Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Miłość końca świata - opowiadanie
 12-01-2009, 14:28
 Xaplan
 3467 x przeczytano

Wojny nie będzie! – tak brzmiał ostatni e-mail jaki doszedł do stacji badawczej w Talacre. A później niebo zapełniło się chmurami, spadł deszcz i nigdy już nie przestało być szaro. Nawet tutaj – w północnej Walii, gdzie pogoda potrafiła się zmienić kilka razy dziennie, niebo przybrało kolor stali. I nadeszła wieczna zima.
I tak było zawsze od 2022 roku. W zasadzie nikogo nie obchodziły dzisiaj przyczyny, ani strony konfliktu, bo dzisiaj, ktokolwiek przeżył, miał na głowie większe problemy, niż powody Szarej Wojny. Nawet Scott, Iain i Paul, którzy jako jedyni pozostali przy życiu w Talacre, jeśli nie w całej Walii, nieczęsto rozmawiali o powodach obecnego stanu świata.
Trójka naukowców – oceanograf, geolog i astronom jeszcze przed wojną przekształciła środkowe piętra latarni morskiej w laboratorium pełne skomplikowanej aparatury do pomiarów sejsmicznych, natomiast ostatnie piętro było domeną Paula – trzy duże teleskopy i miniaturowa wersja Układu Słonecznego były najświętszym skarbem czterdziestoletniego Anglika. Przed wojną potrafił godzinami wpatrywać się w niebo, wsłuchując się w odgłosy morza rozbryzgującego się o kamienie u stóp latarni, którą zamieszkiwali.
Ale tak było kiedyś, teraz morze nie żyło, nie atakowało ścianami fal wystającej z kamiennego usypiska wieży. Teraz morze wyglądało jakby było odlane z betonu – ciągnąca się po horyzont z każdej strony warstwa zamarzniętej szarej wody przypominała wielki plac parkingowy, jak te, które ludzie budowali kiedyś obok supermarketów. Aż trudno było uwierzyć, że to było morze. Ale jednak – szara powierzchnia, pełna pyłów i brudu była nazywana przed wojną Morzem Irlandzkim, a dzisiaj z pewnością nazwano by ją Szarym, choć i pewnie ta nazwa nie byłaby odpowiednia, gdyż każdy zbiornik wodny na ziemi zmienił kolor na szary. Ale o tym żaden z mieszkańców Talacre nie mógł wiedzieć.
Scott, którego połowa ciała przypominała jedną wielką bliznę – pamiątka po jedynej wycieczce poza wieżę – zerwał kartkę z kalendarza.
- 24 grudnia 2022, sobota – przeczytał, a jego głos zacharczał w pomieszczeniu, które przerobili na kuchnię. Po chwili namysłu wyjął z kieszeni długopis i dopisał: 303 dni od Szarej Wojny. Jedynym okiem zerknął w stronę poszarzałego od nalotu i śniegu okna – mdłe, przygaszone światło słońca skrytego pod powierzchnią chmur przedzierało się przez warstwę szarzyzny. W kuchni było ciepło – mały kaflowy piecyk, którego paliwem od ponad 300 dni były książki i wszystko, co dało się porąbać i spalić, ogrzewał pomieszczenie. Stojący na płycie czajnik pogwizdał, przerywając martwą ciszę. Scott sięgnął zdrową ręką po kubek, a zniszczonym przez promieniowanie kikutem zaczał nalewać wrzątku. Zapach kawy rozszedł się po kuchni. 

Kręcone schody prowadzące na sam szczyt wieży kończyły się drzwiami, na których widniał napis „Nie przeszkadzać!”. Zwyczajowo każdy mieszkaniec Talacre ignorował go, bo jedynie stąd można było dostać się na balkon – betonowy pieścień przyklejony wokół ostatniego, oszklonego piętra. Scott uśmiechnął sie widząc Iaina podłączającego olbrzymią lampę do agregatu, wiedział, że dzisiaj będą prawdziwą latarnią morską – raz na jakiś czas uruchamiali stary mechanizm i długi snop światła rozświetlał mroki gnając w dal. Uwielbiali wtedy siedzieć we trójkę na balkonie, wyglądając nieznanego. Paul zdążył poskładać już teleskopy, aby nic nie stało na przeszkodzie światłu. Silnik zamruczał, a żarówka coraz bardziej się nagrzewała. Całą trójką wyszli na taras rozsiadając się wygodnie w fotelach. Ściemniało się powoli – była kalendarzowa zima, a przy niemal stałym zachmurzeniu dzień trwał niewiele ponad trzy godziny.
- Chciałbym znów zobaczyć gwiazdy – łysy Paul popatrzył tęsknie w chmury. Wtulony w niego Iain ucałował go w policzek i wyjął z kieszeni pudełeczko.
- Zabieram nas dzisiaj w kosmos – powiedział, po czym wszyscy wzięli do ust po kawałku papieru nasączonym narkotykiem.
- Świat się skończy, kiedy geje będą większością – pomyślał Scott, widząc całujących się namiętnie Iaina i Paula, nic więcej nie zapamiętał – był w kosmosie, w okolicach księżyca Jowisza nazwanego przed wojną Europą.


Autor: Robert "Xaplan" Gala
Redakcja: Marcin "Sharn" Byrski


Informacje dodatkowe:
 

Komentarze:


 
21-01-2009, 17:52 | hannah | Komentarzy w sumie: 50
eee... ale o co tu chodzi?


 
12-01-2009, 18:08 | Wiewiór | Komentarzy w sumie: 942
Ano, ciekawa sprawa... i bardzo krótkie, co w sumie nieraz jest plusem opowiadania :-) Pomysł fajny - ni to zabawne, ni to przemyśleniowe - ot, takie w sam raz :]


 
12-01-2009, 14:54 | Sharn | Komentarzy w sumie: 1071
Fajny tekścik. Spodziewałem się zupełnie innego zakończenia ;]
Mam nadzieję, że będziesz bywał na V częściej.



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   



Witamy w serwisie II Wojna Światowa.

wwii.valkiria.net

* * *

Zapraszamy do zapoznania się z najnowszą aktualizacją serwisu II Wojna Światowa:

"Historia drugiej wojny światowej 1939-1945" - recenzja książki




Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie



Czy zauważyłaś/eś zmianę w szybkości działania serwisu?

Tak. Działa znacznie szybciej.
8  Głosów (36%)
Tak. Jest OK.
3  Głosów (13%)
Nie. Działa tak samo.
2  Głosów (9%)
Nie. Działa wolniej.
4  Głosów (18%)
Nie mam zdania.
5  Głosów (22%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 49

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3500147
Dziś gości: 60
Ten miesiąc: 32267
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 210