Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Wieszać każdy może - fragment książki
18-04-2006, 10:31 | 7161 x przeczytano | Andrzej Pilipiuk
Nil płynący przez egipskie zaświaty był podobny do tego na ziemi, tylko szerszy. Na wysokim cyplu skalnym nad doliną stał wspaniały pałac. To znaczy, wspaniały wydawał się faraonowi, bo Lenin po rewolucji przywykł do nieco wyższego standardu, ale, jak to mawiał kiedyś tow. Radek, „na biezpiczu i żopa sołowiej”. Impreza właśnie się rozkręcała. Muzykanci grali na fletach, kilku komunistów „stroiło harmonie”.

Wódz stojący na krawędzi tarasu popatrzył przed siebie. Działki ziemi uprawnej, wioski, kanały nawadniające ciągnęły się aż po horyzont. Pola Trzcin były rozległe, pomieściły blisko miliard egipskich zmarłych.

— Patrzysz, medytujesz i do jakich wniosków dochodzisz? — Dzierżyński wyrósł za jego plecami

Przyniósł drinki. Włodzimierz Ilicz pociągnął łyk daktylowego samogonu zmieszanego z sokiem pomarańczowym.

— Rewolucji to my tu nie zrobimy — westchnął. — Z naszych kołchozów ucieka po tysiąc komunistów dziennie, wolą odrabiać pańszczyznę faraonom, niż pracować dla nas... Do tego ta banda cudaków działa mi na nerwy — rzucił kose spojrzenie w bok.

Za parawanem drzewek rosnących w donicach Cheops flirtował z Nefretete.

— Hmmm... — zadumał się Feliks Edmuntowicz.

— Ci faraonowie nie mają za grosz świadomości klasowej.

— To znaczy?

— Popatrz, na ziemi byli potężni, jak nie przymierzając ja po rozgromieniu interwentów. Pochowali ich z najwspanialszymi klejnotami. Początkowo i oni mieli tu wspaniałe pałace — popatrzył na morze ruin, rozciągające się na skraju pustyni.

— Ale obrabowano ich grobowce i poszli w dziady — uzupełnił jego towarzysz.

— No właśnie. I co zrobili? Jak te sieroty wszyscy do Amenchotepa. I nawet im do łbów nie przyjdzie, że są na jego łasce.

— Fakt, gdyby to wszystko sprawiedliwie podzielić… — Dzierżyński pożądliwie popatrzył na złote kinkiety zdobiące ściany.

— Podobnie z naszymi komunistami. Zobaczyli tę bandę kułaków i zamiast podjąć walkę i sprawiedliwie podzielić ich dobra, zaczęli uciekać i zakładać własne gospodarstwa. Jakby nie mogli zrozumieć, że dobrobyt już tu jest, teraz trzeba go tylko podzielić... Kompletnie ich to kapitalistyczne otoczenie rozmiękczyło.

— Trza by coś z tym zrobić. Ale sił naszych mało. Liczyliśmy na kolejne pięć milionów komunistów, a tymczasem po śmierci Stalina dostawy nagle ustały.

— Co się dziwisz. Po pierwsze, nie ma już tylu łagrów, to i mróz nie konserwuje ciał. Po drugie, odrodziło się tam paskudnie życie religijne i więcej idzie zbawionych do prawosławnego raju... — Lenin ze złością uderzył pięścią w barierkę.

— To co robimy? — Dzierżyński lubił konkrety.

— Trzeba odbudować partię komunistyczną. I przeprowadzić rewolucję. A potem zbudować komunizm.

— Hmmm... Ale skąd weźmiemy członków? Nasi się nie sprawdzili. Poza tym mało nas.

— Zwerbujemy faraonów. Mają tu pewien posłuch. Jest ich kilkuset, do tego dysponują kadrami.

Feliks Edmuntowicz pociągnął drinka przez trzcinową słomkę.

— I co dalej?

— Zrobimy jak wtedy. Poszczujemy faraonów na kułaków. Biedota pójdzie za nami. Potem wykończymy faraonów za odchylenie prawicowe, a biedaków za odchylenie lewicowe…

— Widzę tu kilka poważnych problemów. Tu nie ma biedoty. W zasadzie jedyny podział, jaki obserwuję, to taki, że jak ktoś sobie zabrał do grobu figurki uszebti, to ma niewolników, co na niego robią, a kto nie zabrał albo komu zrabowali, to musi sam w polu zasuwać.

— Chyba nikt nie lubi pracować.

— No fakt... Hmmm...

— Faraonowie odpowiednio ich zaagitują. Ja też machnę kilka artykulików o powszechnym obowiązku pracy jako elemencie sprawiedliwości dziejowej. A jeśli na czele naszego ruchu staną dawni władcy, to bogowie się nie wtrącą — spojrzał z lekkim niepokojem na gigantycznego żuka toczącego słońce przez nieboskłon.

— Tylko jak zaagitować faraonów? Nie mają żadnego interesu, by na przykład konfiskować krowy bogatym poddanym.

— Nie mają interesu, bo Amenchotep karmi ich, poi i ubiera. Gdyby tak przykręcić im śrubkę... — Lenin zmrużył chytrze skośne mongolskie oczka.

— Niby jak?

— W sumie jest sposób — bóg Set zmaterializował się z trzaskiem tuż obok nich. — Kasa, którą tak hojnie szafuje nasz drogi gospodarz, nie bierze się znikąd... To swojego rodzaju procenty od tego, co kilka tysięcy lat temu złożono w jego grobowcu. Żywność — wziął z tacy gruszkę i zmiażdżył ją w potężnej dłoni, — panienki — wskazał gestem nieletnią służącą, która w samej halce roznosiła napoje, — ubrania, meble...

— To wszystko jest tu dlatego, że złożone zostało w jego grobowcu? — upewnił się Lenin.

— Tak. Doradzałbym korzystanie z uroków życia, bo archeolodzy Są już na tropie jego grobowca.

— I jak go wyrabują to… — zaczął Feliks.

Set pstryknął palcami i wymownym gestem wskazał ruiny zdobiące skraj pustyni.

— Czy da się ich jakoś powstrzymać?

— Istnieje możliwość przerzucenia tam żywych agentów — wyjaśnił Pan Chaosu

— Gdybyśmy polecieli, nasze mumie ożyją? — wódz przechylił głowę.

— Nie. Zostaniecie odtworzeni z dostępnej materii organicznej. Potrzebujemy tylko dowodu że niebezpieczeństwo jest realne. Na dyslokację musi zgodzić się Ozyrys.

— Coś wymyślimy — Lenin zatarł ręce. — Mam nawet pewien plan.

Andrzej Pilipiuk

Ciąg dalszy w książce...

Informacje dodatkowe:
 

 


 
06-07-2006, 14:58 | yasiek9 | Komentarzy w sumie: 1
Naprawde sądze że ta ksiązka będzie super i że pan Andrzej jeszcze raz pokaże że jest najlepszy


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   $$5#3... transmisja przerwana...