Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Pułkownik Lisowski
11-02-2006, 16:52 | 9932 x przeczytano | Komuda

Wielkimi hultajami, swawolnikami, ale też żołnierzami nieznającymi trwogi byli w pierwszej połowie XVII wieku lisowczycy pochodzący z lekkich chorągwi jazdy stworzonych przez Aleksandra Józefa Lisowskiego w czasie wojen polsko-moskiewskich. Ludzie pana Lisowskiego byli zatem lekką jazdą słynącą z błyskawicznych zagonów, szybkich marszów, a także wielkiego okrucieństwa i bitności. Zasłużeni w czasie wojny w Wielkim Księstwie Moskiewskim, gdzie zdobyli i złupili wiele miast i wsi, wzięli później udział w wojnie trzydziestoletniej. To właśnie oni dokonali w 1619 roku pierwszej odsieczy wiedeńskiej, bowiem pod Humiennem rozbili wojska siedmiogrodzkie Gyorgy Rakoczego, a wówczas książę siedmiogrodzki Bethlen Gabor odstąpić musiał od oblężenia Wiednia.


Lisowczycy budzili strach i trwogę, jak to zwykle bywało w XVII wieku, nie tylko u przeciwnika, lecz także wśród chłopów, mieszczan i szlachty w Rzeczypospolitej. W chorągwiach tej formacji służyło bowiem bardzo wielu infamisów i banitów, hultajów i pijanic, cieszących się zasłużenie złą sławą. Także sam twórca tej formacji, pułkownik Lisowski, był człowiekiem skazanym na banicję.


Pułkownik Aleksander Lisowski, twórca legendarnych lisowczyków, urodził się w Wielkim Księstwie Litewskim w 1575 lub 1580 roku. Lisowscy byli polską szlachtą, wywodzącą się z województwa chełmińskiego, w połowie XVI stulecia osiedli jednak na Litwie. Aleksander Lisowski miał ośmiu braci i trzy siostry. Nie mogąc zatem utrzymać się na lichej wioszczynie swego ojca, wstąpił do wojska. Początek wojskowych dziejów Lisowskiego przypada na rok 1601. Wówczas bowiem zaciągnął się do wojsk wołoskiego księcia Michała I, który walczył o zjednoczenie Mołdawii i Wołoszczyzny. Kiedy jednak Michał rozpoczął walkę z Rzecząpospolitą, Aleksander Lisowski przeszedł do wojsk hetmana Jana Zamoyskiego; wiadomo, że walczył w chorągwi Jana Potockiego. Jednak gdy później przerzucono cześć wojska z Mołdawii do Inflant, gdzie Lisowski znalazł się pod komendą Jana Karola Chodkiewicza, bohater nasz znalazł się w chorągwi kozackiej Szczęsnego Niewiarowskiego. Wkrótce zresztą oddział ten przekształcono w husarzy, a Lisowski został nawet porucznikiem w swej rocie.


Aleksander Lisowski wkrótce przyczynił się do ogromnego zamętu i niesubordynacji. 19 grudnia 1604 roku nieopłacani żołnierze zawiązali bowiem konfederację, wypowiedzieli posłuszeństwo hetmanowi i ruszyli w głąb kraju, pustosząc dobra szlacheckie i duchowne. “Umierałem z żalu, słysząc płacz, narzekanie i skwierk zewsząd dochodzący” - pisał Jan Karol Chodkiewicz o konfederatach. Według niego, głównym winowajcą tego stanu rzeczy był Aleksander Lisowski. “On konfederacji tej powodem, on proces jej czynił i w Litwę wprowadził, jego to teraz fabryka, że się rozeszli” - pisał hetman, domagając się też, aby “wszyscy na sejmie od Jego Królewskiej Mości srogo na gardle i uczciwymi karani byli”. I rzeczywiście, za występki popełnione w czasie konfederacji Lisowski skazany został w roku 1605 na banicję, choć nie wiadomo dotąd dokładnie, jaki sąd wydał nań wyrok w tej sprawie. Tak jak większość postaci umieszczonych na kartach tej książki, Lisowski zgoła nic sobie z tej banicji nie robił. Natychmiast zmienił jednak front i przystał do wroga Jana Karola Chodkiewicza - księcia Janusza Radziwiłła - i brał wraz z nim udział w rokoszu Zebrzydowskiego wymierzonemu przeciwko królowi Zygmuntowi III Wazie. Gdy rokoszanie ponieśli klęskę pod Guzowem, Lisowski, który dowodził kozacką chorągwią księcia, schronił się w posiadłościach Radziwiłła. Jednak jako człowiek z natury niespokojny, ruszył wraz z zebranym naprędce oddziałem ochotników na wielką wyprawę po carską koronę dla Dymitra Samozwańca II.


