Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
GOG.com
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Witaj, Rekrucie! Witamy serdecznie na naszym forum. Musisz się zarejestrować, by móc korzystać z forum. Jeżeli jesteś już zarejestrowany biegnij się zameldować!
Pseudonim Zapisz login
Hasło
   
Forum
 Pion Gier Fabularnych > Dzikie Pola
        [Sesja] Dziewięć córek, część II: Symulacja
Początek 1 2 3 4 Dalej Koniec
[Sesja] Dziewięć córek, część II: Symulacja
Autor Post
06.10.2008 16:43

Użytkownik jest offline Stilgar
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 821
Twardziel
Starosta Gry
Jesień. Złota jesień, która przyobleka ziemie Rzeczpospolitej przecudną barwą, wzbudzając niekłamany zachwyty w cudzoziemcach, którzy przybywają w jej gościnne progi oraz napawając dumą tutejszą szlachtę. Czy jest bowiem coś milszego, niż podczas chłodnego październikowego dnia, usiąść w swym dworku ze szklanicą miodu, a w cieple domowego ogniska patrzeć na stojące na podwórzu drzewa przybrane w czerwone, brązowe i żółte liście oblewane deszczem? Jakże mile jest wtedy porozmawiać, powspominać historie wszelakie, pośmiać z rozlicznych facecji lub posłuchać muzyki oraz cudnego śpiewu ukochanej osoby?

Dalibóg, nie jedna persona marzy właśnie o tym...

Wszelako jesień Anno Domini 1642 była wyjątkowo paskudną, a niemiłą dla podróżujących. Z nieba od kilku dni ciągle spadały obfite krople deszczu, które całkowicie przemoczyły ubrania podróżujących, a także sprawiły, że drogi Rzeczpospolitej, które nigdy nie słynęły jakością, zamieniły się w rzeki pełne błota. Dokuczał także nieustanny wiatr, nie mocny ale przecież barzo lodowaty, znajdujący najmniejszy zakamarek w warstwach ubrań by od razu zaatakować swym chłodem. W taką pogodę świat nabierał przerażającej szarości, myśli krążyły ciągle wokół nieprzyjemnych spraw. Nie było ochoty na śmiech, ni na rozmowy, na śpiewy. Jedyne pragnienie jakie w takiej chwili toczyło umysł to chęć ogrzania się, odpoczynku, najedzenia wreszcie do syta. Nikt nie chciał błądzić po traktach lub bezdrożach Rzeczpospolitej. Mawiano, i chyba nikt nie śmiał w to wątpić, że w czas takowy moc diabelska silniejszy ma dostęp do ludzi, że łatwiej przepomnieć wtedy o Bogu i dać się skusić czartom. Lasy, tak dobrze znane w inne dni, stawały się teraz straszniejsze, ukazywały swą ciemniejsza stronę, która tylko czekała na błądzących wędrowców.

W taką to pogodę czwórka jeźdźców podróżowała traktem po ziemi lubelskiej, i gdyby jakiś człek ich zobaczył dziwno by mu było, że komuś chce się w takie dni w jakiejkolwiek sprawie jechać. A doprawdy dziwne persony w skład tej kompanijej wchodziły. Gdyby bowiem ktokolwiek się im przyjrzał, nie bacząc na pogodę, która solidnymi strugami deszczu nie pozwalała na dokładne obserwacje, to zobaczyłby tam męża postawnego, w sile wieku, który spokojnie na wierzchowcu jechał z takową właśnie manierą, jaką jeno u prawdziwych dawnych wojenników widać. Po jego prawicy jechało dwóch młodzieniaszków, z dawna sobie znajomych i serdecznych, sądząc po tym jak się do siebie zwracali, a pomiędzy nimi - dziwo prawdziwie - białogłowa, która mimo pogody tak przykrej nie dawała się innym we znaki zbędnymi narzekaniami.

Tak, tak, Mości Państwo, ciekawa z was kompanija, patrząc z boku na Wasze Mości. Ale nikt się wam nie przyglądał, bo też kto by chciał w taka pogodę z domu wyjść? Nikt nas was nie patrzył, oprócz starej drewnianej figury, która przedstawiała Matkę Boską, z opuszczona głową i rękami rozłożonymi. Daszek, którym była z góry okryta nie chronił już przed deszczem, przez co krople wody spływały po jej twarzy. Zdawało się wam, jakoby z oczy Najświętszej Panienki wypływały łzy ale przecież nie mogło tak być, toć złuda jeno.
Zapewne tak.
Chociaż...

