Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
08-05-2007, 19:47 | 4305 x przeczytano | Bartek
Kiedy w 2000 roku światło dzienne ujrzała przygodówka ze stajni FunComu, pod tytułem The Longest Journey, od razu trafiła na listy najlepiej sprzedających się gier na rynku. Zgarnęła wysokie noty w czasopismach i serwisach internetowych traktujących o grach komputerowych. Nic dziwnego, TLJ była po prostu genialna. Najmocniejszy atut to oczywiście fabuła, która nie pozwalała oderwać się od monitora oraz niebanalne zagadki zmuszające nas do główkowania. Po tak wielkim sukcesie pewnikiem było, iż doczeka się sequela. Troszkę długo musieliśmy na niego czekać (6 lat), jednak lepiej późno, niż wcale. Oto Dreamfall: The Longest Journey, bohater tejże recenzji.



Fabuła obu części gry jest powiązana, lecz znajomość poprzedniczki nie jest wymagana, by zagrać w dwójkę. Warto jednak ją poznać, by w pełni cieszyć się rozgrywką. April Ryan to młoda i piękna studentka sztuk pięknych, a zarazem główna postać „jedynki”. W jej towarzystwie wyruszamy w tytułową najdłuższą podróż. April byłaby zwykłą dziewczyną, gdyby nie pewien dar. Dar, który pozwala jej podróżować pomiędzy dwoma światami zwanymi Stark (nauka) i Arkadia (magia). Te dwie równoległe krainy zostały oddzielone od siebie wiele tysięcy lat temu przez potężnego taumaturga, co miało na celu uchronienie ludzkości przed samozagładą. W Stark dochodzi do Awarii. Wszystkie urządzenia elektryczne przestają funkcjonować, a ludzie stają się bezradni. Oczywiście zadaniem naszej bohaterki było przywrócenie porządku. Koniec końców, ta długa i niebezpieczna podróż prowadzi ją do Krainy Strażnika – miejsca, gdzie utrzymywana jest równowaga pomiędzy światami. Gdy April pomaga Strażnikowi wrócić na jego stanowisko, zło zostaje zażegnane. Jak się jednak okazuje, nie na długo...



 
W Dreamfall poznajemy śliczną dziewczynę – Zoe Castillo, naszą główną bohaterkę. Na codzień mieszka ze swoim ojcem w Casablance w Stark, a jej życie to jedna wielka, niekończąca się balanga. Jej historia to całkiem odrębna opowieść, jednak jest bardzo ładnie spleciona ze „starymi” postaciami z TLJ. Ponownie spotkamy się m.in. z Benrime, Krukiem, Charliem, czy nawet z samym Strażnikiem Równowagi. Zoe zostaje wplątana w pewien ogólnoświatowy spisek łączący równoległe rzeczywistości. Żeby tego było mało, dręczą ją od pewnego czasu wizje – czarny dom, stojący pośrodku Zimy - krainy mieszczącej się pomiędzy Stark, a Arkadią - a w domu dziewczynka wciąż błagająca o pomoc „Znajdź April… Ocal April…”. Kim jest naprawdę i dlaczego tak bardzo chce byśmy pomogli April? Tego już nie mogę zdradzić.
 
Co więcej, w grze będziemy animować nie tylko postać Zoe, ale także dwie inne (nie licząc krótkiego Prologu z Brianem Westhousem w roli głównej): April – bardziej stanowczą, szorstką przywódczynię rebeliantów walczących z bezwzględną władzą zakazującą używania magii oraz Kiana – zabójcę, apostoła szerzącego religię za pomocą miecza, bardzo oddanego swojej wierze i gotowego poświęcić za nią swe życie. Trzy różne charaktery, trzy różne historie, jedna łącząca je pod koniec w całość fabuła. Każda z tych kluczowych postaci przeżywa swój własny wewnętrzny kryzys – Zoe pierwszy raz w swym, jak dotąd beztroskim życiu, będzie musiała zająć jakieś stanowisko i zaryzykować wszystko, by ocalić nie tylko ukochanego, ale i samą siebie, April zmagająca się z trudnościami bycia wybrańcem, i w końcu Kian – którego będą miotać wyrzuty sumienia, a wszystkie wartości i racje, jakimi się w życiu kierował, zostaną poddane wątpliwości.



 
Zagadki to, mogę śmiało powiedzieć, największy minus gry. Są łatwe, żeby nie powiedzieć banalne, a odpowiedzi nasuwają się same niemal w trybie natychmiastowym. Pod tym względem Dreamfall nawet nie umywa się do swojej poprzedniczki. W głównej mierze opierają się na zasadzie biegania po całej mapie i dogadzaniu wszystkim np. by Ślepy Bob wskazał nam drogę, musimy mu skołować grzane wino, ale nie ma grzanego wina bez goździków, po które trzeba udać się na plac targowy. Tam z kolei goździków brak, bo dostawa się opóźnia, więc trzeba znowu gdzieś biec, by zbadać czemu woźnica nie dotarł na czas itd. Autorom gry ewidentnie się nie chciało wprowadzać zagadek wymagających nieco myślenia i główkowania, a miejscami to aż się prosiło o jakąś szaradę! Interfejs jest bardzo intuicyjny i prosty w obsłudze. Dodatkowo autorzy zaimplementowali tryb rozglądania się (pionowy niebieski pasek, pojawiający się po wciśnięciu PPM), dzięki któremu można znaleźć przedmioty pozwalające na interakcję.
 
