Ten serwis używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz terminal może działać lepiej. Chcesz wiedzieć więcej?
Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
GOG.com
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Witaj, Rekrucie! Witamy serdecznie na naszym forum. Musisz się zarejestrować, by móc korzystać z forum. Jeżeli jesteś już zarejestrowany biegnij się zameldować!
Pseudonim Zapisz login
Hasło
   
Forum
 Pion Gier Fabularnych > Forum ogólne
        Kwiatki z sesji
Początek 1 2 3 4 Dalej Koniec
Kwiatki z sesji
Autor Post
04.06.2005 20:42

Użytkownik jest offline Cooba
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 151
Pasożyt społeczny
No właśnie...
.. jako że forum jest noVe czuję niezmierną radość mogąc założyć ten temat jako pierwszy 8)

Nastrój mam może nieco zrąbany, no ale Wy na pewno nie, więc czym prędzej umieszczajcie tutaj opisy zabawnych dialogów i sytuacji, które się przydarzyły na Waszych sesjach RPG.


Zaczynam.
Mamy w D&D nieźle potrzaskanego Mistrza, który co chwilę potrafi sobie robić jaja, zwłaszcza, gdy opisuje coś naszemu drużynowemu barbarzyńcy (jest barbarzyńcą i na sesjach i w realu, chociaż mu brakuje trochę mięśni, więc wiecie, jakiej barbarzyńskiej cechy mu nie brak 8) ). W tej sesji barbarzyńca grał kapłanem, którego podrywała elfia zielarka (nie ma nic gorszego od mężczyzny podszywającego się na sesji pod kochającą postać kobietę). Fragment opisu:

"Na obiad jest grzybowa. Zielarka podchodzi do ciebie... <wymowna pauza> i tak ci postawiła, że połowa wylała się na stół."

QcV


__________________________________________________
"The brightest flame burns quickest."
05.06.2005 13:21

Użytkownik jest offline Ygreck
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 11
Bezrobotny
Czy mi sie wydaje czy ten temat powinien być na forum ogólnym pionu gier RPG? :)

Zeby nie było że się tylko czepiam :P :
G1:Wychodzę przed karczmę. Są tu jakieś konie?
MG:Nie
G1:To wsiadam na jednego i uciekam.


__________________________________________________
09.06.2005 23:39

Użytkownik jest offline Doc Randal
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 124
Pasożyt społeczny
WoD.
Gramy w Maga. Siedzimy sobie w barze, Mistrz Gry tworzy klimat, opisując szczegółowo teren, co widzimy i nasze reakcje. Wyglądamy, szukając kogoś. W pewnej chwili Mistrz mówi:
- Co robicie?
A jeden z członków teamu, Wirtualny Adept z dużą ilością kasy i powiązaniami rodzinnymi z międzynarodową mafią mówi:
- Idę na zakupy.

Normalnie MG tak się wkurzył, że przerwał tego dnia sesję i do dzisiaj wyjątkowo niechętnie patrzy na tego gracza, niechcąc go widzieć w drużynie. :P


QcV!


__________________________________________________
10.06.2005 16:12

Użytkownik jest offline Cooba
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba postów: 151
Pasożyt społeczny
Może niech zostaną tutaj te kwiatki...
Najwyżej ktoś przeniesie.


Nasz poświrowany MP na jednej z pierwszych sesji w D&D, w trakcie walki z jakimś tam potworem:

-G1 (druid), padasz martwy.

Zostały dwie osoby- ja i łotrzyk. Zabiliśmy potwora i w swojej złośliwości nie kwapiliśmy się do próby wskrzeszenia postaci, tylko od razu woleliśmy go pochować (druid strasznie się wkurzył). W pomieszczeniu, w którym byliśmy, stało dużo sarkofagów, więc chcieliśmy otworzyć jeden i tam wrzucić szczątki BG1. Co na to nasz MP?:

-No i wyskakuje na was... wampir.

