Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Wiedźmin - recenzja (PC)
 06-11-2007, 13:51
 Xaplan
 6404 x przeczytano

Na jednej z zapowiedzi stworzonych z okazji targów E3 Wiedźmina reklamowano następującym hasłem: „Wiele RPGów miało wciągającą fabułę, wiele RPGów miało dużo akcji, w końcu wiele RPGów miało piękną grafikę – jeden ma to wszystko”. Podczas następujących dwóch tysięcy wyrazów postaram odnieść się do powyższych słów.

Z historiami obcując… 

Podczas instalacji gry wczytałem się w Instrukcję Gry i Poradnik Gracza. Ta pierwsza to standard– opis „z czym to się je”. To drugie jest już ciekawsze – pomocnik dla tych, którzy utknęli w miejscu. Przydatne? Owszem. Dlaczego?

Otóż gra rozpoczyna się w pięć lat po ukończeniu sagi ASa – wiedźmini znajdują nieprzytomnego Geralta nieopodal Kaer Morhen – wiedźmińskiej twierdzy. Ten, podobnie, jak bohater z Planescape Torment cierpi na amnezję. Nie pamięta niczego i to na tyle skutecznie, że z trudem rozpoznaje swoich przyjaciół sprzed kilku lat. O walczeniu i korzystaniu ze znaków nie wspominając. Kolejny raz utrata pamięci to idealny wręcz pretekst do rozpoczęcia czegoś ogromnego. Mamy więc Geralta – wiedźmina, który jest legendą. I z początku to wszystko (umiejętności i pamięć przyjdą z czasem). Bo oto z napadem na Kaer Morhen rozpoczyna się nasza wielka, wielowątkowa przygoda.

Fabuła w Wiedźminie przywodzi na myśl dokonania Sapkowskiego – bardzo luźne skojarzenia, nawiązania i ukłony w stronę Mistrza są cały czas mocno odczuwalne. Linię fabularną oparto o konflikt Geralta i Javeda – przywódcy Salamander. Wątek przewodni jest przede wszystkim długi, ale ponadto skomplikowany, zawiera także zwroty akcji (i co ciekawe nie są to typowe „nie”oczekiwane zwroty, to naprawdę nieoczekiwane zmiany w świecie). Dodając do tego zadania poboczne, które załatwiamy „po drodze” wychodzi nam ciekawa opowieść – godna książki, a jeśli dołożymy fakt, że idąc do celu możemy sami podjąć decyzję, jaką drogą tam dotrzemy, czy i którą stronę wesprzemy (bo bardzo trudno jest zachować „wiedźmińską neutralność”) i to, kto będzie z nami na samym końcu, a kto przeciwko, otrzymujemy opowieść godną wielkiej uwagi. Fabuła, mimo iż liniowa pozostawia nas w przeświadczeniu, że to my kierujemy całą sytuacją. Nie wiem, jak magikom z CD Projekt Red udało się to wykombinować, ale ja nie miałem tak mocno uderzającego poczucia obowiązku podążania wybraną ścieżką jak w Baldur’s Gate, o Icewind Dale nie wspominając.

…opowiem ci bajeczkę.

