Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Kot Alchemika - recenzja
 01-10-2010, 13:05
 Zgred
 3066 x przeczytano

Nieczęsto zdarza mi się sięgać po bajkę lub baśń. Zabierając się za czytanie Kota Alchemika nie nastawiałem się na coś ciekawego. Muszę przyznać, że książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i mimo, iż nie przepadam za tym gatunkiem epiki to dzieło Waltera Moersa bardzo przypadło mi do gustu.

Historia Kota alchemika rozpoczyna się w centrum Sledwai, gdzie wygłodniały krot Echo wspomina dobre lata spędzone ze swoją, niedawno zmarłą, właścicielką. Krot to nic innego, jak kot potrafiący mówić oraz posiadający szereg umiejętności, których z racji tego, że mają duże znaczenie w fabule książki, nie zdradzę. Któregoś dnia spotyka mężczyznę proponującego podpisanie pewnej umowy. Nieznajomym okazuje się wsławiony na całą Camonię alchemik bądź, jak woli by go nazywano, przeraźnik Eisspin. Zasada paktu jest prosta: krot będzie karmiony do następnej pełni przeraźnic. Otóż w tym dniu czworonogi ssak ma zostać przerobiony na tłuszcz. Propozycja jest dla zwierzęcia o tyle kusząca, iż nie jadł nic od bardzo dawna, a człowiek oferuje mu karmienie najlepszymi potrawami jakie tylko można sobie wyobrazić. Pod wpływem niesamowitego głodu Echo postanawia podpisać umowę. Jest to początek niesamowitych przygód obu bohaterów. 

Z dniem podpisania umowy Echo przeprowadza się do zamku, w którym swoje wynalazki, mikstury i receptury przygotowuje alchemik. Z każdym dniem poznaje coraz więcej zakamarków budynku i spotyka dziwne stworzenia. W czasie mieszkania w fortecy poznaje skóroperze, upiory, puchacza Fiodora F. Fiodora i wiele innych przeróżnych istot. Ptak, który ukrywa się w kominie przed strasznym przeraźnikiem szybko zaprzyjaźnia się z Echem. Jest to  bardzo zabawna istota, jako że przekręca wszystkie trudne nazwy. Krot wiele czasu spędza z Eisspiem ucząc się od niego wielu pożytecznych rzeczy. Najważniejsze dla zwierzęcia jest jednak to, że wreszcie może się najeść do syta. 

W czasie mieszkania w zamku, w życiu krota dzieje się bardzo wiele. Zwierzak czuje się fantastycznie w nowym domu, jednak przeraża go perspektywa zbliżającego się terminu upływu paktu. Cały czas chodzi mu po głowie, jak zerwać umowę. Zadanie nie jest łatwe... 

To co najbardziej mnie zdziwiło, gdy czytałem książkę, to pojawianie się wielu makabrycznych elementów. Jeśli miałbym porównać styl Kota alchemika do innych baśni z pewnością wskazałbym dorobek braci Grimm. Wytapianie tłuszczu ze zwierząt, opowieści przeraźnika o krwawym winie czy historie o podziemiach zamku, w którym mieszka alchemik z pewnością nie nadają się dla najmłodszych czytelników. Oczywiście nie ma w książce masakry, a opisy nie są zbyt drastyczne. Nie zmienia to faktu, że historia posiadającego duszę trunku na pewno zaskoczy każdego czytelnika.

Najbardziej w lekturze zachwyciły mnie ilustracje. Walter Moers oprócz tego, że napisał ciekawą opowieść, popisał się talentem ilustratorskim. Obrazków w Kocie alchemika jest naprawdę sporo i muszę przyznać, że są świetne. Bardzo umila to czytanie i pozwala wyobrazić sobie zamysły autora.

Uważałbym autora za bardzo dobrego, gdyby nie fakt, że nie jest to w stu procentach jego pomysł. Jak sam przyznał w posłowiu,  Kot alchemika jest przerobionym konceptem Gofida Letterkerla. Walter Moers  zmienił tytuł, nazwy, dodał kilka wątków oraz uświetnił wszystko swoimi rysunkami. W posłowiu autor przewiduje, że będzie karcony przez krytyków za to, ale myślę, że na to zasługuje. Do treści książki nie mam zarzutów, ale byłem trochę zniesmaczony faktem tego, swego rodzaju, plagiatu. 

Tytułem podsumowania, Kot alchemika to książka dla wszystkich. Każdy w niej znajdzie coś dla siebie. Wiem, mało oryginalne to zdanie, jednak świetnie pasuje w tej sytuacji. Jak już wcześniej wspomniałem, lektura raczej nie dla małych dzieci. Kilka wątków jest krwawych, a opis spiżarni Eisspina z pewnością nie zachwyciłby maluchów.  Jak na bajkę bardzo dobra, jednak ja sam nie wiem czy sięgnę po więcej tytułów tego autora. Pozycja na pewno warta polecenia. Czytając Kota alchemika spędziłem kilka naprawdę ciekawych wieczorów.


Dziękujemy Wydawnictwu Dolnośląskiemu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

           

Autor: Jakub „Zgred” Krasny
Redakcja: Jan „Johny” Lelito

 
Kot Alchemika




 
Autor:
Moers Walter
Język oryginału: niemiecki
Ilość stron: 376
Wymiary: 165x240 mm

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 Luty 2010
Cena  
44.90 PLN
Kategoria  
 Powieść
 

Ocena:
 
Ogólna
90%
 
Ocena końcowa: 90%
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy na stronie
poświęconej twórczości
Stephenie Meyer:
 
* * *
 
Zapraszamy
na nasze
 
* * *
 
Odwiedź koniecznie
naszą stronę główną
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie



Czy kupisz Przed świtem?

Oczywiście!!!
308  Głosów (57%)
Raczej tak
14  Głosów (2%)
Nie wiem
9  Głosów (1%)
Nie
8  Głosów (1%)
Mam zamiar ją wygrać w konkursie :)
33  Głosów (6%)
Aaaaaa!!!... KOCHAM EDWARDA CULLENA!!!
160  Głosów (30%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 60

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3455328
Dziś gości: 134
Ten miesiąc: 252
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 118