to czemu niby miałbym minimalizować potencjał bojowy takiej postaci? Zwłaszcza jeśli mechanika współgra z tłem fabularnym postaci (branie atutów typu Draconic, małe cechy pozwalające się domyślić czemu to babsko ma takie zdolności). Przykład orginalny nie jest ale obrazuje moje podejście do tej sprawy. Jak widzę gracza z jasnym i wyraźnym konceptem na postać, który wspiera fabularną stronę mechaniką to nigdy nie będę umniejszał potecjału jego postaci. Lubię jak mechanika i warstwa fabularna ze sobą współgrają, dlatego nigdy nie będę optował za czystym storytellingiem czy ekstremalnym gamizmem. Mechanika i Fabuła to równoprawne części rpg, żadna lepsza nie jest. Dlatego nie mam oporów przed podsunięciem graczom jakiegoś dodatku z fajnymi patentami mechanicznymi czy fabularnymi. Znowu przykład z DiDków: Księga Plugawego Mroku zawiera dużo mięcha mechanicznego dla evil BNów i złych BG, nastrój i fabułę to zrobię sam ale dużej części zanajdujących się tam materiałów mechanicznych w życiu bym nie rozpisał a uznaję je za bardzo przydatne. Część fabularna: Księga Planów dająca pogląd na całą kosmologię Wielkiego Koła czy FRowskie Wyznania i Panteony będące kopalnią pomysłów dla graczy z naprawdę religijnymi postaciami. Dlatego nie zamierzam ograniczać graczom dostępu do tego co mam, przecież jak zechcą to sami ściągną/kupią to co chcą. A tak mają to u mnie i raczej nie będą bawić się w metagrę bo żadnej ze stron to nie pociąga.


__________________________________________________
Perceptor: Ultra Magnus. A cursory evaluation of Decpticon capabilities indicates a distinct tactical deficiency.
Ultra Magnus: In other words Perceptor?
Springer: We're out numbered.



09.05.2007 09:14

Użytkownik jest offline Nimsarn
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 29
Bimbrownik
Może na wstępie sprecyzuję swe stanowisko w kwestii wiedzy postaci/wiedzy graczy.

W swym wywodzie posłużę się przykładem wojownika gdyż jak widać jest on najbardziej popularny i dostarczająco czytelny.
Otóż uważam, że o ile osobnik parający się taką profesją, nie jest id.., to znać się na swych przeciwnikach będzie - w różnym stopniu, ale będzie. To odnośnie wiedzy posiadanej przed grą.
W wypadku wiedzy "nowej" nabywanej przez postać w trakcie gry, jej wzrost powinien wyciskać się na karcie postaci, o ile gracz ma zamiar do niej częściej się odwoływać.
Słowem wojownik od dziecka walczący z goblinami będzie się na nich znał i tyle. Jeśli jednak w trakcie gry pokonał w walce jakiegoś egzotycznego potwora to będzie dla niego on tylko epizodem/ciekawostką - MG przed użyciem takiej wiedzy ma prawo żądać testu pamięci.
Jeżeli jednak w trakcie kampanii ów wojownik miał częstą przyjemność z stworami tego gatunku, to powinien zainwestować swe PD-ki w odpowiednie miejsce na karcie postaci - jeśli oczywiście chce z tej wiedzy dalej korzystać.
Tyle z mojej strony.

Chwała ci za twe słowa Bracie_Draconiusie.
Metagaming to zło, bo podważa autorytet MG i gry jako takiej.

Osobiście zwykle nie kupuję dodatków, woląc wydać często te same pieniądze na nowy system ;]