Zaczęliśmy się tłuc, to była najtrudniejsza walka ze wszystkich stoczonych do tamtej pory. Jeszcze podczas walki wyciągaliśmy ciało BG1(hehe, miał plecak), zadymialiśmy pomieszczenie jakimś przedmiotem druida i zwiewaliśmy, bo odnieśliśmy wcześniej rany... I sesja jakoś się skończyła, okazało się, że udało nam się podpalić wąpierza, albo jakoś zginął od ran (a graliśmy bez Księgi Potworów, więc mogło się dziać dosłownie wszystko, bo i tak nie było charakterystyk).
MG jakiś czas później, gadamy sobie po sesji:

-A wiecie co? On nie zginął, ja zapomniałem, że w D&D jak ci życie spadnie do zera to jesteś tylko nieprzytomny....

rotfl

(Kutfa, przez niego musieliśmy się naparzać z wampirem...)


__________________________________________________
"The brightest flame burns quickest."
12.06.2005 09:58

Użytkownik jest offline Hipiss
Admirał
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 801
Łowca wampirów
NS
Trzech kumpli jechało sobie autostradą. Nagle gdzieś na przedzie dostrzegają traktor, powoli jadący gdzieś, niewiadomo gdzie.

MG: Zrównaliście prędkość z traktorem. Prowadzi go jakiś starszy już człowiek, osiwiały i posepny. - MG zwraca się do jednego z Graczy (do mnie :P) - Stary wydaje ci się strasznie znajomy, jakbyś dobrze zapamiętał tą twarz z dzieciństwa... skądś go znasz, no!
Gracz (ja:P): ... Tatuś?


__________________________________________________
19.06.2005 22:37

Użytkownik jest offline Strogonov
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 6
Bezrobotny
Na pewnej sesji grałem jak zwykle pewnego siebie, szarmanckiego drowa, sypiącego textami, jak James Bond, albo Jedy, na pokładzie krążownika nieprzyjaciela. Obcięto mi parę razy język za naduzywanie go, ale to było mało romantyczne.

W pewnym momencie porwałem się sam na 10tys armię elfów. Złapali mnie przy próbie podpalenia namiotu ich wodza. Umieślili, według opisu MG na wzgórzy, przytwiązali do pala i stali w odległości tak 20 metrów.
-Co, boicie się podejść bliżej?
MG: Przed szereg wychodzi 20 elfów z łukami.
-Łał, ktoś odważny :D
MG: Podpalają strzały...
-Fajerwerki, kocham fajerwerki :D :D :D
MG: Strzelają.. Czujesz BÓL!
-Gdzie?
MG z okrzykiem uradowania i samospełnienia: WSZĘDZIE

Text znaleziony na JoeMonster, który mnie zawsze rozbija:
MG: Idziecie przez LAS
G: Jest MECH na drzewie?
MG: Jest...
G: Wsiadam do MECHA i rozwalam LAS!


__________________________________________________
22.06.2005 15:56

Użytkownik jest offline xavier_
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 6
Bezrobotny
WFRP, Wewnętrzny Wróg.

Drużyna płynie barką, bodajże po Reik-river ;-).
Noc. Straż pełni elf-sługa-kompletnie nie umiejący strzelać.
Stoi przed nadbudówką, gdy we framugę drzwi do kabiny wbija się płonąca strzała. Jakieś 15 cm od niego. Reakcja gracza:
- Pokaż sie, kimkolwiek jesteś!

...

MG (ja:P) odpisał mu drżącą ręką punkt przeznaczenia. Bogowie chyba przez przypadek patrzyli na niego łaskawie :P


__________________________________________________
Dawning time // Lights a new beginning // On the shadows of your eyes // Hurts inside // Wounded heart is healing // After all you will survive...
03.07.2005 15:01

Użytkownik jest offline Kosmitek
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 20
Bezrobotny
Było to na jednej sesji Cthulhu. Gracze przyjechali do swojego pewnego znajomego, któremu zaginęła żona. Cały dzień spełzł na prowadzeniu śledztwa, które i tak donikąd nie doprowadziło. Przyszedł czas na kolację. Jako główne danie były żeberka.