W głowach pojawiały się wspomnienia ostatnich dni. Ironiczny czart Rogaliński, zadanie, na które przystaliście, córki diabelskie rozsiane po świecie. Do tego jeszcze mapa i sygnet. Te dwie ostatnie rzeczy uświadamiały was, że to co się wydarzyło nie było tylko złudą, nędznym delirium, którego mogliście się nabawić podczas podróży. Za każdym razem gdy ktoś z was otwierał mapę pojawiał się na niej maleńki, zielony płomyk, tuż nad ziemia lubelska. W uszach słyszeliście ironiczny głos czarta: "Mapa wskaże wam drogę do kolejnej córy, a gdy ją znajdziecie to zabierzcie ową bestię do miejsca gdzie ów wasz Bóg nie ma przystępu, wtedy potrzecie sygnet a ja się zjawię". Sygnet, mapa, córki diabelskie...

Trójka towarzyszy i charakternik, tak Mości Państwo, to wy - bardzo dziwna kompanija.
Służąca czartowi? Pragnąca zyskać fawor u piekielnego władcy? A może chcąca oczyścić ziemię z cór diabelskich?

Z zamyślenia wyrywa was warknięcie, przez chwile przez głowy przebiega pierwsze skojarzenie: "Wilk!". To jednak fałszywy alarm, zawarczał bowiem wychudzony pies, który obok kapliczki leżał, zapewne chcąc schronić się przed ulewa. Na wasz widok obnażył kły, szczeknął i uskoczył w gęstwinę.

A figura nadal patrzyła na Was oblana łzami, a może raczej - kroplami deszczu?


__________________________________________________
06.10.2008 17:31

Użytkownik jest offline Natanael Zawisza
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 300
Żołdak
Wzrok imć Michała Zawiszy podążył za uciekającym psem, a następnie spoczął na twarzy figurki. Podobieństwo kropli do łez było zaiste uderzające. W miarę oddalania się, figurka w końcu zniknęła pomiędzy zaroślami, a Michał skierował wzrok na sakwy przy koniu najstarszego towarzysza, gdzie znajdowała się mapa i westchnął. Spuścił głowę i zamyślił się. Wyraźnie coś go trapiło, jakaś myśl nie dająca spokoju.

Z wyglądu stroju mógłby imć Zawisza uchodzić za Rusina, jednak twarz jego na to nie wskazywała. Miał ciemne, przenikliwe, orle oczy, ściągniętą brew, zmarszczone od zamyślenia czoło. Wąskie, czarne wąsy opadały ku zwężającej się ku dołowi, ostrzyżonej nieco na modłę zachodnią, bródce.

Michała Zawiszę można by określić jako mężczyznę o średnim wzroście, nie wyróżniającym się żadnymi specjalnymi cechami widocznymi na pierwszy rzut oka. Miał mniej lat niż mógł na to wskazywać jego wygląd. Na sobie miał podróżny, znoszony płaszcz wygarbowanej skóry, na kołnierzu ciemne futro Można było dostrzec karwasze i obojczyk. Do pasa miał przytroczoną szablicę, łuk i kołczan przy siodle. Jechał na marnej klaczy karej maści, która niegdyś może byłą zacnym koniem, ale zaawansowany wiek sprawiał, że wyglądała jakby ledwo powłóczyła nogami, co trochę usprawiedliwiało niezbyt pokaźne gabaryty sakw.

Podniósł wzrok, skierował go na towarzyszkę jadącą obok, westchnął i znów pogrążył się w rozmyślaniach.


