Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
04-05-2007, 19:16 | 4629 x przeczytano | Bartek
Drogi czytelniku, jeśli jesteś jedną z tych osób, którym ręce się trzęsą na myśl o April Ryan lub Kate Walkers, to znak, że jesteś prawdziwym przygodówkożercą. Jak wszyscy dobrze wiedzą, rynek tychże gier nie rozpieszcza nas zbytnio. W ciągu całego roku producenci uraczą nas tak wielką ilością pozycji, że na palcach u jednej ręki by policzyć. Jednak nie narzekajmy, nie jest znowu tak źle! Cztery miesiące temu, a dokładniej 27 stycznia 2007 roku, światło dzienne ujrzała kolejna, czwarta już część perypetii Georga Stobbarta, zatytułowana Broken Sword: Anioł Śmierci. Mnie co prawda ręce się nie trzęsły na jej widok, ale nadmierny ślinotok dał się we znaki. Zapewne nie ma gracza, któremu nigdy nie obiła się o uszy seria BS, a nawet jeśli takowy jest, to hańba mu - nie wie co traci. Czy nowa odsłona przygód łowcy templariuszy jest warta zachodu? Zapraszam do dalszej części recenzji.



Jeśli nigdy przedtem nie miałeś styczności z Georgem Stobbartem, głównym bohaterem serii Broken Sword, nic się nie przejmuj. Fabuła co prawda jest nieco powiązana z poprzednią częścią, jednak jej znajomość nie jest niezbędna. George pracuje w biurze kaucji sądowych. Ostatni rok jego życia nie należał do zbytnio udanych. Po uratowaniu świata przed złym i podstępnym zakonem templariuszy, chcącym obudzić tajemniczą moc tytułowego Śpiącego Smoka, postanowił przez resztę życia zajmować się patentami. Niestety nie udało mu się to, ponieważ firma, z którą wiązał swoją przyszłość, zbankrutowała. Żeby tego było mało, trafił na czarną listę uniemożliwiającą mu zatrudnienie w wymarzonym fachu. Koniec końców, przyjął posadę w w/w biurze. I tak wiódł sobie spokojne i nudne życie za biurkiem, gdy niespodziewanie na jego drodze stanęła piękna Anna Maria, z pewnym manuskryptem wskazującym miejsce ukrycia Anioła Śmierci. Odpowiedzi na pytanie czym jest tytułowy Anioł, należy szukać w zapiskach samego Mojżesza. Jak się okazuje, nie był on do końca zwykłym pastuszkiem. Studiował prastare pozostałości po wymarłych cywilizacjach i podczas swoich badań znalazł projekt niszczycielskiej broni, którą postanowił wybudować. Nazwana Aniołem Śmierci, stanowiła 12 plagę egipską.
 


Jak dla mnie trochę nagięta historia, jednak takie naginanie ostatnimi czasy stało się popularne, odkąd na rynek trafiły książki Dana Browna. W porównaniu do poprzednich odsłon serii, fabuła prezentuje się kiepsko. Oprócz wspomnianych już dwojga bohaterów, mniej więcej w połowie gry dołączy do nas stara przyjaciółka George’a – Nicole Collard. Ba, nawet będziemy mogli pokierować jej poczynaniami podczas jednego z etapów. Trochę szkoda, że ma ona taki mały udział w całej tej historii, ale i tak dobrze, że w ogóle się pojawiła. Odzywki, gagi oraz dowcipy serwowane w grze są naprawdę przyzwoite i na poziomie. Rozmowy prowadzone z napotkanymi ludźmi sprowadzają się jedynie do wyczerpania wszystkich dostępnych tematów w dolnym pasku. Bardzo irytujące było przymusowe odsłuchiwanie wszystkich dialogów i oglądanie filmów. Po prostu nie można nic pominąć. Lokalizacją gry zajęła się firma CD Projekt. Swoich głosów użyczyły głównym postaciom takie sławy jak Borys Szyc, czy Magdalena Cielecka i co tu dużo mówić, pasują idealnie do odgrywanej roli.
 
