Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
27-09-2007, 14:20 | 4250 x przeczytano | Bartek
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego konwersje gier konsolowych na PC-ty wychodzą marnie? Dlaczego recenzenci tak je krytykują? A że sterowanie do bani, a że gameplay poszedł w las. Takich gier jest sporo, jednak nie przyszło Wam do głowy, że niektóre są tworzone specjalnie na konsole? Że ich konwersja na inną platformę może zepsuć wszystkie smaczki, jakie autorzy dla nas przygotowali? Pozycja, którą chciałbym Wam dziś nieco przybliżyć, to świetny przykład na to, dlaczego „reedycje” na PC nie cieszą się zbytnio uznaniem. Panie i Panowie, oto Resident Evil #4!
 
Od ostatnich wydarzeń w Racoon City minęło już sześć lat. Głównym bohaterem, a zarazem postacią, którą przyjdzie nam animować jest Leon Scott Kennedy – agent rządu amerykańskiego. Jego zadanie polega na odnalezieniu porwanej córki prezydenta USA. Trop prowadzi do pewnej wioski na terenie Hiszpanii. Gdy dociera na miejsce, okazuje się, że sprawy wcale nie mają się zbyt różowo. Dlaczego wszyscy na około chcą go zabić? Dlaczego wieśniacy palą kogoś na stosie? I bynajmniej nie są to typowe zombie. Jest to pewnego rodzaju choroba, dająca Lordowi Saddlerowi (główny czarny charakter) kontrolę nad zarażonymi. Potrafią myśleć, a nawet komunikować się miedzy sobą.
 


Pierwsze, co rzuca się w oczy po uruchomieniu Residenta to nieco zmieniony profil gry. Survival horror już to zbytnio nie jest, bowiem autorzy zaserwowali nam strzelankę z perspektywy trzeciej osoby, a pierwsze chwile spędzone z grą, to lekko mówiąc katorga. Sterowanie. Oj tak, żeby opanować grę trzeba poświęcić nieco czasu na poskromienie diabła. Brak możliwości strafe’owania oraz oddawania strzału jednocześnie się poruszając. Żeby zabić delikwenta należy stanąć, wcisnąć przycisk odpowiedzialny za celowanie, namierzyć i strzelić. O ile ze zwykłą bronią palną to nie problem, tak z nożem, który wymaga bezpośredniego kontaktu z ofiarą, już nie jest tak wesoło. Właściwie wstęp tej recenzji pisałem właśnie z myślą o tej chwili, w której będę mówić o sterowaniu. Otóż Panowie z Capcomu zaszczycili nas możliwością kierowania padem, tudzież klawiaturą (bez myszki!). Dlatego tak wszyscy komputerowcy płaczą, narzekają i rzucają grę w kąt po zaledwie kilkunastu minutach obcowania z RE#4. Innymi słowy mówiąc, bez myszki są informatycznymi inwalidami. Dla nich shooter bez gryzonia = niewypał. Fakt, z tą klawiaturą (celowanie strzałkami) to rzeczywiście jest „nie teges”, jednak sprawa ma się całkiem inaczej w przypadku pada. A jak jeszcze jest to kontroler z analogami (a’la DualShock), to już w ogóle sielanka. Powiem Wam, że programiści bardzo dobrze zrobili. Gdyby można było celownikiem sterować za pomocą myszki, gra stałaby się trywialna. Headshot za headshotem by odchodził, a zamiast RE#4, dostalibyśmy takiego Infernala. Żeby do reszty nie popsuć klimatu i przyjemności płynącej z wirtualnej rozrywki, trzeba by znacznie ingerować w kod gry zmieniając znacząco wiele rzeczy, co pewnością nie spodobałoby się graczom, a już o fanach serii nie wspominając.
 
Tak więc, zostajemy rzuceni w wir akcji. Do wyrżnięcia czeka na nas całe miasteczko zakażonych. Sposoby, na jakie przyjdzie nam ich eksterminować są naprawdę imponujące. Lecącego na nas wroga możemy powalić strzałem w nogi, a zamachującemu się siekierką wieśniakowi odstrzelić rękę dzierżącą narzędzie. Możliwości jest naprawdę masa i tylko od nas zależy, jak wybijemy przeciwnika. Innym przykładem jest ucieczka (np. w stodole) na wyższą kondygnację po drabinie. Gdy potwór zacznie do nas wchodzić, możemy mu pociachać głowę nożem, gdy ten już będzie prawie na samej górze, lub zrzucić z wysokości razem z drabiną. Ponadto, często podczas rozgrywki zdarza się deficyt amunicji, dlatego trzeba ostro myśleć, jak tu skutecznie zabić przy minimalnej stracie pestek. Do tego wszystkiego możemy wykorzystać otaczającą nas przyrodę, jak i również pułapki zastawione na nas samych. No po prostu miodek. Programiści stanęli na wysokości zadania, oj tak.
 