No cóż, 6 lat minęło od pierwszej części, postęp technologiczny jako taki jest, zatem i 3D wypadałoby wprowadzić. Niektórym maniakom może się to nie spodobać, z racji że przygodówki to zazwyczaj specjalnie wyrenderowane tło oraz animowane postaci. Dreamfall nie jest już typowym point’n’clickiem, a Adventure TPP (gdyby Zoe umiała jeszcze skakać i ziać ogniem z pewnością byłaby to niezła platformówka).  Kolejną rzeczą wzbudzającą wzrost ciśnienia u przygodówko-maniaków są elementy zręcznościowe, czyli ukrywanie się, skradanie, walka wręcz, ucieczka, czy też wykonanie jakiejkolwiek innej czynności na czas. To nie jest to, co tygryski lubią najbardziej, aczkolwiek można na to jeszcze przymknąć oko z racji tego, że występują bardzo rzadko.



 
Jeśli chodzi o aspekt graficzny, jestem mile zaskoczony. Co prawda zostawia wiele do życzenia, jednak nie razi ona swoją kanciastością i ogólnym niedopracowaniem. Odczuć to mogą posiadacze słabszych maszyn, nie mogących sobie pozwolić na rozdzielczość 1200x1024 i sześciokrotne wygładzanie krawędzi (antialiasing). Zamykając ją w kategorii gier tego typu, jest to jak na razie najlepiej prezentująca się wizualnie przygodówka.
 
Ścieżka dźwiękowa to istny majstersztyk! W życiu jeszcze nie grałem w tytuł, mający tak idealnie dopasowaną muzykę. Świetnie oddaje klimat i dodatkowo wzbudza w graczu emocje. Ponadto zakupując Dreamfall The Longest Journey, otrzymamy płytę ze ścieżką w formie Audio CD, za co z pewnością wielki plus dla dystrybutora. W grze, oprócz zwykłych melodii i podkładów dźwiękowych, swoją muzyką oczaruje nas zespół Magnet, który użyczył cztery swoje kawałki. Ich niestety nie znajdziemy na w/w płycie, a szkoda…
 
Polonizacją gry zajął się nie kto inny jak Cenega Poland. Chociaż moim skromnym zdaniem w kwestii lokalizacji prym wiedzie CD Projekt, to muszę przyznać, że Cenega wcale, ale to wcale nie jest gorsza. Swoich głosów użyczyli Agnieszka Grochowska (Zoe), Edyta Olszówka (April) oraz Jarosław Boberek (Kruk) – znani i lubiani polscy aktorzy, którzy świetnie pasują do roli jakie przyszło im zagrać. Innymi słowy – odwalili kawał niezłej roboty. I nie mówię tu tylko o tych trzech rolach, ale o całej polonizacji. Wszystkie dialogi zostały dopracowane na ostatni guzik i o dziwo nie dopatrzyłem się żadnych z tym związanych baboli.



 
Podsumowując, Dreamfall The Longest Journey niesamowicie gra na emocjach. Człowiek czuje się wciągnięty w ten wirtualny świat, oczarowany, w jakiś sposób związany z bohaterami, jakby był częścią nich. Innymi słowy mówiąc, przez pewien czas żyje ich życiem. Ponadto, gra porusza takie problemy jak poświęcenie dla bliskich, oddanie, lojalność, bohaterstwo, czy zdrada. Zastrzelcie mnie, ale wg mnie to najlepsza przygodówka w jaką do tej pory grałem. Gdyby jeszcze nieco autorzy dopracowali zagadki, to bez wahania dałbym tej pozycji 100%. Gorąco polecam, bo naprawdę warto, jest to tytuł obowiązkowy dla każdego!
 
Autor: Bartosz "Bartek" Sidzina
Redakcja: Marta "Setepenre" Korpacz


"Dreamfall moments"


Urywki gry + soundtrack by "Magnet"


Trailer
>

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 17 kwietnia 2006; PL 13 lipca 2006
Kategoria  
 Przygodówki
Platforma  
 

Ocena:
 
Ogólna
95%
 
Ocena końcowa: 95%
 

Wady i zalety:  
 
+ wspaniała wielowątkowa fabuła
+ oprawa audio!
+ Audio CD
+ dubbing
+ wzbudza emocje
+ niczego sobie grafika

 
 
- banalne zagadki
- elementy zręcznościowe

 

Wymagania:
 
Niezbędne do gry:


Win XP, Pentium 4 1,6 GHz, 256 MB RAM, grafika 64 MB, DVD-ROM, 7 GB HDD

Testowaliśmy używając:

Testowano na: Athlon XP 2500+ Barton, 512 DDR, Radeon X800GT, Win XP SP2

I… Bez zająknięcia na max detalach z AA.


Powiązane linki:
 
Strona Gry

 
 


 
09-05-2007, 00:14 | Wilkman | Komentarzy w sumie: 88
Nom. tylko szkoda, że do wieści sie tak nie rwie.

"Myszko" - Czyżby nowe określenie w twoim jakże rozbudowanym słowniku, Arturze?


 
08-05-2007, 21:02 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4706
No proszę... Bartuś ostatnio jest bardzo płodnym autorem recenzji :D

Dobra robota myszko :)


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   $$5#3... transmisja przerwana...