BG: Te żeberka są naprawdę dobre. Skąd masz przepis?
BN(ten ich znajomy): Przepis? Od mojej żony... (lekki uśmieszek) Można byłoby powiedzieć, że BEZ NIEJ nie byłoby tak pysznej kolacji...

No i już niewiele było trzeba do rozwiązania tej zagadki :D


__________________________________________________
03.07.2005 20:28

Użytkownik jest offline Cooba
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba postów: 151
Pasożyt społeczny
O taak....
To była świetna sesja. Nawet jeśli wziąć poprawkę na to, że wszyscy zginęli zabici przez Indian lub innych BG, hehe... A reszta z części składowych żony tamtego kolesia czekała w piwnicy w beczkach na mięso, gdybyśmy mieli większy apetyt 8D


__________________________________________________
"The brightest flame burns quickest."
04.07.2005 18:35

Użytkownik jest offline Xin1
Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 71
Kłusownik
Aphalon
Pewnego razu w świecie księżycowego ostrza istniała sobie pewna grupka, ktora po pewnym czasie spotkała wampira. Wąpierz jak wąpierz, od razu do gradeł chciał się rzucić. Miała to być jedna z naszych najtrudniejszych walk, ale... Pewien elf (ja) po trzech sekundach od pojawienia się wroga, powalił go jedną strzałą. Rzuty były takie: strzał na k20 wypadła 1 czyly super atak, następnie na k100 wypadła 100, patrzymy do podręcznika: "Strzała trafia przeciwnika w głowę, rozrywając ją na kilka kawałków, mózg znajduje się poza ciałem, ofiara nie żyje".

MG tak się wkurzył, że stwierdził: "Wampir i tak jest nieumarły i nie można go tak zabić". Pijawka nagle wstała i musieliśmy walczyć jeszcze raz :D


__________________________________________________
Przemysław 'Xin1' Stodolny - Member of Inner Conclave.
04.07.2005 23:47

Użytkownik jest offline Cooba
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba postów: 151
Pasożyt społeczny
Standardowo śmiechowa sesja D&D
O ile pamiętam przygoda nazywa się "Bezsłoneczna cytadela".
Mieliśmy sobie wybrać, kim chcemy grać i czy znamy resztę drużyny. Ja grałem półelfim łotrzykiem/ zaklinaczem, kumpel elfim wojownikiem specjalizującym się w strzelaniu z łuku, był jeszcze krasnal- kapłan Moradina, jaszczuroczłowiek ("potwory jako postacie"... ech, lamerstwo..) oraz elfi druid z wilkiem czterołapnym bojowym. Ustalamy czy się znamy, większość stwierdziła, że nie chce, tylko postacie moja i kumpla w efekcie były dobrymi przyjaciółmi, poza tym druid był protektorem lizardmana, coby mu się krzywda w świecie ludzi nie stała. MP już nam prawie nie pozwolił na przyjaźń postaci, ale prowadzący postać łucznika mówi:
-No ale kim by był łotrzyk bez jego dzielnego kompana, wojownika? To doskonały zespół!
MP: -No, ok, znacie się i podróżujecie razem, zaczynamy przygodę. <chamsko i złośliwie> Jako że łotrzyk próbował okraść znaną w okolicy hrabinę, siedzicie teraz obaj w więzieniu.
Woj: -To ja go nie chcę znać!
Ja: -Ale przecież kim byłby łotrzyk bez jego dzielnego kompana, wojownika?