Powiedzmy sobie szczerze – do fairytale (bajki) Wiedźminowi wcale nie po drodze. Dlaczego? A w której bajce człowiek po zarąbaniu potwora idzie na dziwki? Albo się naćpać, czy urżnąć i stracić przytomność? W której bajce w podziękowaniu za pomoc ktoś wywija Ci taki numer, że nie możesz się pozbierać przez długi czas? W żadnej. I tutaj właśnie wkracza do gry fabuła. Jest mroczna, ciasna, duszna i bardzo sapkowska. Scoia’ tel walczą z Zakonem, leje się krew. Salamandra przemyca fiisstech i rozprowadza go po mieście, bandyci napadają na prostytutki (których swoją drogą w pewnym zadaniu bronisz), opryszkowie walczą ze strażą miejską. A ponadto każdy ma swój cel – każda postać do czegoś dąży, kupcy zbijają majątki, aby przetrwonić je później w Domu Nocy, biedni ludzie żebrzą, przekupni gwardziści walczą z przestępcami (lub ich wspierają po cichu). To nie jest bajka, to twarda, ostra opowieść o świecie ogarniętym wojną. O świecie w czasie pogardy. Gra, podobnie jak książki porusza wiele ważnych i trudnych tematów – na pierwszy plan wysuwa się walka rasowa – ludzie i nieludzie. A jeśli dodam, że każda strona chce mieć Cię po swojej stronie? Tutaj każda decyzja ma swoje zalety, ale i wady. I to tych drugich jest więcej, zdecydowanie. Za pomoc Wiewiórkom można pójść do lochu a nawet i zawisnąć. Za przeciwstawianie się Scoia’ tel możemy mieć poważne problemy w lesie na bagnie. Jak mówią dziesiątki sloganów reklamowych – tutaj nie ma wyboru dobrego i złego. A wybory nie dotyczą tylko wielkiej wojny i polityki – Geralt musi poradzić sobie ze swoimi uczuciami, z przyjaciółmi, ze zwykłymi ludźmi wokół siebie. Słowem, z całym światem. I warto uważnie rozważać swoje poczynania, za każdy czyn przyjdzie nam kiedyś odpowiedzieć. Za każdy.

Będzie bitka!

Umiejętność władania mieczem i odpowiednie dobieranie znaków, to podstawa przeżycia w tym świecie. Szczególnie, jeśli jesteś wiedźminem. Rzeźnik z Blaviken nieprzypadkowo wzbudza strach u ludzi (i nie tylko). Jego sława idzie daleko przed nim. Strażnicy, aby go aresztować zbierają się w sześciu, a komanda młodych nieludzi nie walczą, jeśli nie mają podobnej przewagi. Tylko potężne potwory są w stanie stawić mu czoła.

W grze występuje 250 umiejętności wiedźmińskich związanych z walką mieczami (stalowy i srebrny) i znakami. Tutaj także pojawia się kolejny element, który zachęca do ponownego zagrania – nigdy nie zdobędziemy wszystkich umiejętności we wszystkich dziedzinach za jednym razem. Powiedziałbym, że potrzeba przejść grę trzy razy, aby dowiedzieć się, jaki jest optymalny zestaw zdolności. Ja przykładowo skończyłem grę z rozpakowanymi stylami szybkimi, znakami igni i ard. Kolejnym razem zapewne zrobię wiedźmina trochę innego, silniejszego, albo bardziej nastawionego na alchemię i mikstury.

Jednakże przechodząc do samej walki – tutaj ważna jest często taktyka: odpowiedni dobór oręża, znaków, stylów walki i w końcu mikstur. Są chwile, kiedy jest naprawdę ciężko i trzeba się natrudzić, aby Geralt nie zginął w czasie potyczki. Szczególnie, kiedy walczymy z potężniejszymi potworami.

Pojedynki i bitwy wyglądają bardzo dynamicznie i, co ważne – od razu widać, że Riv pomimo amnezji to maszyna do zabijania. Jego taniec wojenny zapiera dech w piersiach, walka, unik, półobrót, piruet, przewrót i kolejny atak. Wszystko stworzone w oparciu o metodę motion capture, pozwalającą na przeniesienie ruchów człowieka na ekran monitora. Geralt zachowuje się jak żywy, uderzony odskakuje, atakując, korzysta z impetu, podskakuje, obraca się, przeskakuje nad przeciwnikiem, a jeśli dorzucimy do tego odpowiednie wzmocnienie eliksirem i znakiem to wychodzi całkiem niezła akrobatyka. Zresztą znaki to osobna historia. To trzeba zobaczyć – olbrzymia kikimora, która zostaje odepchnięta Ardem i dobita w chwili zamroczenia. A im lepsi jesteśmy w wybranym stylu, tym bardziej widowiskowo przedstawiają się te „fatality” – odcięcie głowy, wbicie rękojeści miecza w czaszkę czy rozpłatanie przeciwnika od brzucha po krtań. Po prostu miód.           