Z Resident Evil #4 na pewno nie będziecie się nudzić. Gra jest wypełniona po brzegi niestandardowymi akcjami, a każda walka z bossem wymaga od nas znalezienia słabego punktu. Dodatkowo, na lubiących sekrety, czeka cała masa przeróżnych „znajdziek”, które potem możemy sprzedać. W poszczególnych miejscach na mapie napotkacie sklepikarza (podobnie, jak savepointy). To właśnie jemu będziecie mogli opchnąć znalezione skarby. Za zdobyte pieniążki można kupić lepszą broń lub stuningować już posiadaną (poprawić „moc”, zwiększyć szybkostrzelność, czas przeładowania lub pojemność magazynka). Ponadto można dokupić akcesoria zmniejszające odrzut, czy też w przypadku karabinu, lunetę pozwalającą na zdjęcie przeciwnika z większej odległości.
 
Dla weteranów, którzy ukończą grę, przygotowano nie lada niespodzianki. Jedną z nich, będącą zarazem największym rarytasem, jest opcja Separate Ways, dzięki której będziecie mogli poznać historię RE#4 oczami pięknej Ady. I nie chodzi tu o samą „podmiankę” modelu postaci. Czekają na Was dodatkowe cutscenki oraz dialogi. Co jeszcze czeka w dziale Extras zdradzać nie będę, chwytajcie za pady i grajcie, naprawdę warto!
 


Oprawie graficznej zarzucić niczego nie można. To konwersja gry z 2005 roku, dlatego najnowszych technologii, cieniowania i różnego rodzaju cudów na kiju tutaj nie spotkacie. Wszystko wygląda bardzo ładnie, a animacja postaci jest zrobiona rewelacyjnie (motion capture). Widok rozbryzgującej się głowy, czy potwora tracącego równowagę po postrzale w nogi jest przedni. Jedyne, do czego muszę się przeczepić to przerywniki filmowe. Są w bardzo niskiej rozdzielczości, dlatego po ustawieniu w opcjach grafiki np. na 1280x1024, zobaczymy niezłą pikselozę. Niby nic wielkiego, bo oglądać jak najbardziej się da, jednak z każdą kolejną cutscenką nie da się zapomnieć, że to konwersja.
 
Mimo paru niedogodności, Resident Evil #4 w wersji na PC to produkt świetny i warty grzechu. Akcja w grze ciągle jest podsycana, cały czas coś się dzieje. Po prostu nie ma miejsca na nudę. Klimacik jest niesamowity, szkoda tylko, że po przejściu mniej więcej ¾ zaczyna on pomału wygasać. Dodać jeszcze do tego masę filmików, świetnie opowiedzianą historię i dłuższe posiedzenie przed monitorem gwarantowane. Tym, którzy tylko potrafią narzekać (że myszki brak) i nic poza tym, polecam inne tytuły, RE#4 omijajcie szerokim łukiem, to nie jest pozycja dla Was. I nie ważcie mi się podnosić na grę ręki tylko dlatego, że nie chciało się Wam poświęcić nieco więcej czasu na opanowanie sterowania, bo będę gryzł. Dziękuję za uwagę.
 
 
Autor: Bartosz „Bartek” Sidzina
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski

Informacje dodatkowe:
 
Producent  
Wydawca  
Dystrybutor  
Premiera  
 2 marca 2007
Kategoria  
 Action
Platforma  
 

Ocena:
 
Ogólna
90%
 
Ocena końcowa: 90%
 

Wady i zalety:  
 
+ grafika
+ fabuła
+ długi czas rozgrywki
+ wysokie AI
+ rozbudowany system walki
+ extras
+ duża ilość filmów

 
 
- brak większych zagadek
- pod koniec gry klimat pomału wygasa
- niska rozdzielczość filmików

 

Wymagania:
 
Niezbędne do gry:


» CPU 1.1 GHz
» RAM 256 MB
» HDD 1.2 GB
» Grafika: 128 MB - DirectX 9.0
» DVD

Testowaliśmy używając:

-


 
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   $$5#3... transmisja przerwana...