__________________________________________________
Into the wild...? Yeah..!
06.10.2008 17:38

Użytkownik jest offline KaśkaMichaśka
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 562
Twardziel
Katarzyna Krupa
Białogłowa jadąca między młodzikami na wronym wołoskim podjezdku podniosła głowę słysząc szczekanie. Oczom postronnego obserwatora ukazałaby się blada twarzyczka sercowatego kształtu, ciemne jak burzowe niebo oczy rozszerzone z niepokoju i lekko rozchylone, krwistoczerwone usta z błyskającymi z pomiędzy karminu warg ząbkami.Spod kuniego kołpaczka wysunęły się ciemnorude, splątane od wilgoci włosy. Panna otuliła się szczelniej wełnianą jubką, bo chód i wilgoć mocno dawały jej się we znaki. Ucisnęła końskie boki kolanami i podjechała do jadącego na czele towarzysza. Jedziemy i jedziemy, a karczmy żadnej ani widu, ani słychu. Odezwała się dźwięcznym, mocnym głosem z ledwo wyczuwalnym zaśpiewem. Jak konie nie odpoczną, a my nie wyschniemy i nie zjemy czegoś ciepłego, to zamiast wykonać misję przyjdzie nam w tym błocie utonąć, albo na śmierć przemarznąć.


__________________________________________________
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą." - Robert A. Heinlein


"Krasawica Laszka, krew jej pańska, czysta lacka
Wdzięk matrona, wdzięk dziewica
Lico barwy mleka, z czarną rzęsą powieka
Jak tatarska orda bierze w jasyr corda"


www.fantazjada.pl
06.10.2008 18:19

Użytkownik jest offline Korneliusz
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 838
Twardziel
Korneliusz Krupa
Rzucił krótkie obojętne spojrzenie na psa po czym przeżegnał się gdy mijał kapliczkę.

Spokojnie siostrzyczko. Te konie nie z takich problemów wychodziły cało, co ich nie zabije to je wzmocni. Jak mawiał mój dowódca w armii. Myślę że za niedługo powinna się pojawić jakaś karczma inaczej przyjdzie nam nocować pod gołym niebem. eh.....


Korneliusz jest wysokim postawnym mężczyzną o mieszanych włosach (to się chyba nazywa szatyn). Na pierwszy rzut oka widać, że chłopak nie jest byle szlachetką z zaścianka, ale że nie jedno w życiu widział. Ma duże błękitne oczy i gładkie czoło. Jego wąsy, z czego zawsze podśmiewali się inni szlachcice, były czarne i krótkie. Co jakiś czas dziwne mruży oko co wprawia innych w lekkie zakłopotanie kiedy z nim rozmawiają. Ubrany jest w brązowy żupan do którego przypasana jest szabla husarska w czarnej pochwie. Na to wszystko zarzucony miał stary żołnierski płaszcz Za pasem trzyma jeden z dwóch swoich pistoletów a drugi trzymał przy siodle Duńskiego konia o imieniu Maniuś, którego nabył jeszcze przed wojną.


Poprawił czapkę i poły płaszcza a następnie popędził konia.


__________________________________________________
Pospolite Ruszenie Szlachty Ziemi Krakowskiej zaprasza do wstępowania w swoje szeregi ;]
06.10.2008 23:32

Użytkownik jest offline Mol
Komandor
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 789
Twardziel
JWP Hieronim Biesicki
Najstarszy z kompaniji, pan Hieronim Biesicki jakby rozmowy i zapytania doń skierowanego przez pannę nie dosłyszał. Patrzył tylko w milczeniu na płaczącą w kaplicy Maryję czy to z wyrzutem, czy żalem, czy to może po prostu ze smutkiem. Na psa zerknął jakby podejrzliwie.
Deszcz spływał z przemoczonego kołpaka pana Biesickiego na brodatą twarz mężczyzny w średnim wieku, po której znać było, że zwłaszcza ostatnie wydarzenia ciężką dla szlachcica były próbą. Delia, którą nosił na grzbiecie, zbyt słabo chroniła resztę stroju przed lejącą się z nieba wodą, ale pan Hieronim zdawał się na to nie zważać. Inna sprawa, że bułana klacz Cesarzowa Maria Anna, której dosiadał Biesicki, zdawała się już ulewą i drogą zmęczona. Sam szlachic, gdy tylko imć pan Korneliusz ruszył spod kapliczki, ocknął się jakby i rzekł:
Tyle racja, że nam nie ma co tu stać po próżnicy. Może się jaka wieś wreszcie trafi, a tam i kwatera. Co tu gadać, człek od trudów podróży odwyknąć zdążył... - po czym zamilkł, jakby znów mu się co niedobrego przypomniało i ruszył dalej.
07.10.2008 11:47