I wypitka!

Karczmy to zupełnie inny świat. Po całym dniu ciężkiej walki można skryć się przed padającym deszczem w oberży, a tam, poza chwilą medytacji, znajdziemy wiele ciekawych możliwości. Choćby upić się. Geralt, jako mutant jest odporny na alkohol, ale ten (podobnie jak eliksiry) powoduje wzrost toksyn w ciele wiedźmina. Skończyć się to może nie tylko utratą przytomności, ale i zdrowia. Przepijanie to zabawna gra (swoją drogą powalczcie trochę z Jaskrem), która polega na przepiciu przeciwnika – ten, który się utrzyma na nogach wygrywa. Spróbujcie się upić i wracać nad ranem do domu. Świetnie animowany efekt podwójnego widzenia, a w gorszych stanach i przywidzenia. Kolejny punkt.

Ale w karczmie nie tylko o picie idzie, można dowiedzieć się potrzebnych informacji, zagrać w krasnoludzkiego pokera na kościach, a w końcu dać sobie po gębie. W każdej oberży znajdzie się ktoś, kto zechce spróbować powalczyć z nami na pięści. I to nie o byle co – idzie o pieniądze, a w późniejszych etapach gry o duże pieniądze lub ciekawe przedmioty.

W końcu, w karczmie można rozmawiać o wszystkim i o niczym, można poszukiwać informacji, można przekupywać ludzi lub upijać ich i wyciągać cenne dla nas wiadomości. Słowem, gospoda żyje swoim życiem (często bardzo mocno powiązanym ze światem na zewnątrz) i warto odwiedzać ją nie tylko w celach wypoczynkowych.

Zobaczyłem…

Co tutaj widać? Przede wszystkim trzy tryby pracy kamery (nawet niegłupiej kamery). Dwa izometryczne i jeden znad ramienia (lewego, prawego – do wyboru), przypominający połączenie TPP z FPP. Oczywiście poznawanie i oglądanie świata najlepiej wychodzi w tym ostatnim, kiedy to możemy obejrzeć dokładnie wszystko z tak bliska, jak tylko chcemy. A jest co oglądać. Silnik, który ma już dobre 5 lat zdążył się zestarzeć, dlatego przepisano go w 80-90 procentach. Dało to wiele, biorąc pod uwagę możliwości bibliotek DirectX 9.0 wygląda to świetnie. Świat jest ładny – widać góry, drzewa poruszają się z wiatrem, rzeczki sobie płyną, odbijając światło słoeczne, liście opadają z drzew, pies to pies, a kikimora swoim wyglądem budzi strach, nie pożałowanie. Gdzieś daleko na niebie tłoczą się chmury, spomiędzy których świeci słońce, a czasem spadnie deszcz w towarzystwie świetnego efektu burzy. Każda lokacja ma swój niesamowity klimat. Grafika nie odstaje od standardów, choć z początku miałem mieszane uczucia co do spotykanych postaci. Wydawały mi się plastikowe, jak lalka Barbie, jednak z czasem przywykłem do tego i nie zwracam już na to większej uwagi. Grę naprawdę warto zobaczyć, choćby dla samej Wyzimy, której architektura oparta jest na średniowiecznej Pradze i Krakowie. Zresztą to widać i osoby trochę bardziej zaznajomione z wyglądem średniowiecznego miasta docenią to, jak zaprezentowano stolicę Temerii. Mały smaczek, a cieszy. Zresztą takich smaczków w wyglądzie gry jest więcej i warto po prostu pobiegać sobie po okolicy dla samych „okoliczności przyrody”.

…posłuchałem.