Zagadki, w porównaniu do tych z „trójki”, są naprawdę wyśmienite. By pchnąć fabułę do przodu, wystarczy chwilę pomyśleć, bądź poczytać sporządzone przez George’a notatki. Uniknięto także „polowania na piksele”, czyli przeszukiwania całych pomieszczeń, by znaleźć przedmiot/obiekt mogący wejść w interakcję z graczem. W dobrej przygodówce nie może także zabraknąć minigier. Jedną z podstawowych jest program na palmtopie Stobbarta, umożliwiający włamywanie się na serwery. Zabawa polega na odpowiednim nakierowaniu strumienia na serwer proxy i komputer docelowy.
 


Nowy Broken Sword to nie do końca stary, dobry point’n’click. Dlaczego? Po pierwsze – 3D. Oczywiście gramy myszką, lecz to nie jedyny sposób sterowania, bo można to robić jeszcze poprzez klawiaturę, z tym że to drugie jest ograniczone do samego chodzenia. Wprowadzając trójwymiar Panowie z THQ bardzo zaniedbali kwestię kamery. Nie pozwala ona na normalne poruszanie się po lokacjach. Np. chcąc przejść na wprost przez dany pokój, kamera zdąży przeskoczyć ze 3 razy w te i z powrotem, co przy sterowaniu gryzoniem powoduje skierowanie postaci w zupełnie inną stronę. Z reguły przygodówka to nic innego, jak specjalnie wyrenderowane stałe tło oraz animowane postaci, więc skoro już tak programiści zaszaleli i zaserwowali 3D, to mogli nieco bardziej się przyłożyć i dopracować to i owo. Po drugie, zaimplementowano elementy zręcznościowe. Nie wszystkim może się to spodobać. Polegają one na szybkiej reakcji w momencie wykonania innej czynności. Np. odwracając czyjąś uwagę, trzeba coś podwędzić lub przejść niezauważonym.
 
Grafika, jak na dzisiejsze czasy i możliwości technologiczne, nie jest zbyt wspaniała. Lecz wrzucając ją do worka wraz z innymi przygodówkami to, moim skromnym zdaniem, uplasuje się na drugim miejscu, tuż za Dreamfallem. W tym miejscu muszę powiedzieć, że kod gry został fatalnie zoptymalizowany. Na nawet niezłym sprzęcie gra niesamowicie wolno działa. Daje się we znaki także kursor, który porusza się po ekranie z lekkim opóźnieniem.



  
Podsumowując, Broken Sword Anioł Śmierci to pozycja co najmniej ciekawa i polecam ją nie tylko maniakom gatunku. Mogą w nią zagrać nawet ci, którzy mają ze „Złamanym Mieczem” styczność po raz pierwszy. Pomimo licznych błędów i bugów, warto się tej produkcji przyjrzeć nieco bliżej. Dosyć ciekawa fabuła, liczne zwroty akcji i rozczarowania, przykują Was do monitorów z pewnością na kilka, kilkanaście godzin. Słowa uznania należą się CD Projektowi, który oprócz dobrej polonizacji, postanowił nieco nas rozpieścić. Do każdego zakupionego egzemplarza Anioła Śmierci otrzymamy jego poprzedniczkę - „The Sleeping Dragon” oraz obszerny, ilustrowany poradnik do obu części. Serdecznie zapraszam do obejrzenia screenów oraz filmu prezentującego grę.
 
Autor: Bartosz "Bartek" Sidzina
Redakcja: Marta "Setepenre" Korpacz


Trailer #1

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 15 września 2006; PL 26 stycznia 2007
Kategoria  
 Przygodówki
Platforma  
 

Ocena:
 
Ogólna
80%
 
Ocena końcowa: 80%
 

Wady i zalety:  
 
+ ciekawe zagadki i łamigłówki
+ spolszczenie
+ intuicyjny interfejs
+ sporo dobrego humoru

 
 
- liniowość
- save’y nie zawsze działają
- elementy zrecznościowe
- fatalna praca kamer
- zła optymalizacja kodu gry
- brak możliwości pominięcia dialogów i animacji

 

Wymagania:
 
Niezbędne do gry:


CPU 1.4 GHz; RAM 512 MB; HDD 2.6 GB; Grafika: 128 MB - DirectX 9.0; DVD

Testowaliśmy używając:

Athlon 2500+ XP, Radon x800GT 256MB, 512 DDR

I.. chodziło koszmarnie


 
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   $$5#3... transmisja przerwana...