Użytkownik jest offline KaśkaMichaśka
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 562
Twardziel
Katarzyna Krupa
Panna poczuła się zleckeważona przez imć Biesieckiego, zagryzła więc gniewnie dolną wargę i zawróciła. Jechała kilkanaście kroków za towarzyszami, skuliwszy ramiona, aby osłonić głowę i szyję przed natarczywym chłodem i kroplami, które skapywały jej z kołpaczka za kołnierz. Gdyby ktoś jechał tuż przy niej i dobrze nasłuchiwał, uslyszałby jak psioczy po cichu na pogodę, towarzyszy, parszywy los, który pchnął ją w tą przygodę i na karczmarzy, ze żadnemu nie zechciało się zamieszkać akurat tutaj.


__________________________________________________
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą." - Robert A. Heinlein


"Krasawica Laszka, krew jej pańska, czysta lacka
Wdzięk matrona, wdzięk dziewica
Lico barwy mleka, z czarną rzęsą powieka
Jak tatarska orda bierze w jasyr corda"


www.fantazjada.pl
07.10.2008 20:17

Użytkownik jest offline Stilgar
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza

Założyciel tematu

Liczba postów: 821
Twardziel
Starosta Gry
Pogoda nie wpływała przednio na humory, przez co każda rozpoczęta dyskusja kończyła się głuchą ciszą, wśród której hulał wiatr i deszcz. Błoto coraz bardziej dokuczało wierzchowcom, przekleństwa same cisnęły się na usta. Tak bardzo brakowało słońca, ciepła, wytchnienia od paskudnej pogody. Od czasu do czasu wstrząsał wami dreszcz, czyżby z powodu zimna? A może, jak to powiadali starzy ludzie, to śmierć krążyła wokół was i od czasu do czasu kładła swa lodowata dłoń na waszych ramionach? Jechaliście dalej, na przedzie zamyślony Pan Biesicki, za nim dwaj przyjaciele: Michał i Korneliusz, z tyłu zaś panna Katarzyna. Rozciągnięci w szyku, z opuszczonymi głowami, smętni, nierozmowni, wyglądaliście jak członkowie starej, zapomnianej ceremonii pogrzebowej. Tylko czyj miałby to być pogrzeb?
Kolejne godziny wlokły się między strugami deszczu…
Cholerny deszcz, gdzie to słońce? Czy Bóg odwrócił twarz od ziemi, że skąpi jest blasku promieni słonecznych?
Gdy po raz któryś z kolei podnosicie wzrok, daleko przed wami, za poskręcanymi drzewami, migocze wam jakieś światełko. Domostwo? Karczma? Wieś?
Kto wie, kto wie...
Nadzieja zakwita w waszych serca, odpoczynek od wilgoci, wygrzanie się w cieple, możliwość zaspokojenia wilczego głodu. Światełko jest daleko ale przynajmniej macie jakiś cel, do którego chcecie zdążyć. A i wierzchowce jakby silniej zaczynają brnąć przez błoto.
07.10.2008 20:23

Użytkownik jest offline Korneliusz
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza

Liczba postów: 838
Twardziel
Korneliusz Krupa
Podniósł głowę i popatrzył przez chwilę w stronę światełka.
popatrz Kasieńko los się jednak odwrócił. Spójrz tam na horyzoncie to światełko to zapewne karczma. Kto ostatni ten ciupa Powiedział i popędził konia wyrywając się na czoło peletonu aby jak najszybciej dostać się do karczmy.


__________________________________________________
Pospolite Ruszenie Szlachty Ziemi Krakowskiej zaprasza do wstępowania w swoje szeregi ;]
07.10.2008 20:34

Użytkownik jest offline KaśkaMichaśka
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 562
Twardziel
Katarzyna Krupa
Podniosła czujnie głowe i wpatrzyła sie w migające światełko. Karczma... albo licho jakoweś szepnęła do siebie. Popedziła lekko wierzchowca, tak jednak, by nie być ani pierwsza, ani ostatnią. Najsluchiwała w skupieniu, chcąc wyłowić spośród bębnienia kropel, szumu wiatru i końskich oddechów oraz mlaskania błota jakikolwiek inny dżwięk.