O ile o płycie z muzyką inspirowaną Wiedźminem nie mogę powiedzieć wiele dobrego, bo poza trzema utworami nie pojawia się tam zbyt wiele ciekawego, tyle o soundtracku do gry można się rozpisywać na strony. Powiem Wam jedno: Adam Skorupa i Paweł Błaszczak odwalili kawał świetnej roboty i chwała im za to. Muzyka towarzyszy nam ciągle i wszędzie. I dobrze, bo jest niesamowicie klimatyczna i przede wszystkim dobrze dobrana. Inna w czasie zwiedzania, inna w czasie walki (o tym, że zmienia się dynamicznie nie muszę chyba wspominać…). Jak jest smutno, to i smuci, jak wesoło, to z uśmiechem przygrywają na skrzypkach, jak strasznie, to pukają dramatycznie w klawisze, jak szybko i bojowo, to bębnią i trąbią. Jest ciekawie i jeśli miałbym tej gry nigdy nie zobaczyć, to chciałbym ją chociaż usłyszeć.

Podobnie jest z dźwiękami otoczenia. Świat brzmi tak, jak powinien. Burza grzmi, deszcz siąpi i ta woda wylewa się z piorunami z głośników. Potwór ryczy, miecz spotkał się z mieczem, ktoś idzie w wodzie, Igni rozpala wrogów. Wszystko brzmi tak, jak powinno. Rozmowy ludzi to już osobna historia – idąc przez miasto zatrzymywałem się czasami, aby posłuchać rozmów dwóch kobiet o tym, jak to jedną bije mąż, jacy ci nieludzie straszni (a najgorsze elfy), jaka ta zaraza cholerna, w końcu nieraz kazano mi się po prostu odpierdolić, albo oferowano usługi seksualne i narkotyki.

Idąc tą drogą dochodzę do pewnego punktu, który akurat mnie zawiódł w Wiedźminie. Podkładanie głosów przez aktorów. Szczególnie Geralt. I mam tutaj (na nieszczęście dla rodzimej wersji) porównanie lokalizacji angielskiej i polskiej (od angielskiej zaczynałem, dopiero po czasie dotarła do mnie wersja EK z kraju). Z całym szacunkiem dla pana Rozenka, ale mówić to on głosem wiedźmina nie potrafi za grosz. I odwołam się tutaj do nieszczęsnego (choć wcale nie tak tragicznego) filmu – Żebrowski i jego głos to miód na moje uszy i nie wybaczę CDPR Jacka Rozenka w roli Geralta. Nigdy! To nie ten głos, to nie ta osoba. Z czasem się rozkręca, ale dalej kopie prądem. Ogólnie dobór dubbingu w edycji polskiej rozczarowuje. Nie chcę widzieć Jacka z Klanu, kiedy przemawia do mnie jako Talar. Wersja angielska jest w tym miejscu lepsza, jednakże z drugiej strony mamy też pewne smaczki, gry słowne, które bardzo ciężko było przemycić do wydań zagranicznych. Jest jeszcze jedna perełka, która w wersji polskiej brzmi o wiele lepiej niż w angielskiej – porozmawiajcie z prostytutką. Wybór należy do was.

Co obiecywali…

… to nam dali, ale i trochę więcej. Bardzo obawiałem się tych wszystkich buńczucznych zapowiedzi i reklam, sloganów bez pokrycia. Dużo gier miało przykuwać do monitora na długie godziny, lecz niewielu się to udało. Czy Wiedźmin dał radę? Tak i to bardzo. Nawet dla wybrednych graczy. Ten świat po prostu żyje, boryka się z problemami, toczy wewnętrzną wojnę. Jest dzień, jest noc, pada deszcz i świeci słońce. Tak samo jest z bohaterem, który ponownie wplątany jest w coś, czego nie chce, w intrygę, która nie pozwoli mu zachować się neutralnie. Geralt z Rivii pojawi się na szlaku, przypomni sobie kim był i znów odpowie na wyzwanie rzucone mu przez świat. Bądź tam razem z nim, bo on będzie potrzebował Twojego wsparcia. Tutaj jest po prostu niesamowicie klimatycznie i po sapkowskiemu. Naprawdę warto, takiej gry nie było od czasów Falloutów i Tormenta.