__________________________________________________
01.07.2007 22:44

Użytkownik jest offline Monty
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 44
Bimbrownik
Pozwolę sobie na wypowiedź nie nawiązującą do tego co pojawiło się wcześniej.
W kwestii wiedzy podręcznikowej, moi gracze mogą posiadać jej tyle ile tylko chcą. Mogą czytać praktycznie każdy tekst jaki znajdą w podręczniku.
Ludzie, którzy u mnie grali znają jednak zasadę, że nie toleruje, jak ja to nazywam 'podpowiadania swojej postaci'.
To znaczy, pole "słabość" przy przeciwniku, jest znana graczowi, ale postaci jeśli nie posiada konkretnej wiedzy nie. Przestrzeganie tego pod karą śmierci. ;)
Ja w ogóle jestem mistrzem gry, który nie pozwala na tworzenie postaci w stylu "dam tu jeszcze taki punkt bo mi zostało". Postacie moich graczy muszą być całkowicie opisane, jeśli ktoś ma w karcie, że jego postać potrafi strzelać z broni palnej, musi mi podać miejsce/osobę/okres, która wpłynęła na tą wiedzę.
Zresztą, wiedza graczy wiedzą. Co nie zmienia faktu, że sam wielokrotnie wprowadzam zmiany, o których nawet osoba znająca na pamięć podręcznik, nie ma prawa niczego wiedzieć. Z tym wiąże się kolejna rzecz, która grozi śmiercią na moich sesjach, mianowicie dyskusje z MG.
Wiedza to tylko środek, ale postacie graczy to istoty. Jeśli są tylko tabelką z literkami, kropkami czy cyferkami, nie mają u mnie szans.


__________________________________________________
Lock your shields and stand ready.
02.08.2007 23:06

Użytkownik jest offline John5
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 3
Bezrobotny
U mnie wszyscy czytali podręczniki. Powodem jest to że prowadzimy na zmianę, chyba, że ktoś chce poprowadzić kampanię. Problemu z nadmierną wiedzą nie ma bo każdy z nas wie jak trudno czasami jest być MG, więc staramy się za bardzo nie obrzydzać sobie życia. Zresztą też stosujemy zasadę, że jeśli postać nie zetknęła się wcześniej z informacjami na temat danego wroga to nie może wyskakiwać z "bo on ma taki słaby punkt" to samo dotyczy rozwoju nie można zużyć PD na rozwinięcie jeśli nie używaliśmy danej umiejętności.


__________________________________________________
02.08.2007 23:48

Użytkownik jest offline dudziak
Pułkownik
Rezerwa


Liczba postów: 692
Łowca wampirów
Cytat
Ja w ogóle jestem mistrzem gry, który nie pozwala na tworzenie postaci w stylu "dam tu jeszcze taki punkt bo mi zostało". Postacie moich graczy muszą być całkowicie opisane, jeśli ktoś ma w karcie, że jego postać potrafi strzelać z broni palnej, musi mi podać miejsce/osobę/okres, która wpłynęła na tą wiedzę.


A jaki w tym cel? Pytam poważnie, bo ja nie widzę sensu w takim rozpisywaniu się przy każdej umiejętności, skoro nawet początkująca postać w Warhammerze ma ich około dziesięciu.


__________________________________________________
Baba diaboła wyonacyła, a św. Agnieszce obajwił się Lucyper. Groza i złoooo.
02.09.2007 12:25

Użytkownik jest offline Monty
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 44
Bimbrownik
Jaki w tym sens? Zawsze wydawało mi się to oczywiste, chyba że naprawdę gra opiera się na odczytywaniu informacji z karty postaci. Taka wiedza sprawia, że gracz znacznie bardziej wczuwa się w swojego bohatera.
Dla mnie gra to przede wszystkim odgrywanie postaci. Jeśli mam sytuację, w której jedna osoba przekonuje do czegoś drugą, nie każę mu od razu rzucać kością testując charyzmę, można to też odegrać. To samo z najbardziej przykładową walką mieczem. Doskonale, karta postaci twierdzi, że mamy walkę wręcz na 77, cudownie. Tylko czy to w jakiś sposób opisuje bohatera? W ten sam sposób potrafimy walczyć wręcz z każdym przeciwnikiem? Nie.
Poza tym, to też poniekąd sprawdzian zaangażowania graczy.

Dla mnie prawdziwa sesja to taka, w której historia, karta postaci jak i sama gra są ze sobą nierozłącznie powiązane. Po co w takim razie układać jakikolwiek zarys historyczny? Chyba, że to też bez sensu? No to ja już sam nie wiem co z tego wychodzi, bo o sesji nie ma moim zdaniem mowy.


__________________________________________________
Lock your shields and stand ready.
Skocz do:
Początek Wstecz 1 2 3 Dalej Koniec  
Forum
 Pion Gier Fabularnych > Forum ogólne
        Gracze a mnogość podręczników