__________________________________________________
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą." - Robert A. Heinlein


"Krasawica Laszka, krew jej pańska, czysta lacka
Wdzięk matrona, wdzięk dziewica
Lico barwy mleka, z czarną rzęsą powieka
Jak tatarska orda bierze w jasyr corda"


www.fantazjada.pl
07.10.2008 21:32

Użytkownik jest offline Natanael Zawisza
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 300
Żołdak
Michał Zawisza
Na głosy towarzyszy podniósł wzrok i również zobaczył światełko Nieco rozchmurzyło mu się czoło. Rozejrzał się uważnie dookoła ale otaczające ich ciemności i zacinający w twarze deszcz nie pozwalał nawet na dokładne rozglądnięcie się dalej niż kilkanaście kroków. Wstrzymał szkapę by poczekać na pannę Katarzynę. Kiedy go minęła znów rozejrzał się uważnie wokół i ruszył stępem. Koń nawet na widok światła nie zamierzał przyspieszyć kroków. Ruszaj, stara, ruszaj - poklepał konia po szyi i podążył za innym wpatrując i się w jasny punkt między drzewami.


__________________________________________________
Into the wild...? Yeah..!
07.10.2008 21:49

Użytkownik jest offline Mol
Komandor
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 789
Twardziel
JWP Hieronim Biesicki
Pan Hieronim w duchu odetchnął z ulgą, bo choć w swoim życiu w gorszą pogodę miał okazję wędrować, przecie odzwyczaił się od takowych terminów i teraz kości przy ogniu chętnie by wygrzał. Nie mówiąć o tym, że mu się niewesołe myśli w tym ponurym krajobrazie po łbie kołatały i więcej ciążyły, niźli sam deszcz, chłód i zmęczenie. By się na czym innym skupić, a pocieszyć czy siebie, czy kompanów, rzekł:
- A widzicie, mości państwo, chwila jeszcze i może wreszcie odpocząć nam i wysuszyć się przyjdzie.
07.10.2008 22:44

Użytkownik jest offline Natanael Zawisza
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 300
Żołdak
Michał Zawisza
- Miejmy nadzieję że to gospoda w istocie, a nie ułuda. - mruknął imć Michał - Zaiste, rad bym zjadł coś innego niż suszone mięso, które rozmokło już tak że nawet wilk by nie ruszył. A i przespał bym się na czymś miększym niż kulbaka i cieplejszym niż ziemia. Te... - reszty słów towarzysze nie usłyszeli, gdyż zagłuszył je gwałtowny podmuch wiatru.