 
Autor: Robert ”Xaplan” Gala
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski


Wiedźmin (PC)



Informacje dodatkowe:
 
Producent  
Dystrybutor  
Premiera  
 26.10.2007
Platforma  
Cena  
99.90 PLN
Możliwość zakupu  
 

Ocena:
 
Ogólna
90%
 
Ocena końcowa: 90%
 

Komentarze:


 
07-11-2007, 23:40 | Xaplan | Komentarzy w sumie: 98
to Jacek z Klanu zagrał kogoś innego, niż Talara - mój błąd. Chyba nawet więcej, niż jedną postać. A w wersji angielskiej Geralt mówi bardziej z jajami niż w polskiej. Ma niższy i bardziej zimny głos. Ale to sprawa gustu i nie zaniżyłem przez to oceny,bo w wydaniu angielskim już jest dobrze. A grę właśnie skończyłem 2-gi raz :) Chwila spoczynku i będzie 3-ci :)


 
07-11-2007, 09:40 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4706
Mi najbardziej podobał się dialog Geralta i Baraniny:

- Co słychać?
- Stare*cenzura*nie chcą zdychać :)


 
06-11-2007, 23:58 | woskar | Komentarzy w sumie: 347
miało być "kły _na_ Wiedźmina" ;-P


 
06-11-2007, 23:56 | woskar | Komentarzy w sumie: 347
Już sobie ostrzę moje wilcze kły Wiedźmina... muuuuszę go mieeeeć... ;-]]]


 
06-11-2007, 22:14 | Tarkis | Komentarzy w sumie: 81
Jak dla mnie gra-miod. Niestety z powodu chronicznego braku czasu, dopiero niedawno dotarlem do Wizimy, ale Wiedzmin juz zdazyl zrobic na mnie rewelacyjne wrazenie.

Co do glosow- nie mam porownania z wersja angielska, ale zarowno glos Wiedzmina, Talara (moze to dlatego ze Klanu nie ogladam :P) jak i pozostalych postaci mi sie podoba. No i te teksty: "Bo to zla kobieta byla", "Wy to*cenzura*nazywacie Prawem i Sprawiedliwoscia", "Prawie robi roznice" etc. etc. etc. :)


 
06-11-2007, 21:04 | Sharn | Komentarzy w sumie: 1071
też mi się podoba. Nie wiem jak dubbing Geralta, bo nie grałem i jakoś nie mogę sobie przypomnieć głosu Rozenka, ale Jacka z Klanu też bym nie zdzierżył ;]

Trza będzie w kompa zainwestować i pograć trochę w Wiedźmina, bo mi wszyscy smaka robią.


 
06-11-2007, 19:44 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4706
Bardzo dobra recenzja! Gratuluję.

Nie mogę się jednak zgodzić co do głosu Geralta. Mi on bardzo przypadł do gustu i uważam, że pasuje wyjątkowo. Muszę jednak przyznać, że najlepszą robotę odwalili aktorzy podkładający głosy pod pijaków (szczególnie pod Oda :)))

Wkrótce i ja napiszę recenzję. Chcę jednak grę skończyć, a wydaje mi się, że jeszcze wieeeeele przedemną.



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   



Witamy w serwisie II Wojna Światowa.

wwii.valkiria.net

* * *

Zapraszamy do zapoznania się z najnowszą aktualizacją serwisu II Wojna Światowa:

"Historia drugiej wojny światowej 1939-1945" - recenzja książki




Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie



Czy zauważyłaś/eś zmianę w szybkości działania serwisu?

Tak. Działa znacznie szybciej.
8  Głosów (36%)
Tak. Jest OK.
3  Głosów (13%)
Nie. Działa tak samo.
2  Głosów (9%)
Nie. Działa wolniej.
4  Głosów (18%)
Nie mam zdania.
5  Głosów (22%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 51

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3500143
Dziś gości: 56
Ten miesiąc: 32263
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 210