Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Śmierć w banku Main Chance - recenzja
14-01-2008, 09:45 | 3039 x przeczytano | Bartek

Po przeczytaniu kilkunastu pozycji Colina Forbesa muszę stwierdzić, że większość z nich nie była porywająca. Już na samym początku dawało się odczuć brak odpowiedniego tempa, a całości brakowało dynamicznych, pełnych napięcia akcji. Nie można było się przenieść oczami wyobraźni i brać udział w akcjach z głównymi bohaterami, nie czuło się żadnego dreszczyku emocji. Sam styl pisania, jaki autor preferuje, też zbytnio nie przypadł mi do gustu. Nie zamierzam oczywiście nikomu obrzydzić czytania i nikogo zrażać, ale chciałbym przedstawić Wam tę pozycję tak, abyście nie czuli się rozczarowani po zakupie. Na początek, kilka słów o samej fabule - może zmieni Wam obraz i skłoni do sięgnięcia na inną półkę w księgarni.

Bella Main, właścicielka i milionerka najlepiej prosperującego prywatnego banku na świecie, otrzymuje od pewnego biznesmena propozycję sprzedaży tegoż banku. Kilka dni później po odmowie, zostaje zamordowana w swoim gabinecie. Zadanie odnalezienia mordercy powierzone zostaje niejakiemu Tweedowi i jego świcie. W trakcie śledztwa szybko okazuje się, że przez dawne rodzinne brudy i chciwość, każdy z członków rodziny mieszkającej w domu jest podejrzany. Na dodatek, ktoś próbuje sprzątnąć Tweeda, by ten nie doszedł prawdy i nie wyjawił, kto za tym wszystkim stoi.

Z mojego punktu widzenia, jak na osobę, która napisała ponad 40 bestsellerów, autor w książce Śmierć w banku Main Chance również pozostawił spory niedosyt. Większa część akcji rozgrywa się w rezydencji, gdzie popełnione zostało morderstwo. Poza tym wydarzeniem, nic konkretnego się nie działo, bym mógł z ciekawością przewrócić kolejną kartkę.

Druga sprawa, to sposób, w jaki główny bohater unika zamachów przygotowanych przez zawodowego mordercę. Jeśli jeszcze potrafiło mnie zaciekawić czy nasz nieustraszony agent zginie, to związane z tym napięcie, szybko gasło z braku akcji.

Zdarzyła się też sytuacja, kiedy ekipa Tweeda i on sam przeszukują las wokół rezydencji w celu sprawdzenia jakichkolwiek śladów związanych z zabójstwem. W pewnym momencie jeden z pracowników rzuca się na Tweeda powalając go na ziemię, a pocisk wystrzelony przez zamachowca omija cel. Jak się później okazuje, podwładny naszego bohatera zauważył poruszający się w oddali krzak, co skłoniło go do podjęcia natychmiastowego działania. Ok, potrafię to zrozumieć, mógł gość coś wyczuć jako zawodowiec w swoim fachu, ale dlaczego autor nie przekazał tego w bardziej odważny sposób, próbując dodać pikanterii, mocniejszej akcji, gdzie choć na chwilę mógłbym czuć, że czytam dobrą sensację.

Następna sprawa, to sam zamachowiec. Jest dzień, samochód zaparkowany przed wejściem do rezydencji na drodze z drobno wysypanego kamienia. Cały dom jest zapchany agentami, a tu nagle nasz zawodowy morderca podkrada się do samochodu i podkłada w nim bombę. Pomyślałem sobie wtedy - który zawodowy morderca ryzykowałby wejście w stado lwów. Tacy ludzie wyczekują odpowiedniego momentu do ataku, nie afiszują się, raczej to on ma być tym tygrysem, który atakuje z zaskoczenia. I znów to samo. Żadnego napięcia podczas czytania, zero emocji, a przecież były to kluczowe momenty w tej książce. Podobnych sytuacji jest jeszcze więcej. Zakończenie to dopiero totalna klapa. Nawet tutaj zawiało okropną nudą. Szkoda się nawet rozpisywać, sami się przekonacie. Jedyne, co mnie zaskoczyło, to to, że mordercą okazała się osoba, której nie brałem pod uwagę. Jeśli chodzi o pomysłowość autora, to w ogóle nie popisał się wyobraźnią. Po prostu stać go było na więcej. Moim zdaniem przyłożenie pióra do papieru było tylko po to, by wydać jeszcze jedno dzieło.

Wiem, że to tylko fikcja literacka, ale żeby czytelnik był zadowolony i nie narzekał – „kurczę, wydałem parę dyszek na tę książkę, a tu taka porażka - po co w ogóle ją kupiłem?”. Niestety, żeby nie przewracać machinalnie kartek i nie wiedzieć, o czym się czyta, powieść musi zahipnotyzować człowieka już od pierwszych stron.

Główni bohaterowie - para Tweed i Paula Grey, jak i postaci drugoplanowe również rozczarowały. Ale czym tu się dziwić, skoro akcja książki marna, to i bohaterowie też nie są rewelacyjnie wykreowani. Stronę techniczną oceniam na dobrą. Jedynie dwa lub trzy razy zauważyłem zamazane litery, lecz muszę napisać coś na temat okładki, gdyż nie byłbym sobą, gdybym nie zwrócił na nią uwagi. Drażniła mnie miękka oprawa, wciąż pozaginane rogi, gdy wyciągałem ją z plecaka, co bardzo mnie denerwowało, bo cenię i szanuję książki. Ilustracja na głównej okładce też nie przypadła mi do gustu i ciężko zwrócić na nią uwagę w księgarni.

Podsumowując, książkę da się przeczytać, choć nie polecam, bo wątpię żeby zachwyciła czytelnika. Jedynie miłośnicy Forbesa ucieszą się na jeszcze jedno wydanie lektury i spotkanie z wiekowym oficerem brytyjskich służb specjalnych oraz jego asystentką.

 
Autor: Bartek „Bartek” Sidzina
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski

Dziękujemy wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.


Śmierć w banku Main Chance



              
Autor: Colin Forbes
Tytuł: Śmierć w banku Main Chance
Tytuł oryginału: The Main Chance
Tłumaczenie: Krzysztof Masłowski
Format: 142mm x 202mm
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7469-546-6

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 Sierpień 2007
Możliwość zakupu  
Cena  
29.90 PLN
 

Ocena:
 
Ogólna
20%
 
Ocena końcowa: 20%
 

 
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   $$5#3... transmisja przerwana...