Dalej szło jak po grudzie... Odwiedził nas ten kapłan, gracz, który go prowadził był wyjątkowo upierdliwie praworządny i nie chciał pomóc w ucieczce, jak jego postać dowiedziała się, za co siedzimy. Pokłócił się jednak z nieodpowiednią osobą i wylądował też w więzieniu...

Do celi wchodzi strażnik. Wskazuje na moją postać:
-Ty, idziesz na biczowanie
Kapłan: -Na krzyż z nim!!!!!!!!!!
Woj: -Uwolnijcie Barabasza!!!

I po klimacie. Ależ to łatwe 8)


__________________________________________________
"The brightest flame burns quickest."
05.07.2005 21:59

Użytkownik jest offline Cooba
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Założyciel tematu

Liczba postów: 151
Pasożyt społeczny
Zew Cthulhu
Podczas robienia postaci tworzę sobie dziennikarza. Pytam jednego ze Strażników (Kosmitek zajeżyście obmyślił sesję z 4 Misiami Gry):
-Czy "ukrycie czegoś" to może być umiejętność związana ze wzwodem?
-No wiesz, jak chcesz być takim cichocemnym dziennikarzem... (wymowne gesty sugerujące, że ma na myśli zbola)

Później, ten sam Strażnik ogląda nasze rekwizyty.

-O, a ja mam dłuższą i grubszą, taką kształtniejszą....
Inny gracz: -Co??
-No faję....


__________________________________________________
"The brightest flame burns quickest."
15.07.2005 12:02

Użytkownik jest offline plugav
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 559
Łowca wampirów
NS
Początek przygody. Dojeżdżamy do opustoszałego miasteczka. Po dokładniejszym rozejrzeniu się, znajdujemy kilka wprawnie pociętych ciał - sami dorośli. Zbieramy co przydatniejsze rzeczy i chcemy się stamtąd zmywać. Kiedy jednak wyjeżdżamy, ktoś zauważa jakieś małe kształty na polu kukurydzy za osadą...

Gracze (chórem): Aaaa!!! Dzieci kukurydzy!!! Koktajlem mołotowa je!!!
MG: ... Możemy udać, że tego nie powiedzieliście?

Przygoda nosiła tytuł "Dzieci kukurydzy"...
I faktycznie ją rozegraliśmy do końca. Póżniej na tej samej sesji:

BN: Skąd ta krew na Twojej torbie?
BG1: (błyskawicznie rozcina sobie bok jakimś małym ostrzem) Ach, to? Skaleczyłem się...
BG2: Ale Ty masz hemofilię...
BG1: Aaaa! Dawajcie zastrzyk!!!


__________________________________________________
Walk with the Devil, avoid the light
Sleep all day, party all night


yesternight.pl
24.07.2005 15:12

Użytkownik jest offline Dragon114
Szeregowy
Służba Zasadnicza

minift6.jpg

Liczba postów: 2
Bezrobotny
D&D - Bezsłoneczna Cytadela
Praktycznie początek sesji , kumpel prubuje zejść pod ziemie i test wspinaczki , wypada 1 , oczywiscie zginoł odrazu , i komentarz na to "Każdy wspnac sie moze ,troche lepiej troche , gorzej , a ja spajdermanem nie jestem "


__________________________________________________
08.08.2005 08:05

Użytkownik jest offline dudziak
Pułkownik
Rezerwa


Liczba postów: 692
Łowca wampirów
Nie pamiętam systemu :p
Moi gracze płyną sobie po rzece statkiem. W pewnym momencie jest na niej tama ze śluzą. Nigdzie nie widać obsługi. Na to jeden z graczy pyta "A po której stronie rzeki jest tama?"


__________________________________________________
Baba diaboła wyonacyła, a św. Agnieszce obajwił się Lucyper. Groza i złoooo.
Skocz do:
Początek 1 2 3 4 Dalej Koniec  
Forum
 Pion Gier Fabularnych > Forum ogólne
        Kwiatki z sesji