__________________________________________________
Into the wild...? Yeah..!
07.10.2008 22:54

Użytkownik jest offline Stilgar
Starszy Szeregowy
Służba Zasadnicza

Założyciel tematu

Liczba postów: 821
Twardziel
Starosta Gry
Małe światełko, dalekie i ledwo widoczne zza strug deszczu, tak długo wyczekiwane, że od razu dodało Waszym Mościom sił oraz nadziei na odpoczynek, ogrzanie się, zaspokojenie głodu. Byle do niego dotrzeć, jak najszybciej, to cel, to pragnienie, tego wam potrzeba. Ta myśl teraz kołacze się w głowach.
Na przedzie zatem jechał imć Pan Korneliusz, kierowany iście młodzieńcza gwałtownością w myśli i czynie. Za nim, w pewnej odległości, jechali Jaśnie Wielmożny Pan Hieronim, którego oczy pałały w mroku ciemno-czerwony blaskiem, po prawdzie słabszym jak dawniej ale nadal budzącym niepokój w duchu, także u swych nowo poznanych towarzyszy. Obok niego zaś panna Katarzyna, której pragnienie odpoczynku mieszało się z dziwnym uczuciem bycia obserwowaną, ale może to wina pogody i wyjącego wichru, który potrafił różne myśli do głowy narzucać. Imć Pan Michał został na końcu z powodu swej szkapiny, i tak już wymęczonej długą jazdą, słowa młodego szlachcica zagłuszał bezlitosny wiatr.
Błoto chlapało spod kopyt wierzchowców, niebo od czasu do czasu rozświetlała błyskawica, a wiatr wraz z deszczem wzmagał się, jakby ich głównym celem było powstrzymanie Waszych Mości. Jak gdyby owa piekielna pogoda pragnęła zostać przy Was jak najdłużej, katując wciąż bez przerwy, karząc za dawne grzechy. A może i przyszłe?
Para z unosząca się z waszych ust, krople deszczu uderzające w twarz, odległe uderzenia piorunów. I oczy Pana Biesickiego płonące w ciemnościach.
Światełko było co raz bliżej... Aż wreszcie wokół niego zaczyna coś majaczyć, jakoweś zarysy, które okazują się Wam dobrze znane z innych rejonów Rzeczpospolitej.
To dworek szlachecki, na pewno. Już niedługo będziecie przed nim, już daje się dostrzec płoty, stajnię, lamus, studnię a za nimi drewniane szlacheckie domostwo.
Nagle wicher wzmaga się ponad miarę, stare drzewo, obok którego przejeżdżaliście, łamie się za wami i uderza o ziemię z głuchym trzaskiem pękających gałęzi. Wasze wierzchowce wierzgają przerażone, szczęściem udaje się Waszym Mościom je uspokoić, ale serca nadal mocno biją w Waszych sercach.
Dworek jest już bardzo blisko, jeszcze chwila wjedziecie na majdan przed nim.
Wpadacie na plac, podobni do bandy demonów, w towarzystwie błysków i grzmotów piorunów, zewsząd otoczeni potępieńczo wyjącym wiatrem. Jakaś skulona postać w tym samym momencie wychodzi ze stajni, nie jesteście w stanie rozeznać któż to. Na wasz widok persona wykonuje gest krzyża, wołając przy tym: "Jezus Maria!" i puszcza się pędem w stronę dworu, wpada do niego, zatrzaskując za sobą drzwi. Czekacie chwilę. Nikt jednak nie otwiera, czyżby domownicy obawiali się wyjść przed dom? A może szykują się w środku na niezapowiedzianych gości? Ciekawe, jak zapragną Waszmościów ugościć?
Siedzicie zatem na Waszych wierzchowcach, obok studni, przed Wami znajduje się drewniany dworek a zewsząd otacza Was iście piekielna pogoda.
08.10.2008 07:53

Użytkownik jest offline Natanael Zawisza
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 300
Żołdak
Michał Zawisza
Imć Michał dopiero za innymi przyjechał na majdan, nie mógł więc obaczyć osoby znikającej za drzwiami
- Najświętsza Panienka nam sprzyja! - krzyknął usiłując zagłuszyć wiatr i wzmagające się grzmoty - Dworek jak się patrzy!. Gościny nam nie odmówią.
Zsiadł z konia, rozglądnął się po placu, podszedł do drzwi i zadudnił pięścią
- Tu szlachta umęczona drogą! Otwórzcie!


__________________________________________________
Into the wild...? Yeah..!
08.10.2008 09:48

Użytkownik jest offline KaśkaMichaśka
Szeregowy
Służba Zasadnicza


Liczba postów: 562
Twardziel
Katarzyna Krupa
Panny Katarzyny cały czas nie opuszczał niepokój i dziwny dreszcz przebiegający po plecach, jakby ktoś intensywnie się w nią wpatrywał. Woląc nie kusić losu złożyła palce z znak, mający jakoby odpędzać złego, po czym zeskoczyła z konia Otwórzcie dobrzy ludzie Zawołała starając się przekrzyczeć wichurę. Jesteśmy prawymi szlachcicami, którzy marzną tu i mokną, otwórzcież nam Weszła na ganek chcąc zapukać do dębowych drzwi.


__________________________________________________
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą." - Robert A. Heinlein


"Krasawica Laszka, krew jej pańska, czysta lacka
Wdzięk matrona, wdzięk dziewica
Lico barwy mleka, z czarną rzęsą powieka
Jak tatarska orda bierze w jasyr corda"


www.fantazjada.pl
Skocz do:
Początek 1 2 3 4 Dalej Koniec  
Forum
 Pion Gier Fabularnych > Dzikie Pola
        [Sesja] Dziewięć córek, część II: Symulacja