Wojna domowa w Moskwie szalała już od 1604 roku. Gdy w wyniku spisku bojarów Szujskich zginął car Dymitr I, rzekomy syn Iwana Groźnego osadzony na Kremlu przez polskie oddziały, w 1607 roku w Starodubie pojawił się nowy Dymitr Samozwaniec, zwany drugim, choć podawał się on za uratowanego cudem Dymitra Samozwańca I. Natychmiast też wsparły go oddziały polskich i litewskich magnatów, w tym między innymi siły starosty uświackiego Jana Piotra Sapiehy, zaciągnięte wśród największych hultajów i rozbójników Rzeczypospolitej - zarówno byłych rokoszan, jak i konfederatów, między którymi nie zabrakło oczywiście Aleksandra Lisowskiego.


Lisowski przyszedł na pomoc rzekomemu carowi prowadząc chorągiew polskich Kozaków. Jednak szybko zaczęli przyłączać się doń Kozacy dońscy, moskiewscy dworianie i hultajstwo wszelakiej maści. Z tymi właśnie ludźmi Lisowski wyszedł w roku 1608 z obozu pod Orłem, rozbił pod Zarajskiem siły Iwana Chowańskiego i Zachara Lapunowa, zajął Michajłów. Następnie Lisowski zajął Kołomnę, a potem, pomimo iż poniósł porażkę na Niedźwiedzim Brodzie w walce z oddziałami Iwana Kurakina, wrócił do obozu Samozwańca pod Moskwą w Tuszynie. Następnie Lisowski poszedł na pomoc Sapieże, który obległ świętą dla prawosławia Ławrę Troicko-Siergiejewską. Pułkownik miał pod swoimi rozkazami już około 6 tysięcy ludzi, w większości Kozaków i Moskwę.


Obleżenie Ławry Troicko-Sergiejewskiej było długie i męczące. Wbrew nadziejom Sapiehy potężnie ufortyfikowany klasztor oparł się siłom Samozwańca. 18 października 1608 roku, w czasie jednej z wycieczek moskiewskich, Lisowski został ranny w dłoń, na szczęście jednak niegroźnie. Wreszcie, gdy zaczęła się zima, Sapieha wysłał Lisowskiego na wielki pochód w głąb Moskwy. Pułkownik wysłany wraz z Erazmem Strawińskim pobił znaczny oddział moskiewski pod Daniłowem, zajął Kostromę i Galicz, złupił okolice Soligalicza. Następnie wrócił pod monastyr, który wciąż nie chciał ulec siłom oblegających. Obydwie strony prześcigały się w okrucieństwie... Lisowski, przechwyciwszy raz transport prochów, które chciano wprowadzić do Ławry, rozkazał wyprowadzić za wały obozu dwudziestu kilku jeńców i stracić. W odpowiedzi oblężeni w monastyrze Moskwicini wyprowadzili za mury kilkunastu schwytanych wcześniej Polaków i Litwinów i rozsiekali ich na oczach całego wojska.


Na wiosnę Lisowski znów dał poznać się jako doskonały dowódca lekkiej jazdy. W kwietniu 1609 roku Wyruszył na Władymir i Jarosławl. W czerwcu usiłował spacyfikować zbuntowaną Kostromę, a we wrześniu, wraz z Kozakami Dońskimi i Zaporoskimi poszedł na Rostów, Kostromę i Suzdal.


W roku 1610 w sprawy moskiewskie wmieszała się Rzeczpospolita. Aleksander Lisowski przeszedł wówczas na stronę Zygmunta III Wazy i w dalszym ciągu siał postrach w Wielkim Księstwie Moskiewskim. Pułkownik wypuścił się teraz na północ, zajął Psków, gdzie przyjęto go z wielkimi honorami i bił się z Moskwą i Szwedami, którzy także wmieszali się do wojny o tron carski. Lisowski pozyskał kilka oddziałów Anglików i Irlandczyków, z ich pomocą zajął teraz kilka zamków na pograniczu, osiadł wraz ze swoimi ludźmi w Zawołoczy, a za męstwo w bojach w roku 1611 sejm zdjął zeń wyrok banicji.


Lisowski zasłużył się teraz bardzo dla Rzeczypospolitej. Gdy nie opłacone wojsko zawiązało w roku 1612 konfederację w Rohaczewie i zawróciło do kraju pustosząc przy okazji wsie i miasteczka, pułkownik pozostał jednak na pograniczu dając odpór wojskom moskiewskim. 12 stycznia 1615 roku wydał uniwersał, wzywający wszystkich wyjętych spod prawa hultajów w Rzeczypospolitej aby stawili się pod jego rozkazami. Z zebranym w taki sposób wojskiem pociągnął w głąb Moskwy. Najpierw podszedł pod silnie umocniony Briańsk, nękając przeciwnika szybkimi wypadami. Nie mógł jednak myśleć o zdobyciu tak potężnej twierdzy. Wkrótce też pod miasto wyruszył kniaź Jurij Szachowski, na czele około 7 tysięcy ludzi, który miał rozbić Lisowskiego i uwolnić miasto od oblężenia. Lisowski zaskoczył go jednak pod Karaczewem i doszczętnie rozbił. Zarówno Szachowski, jak i wojewoda karaczewski Olizar Biezobrazow dostali się do niewoli.


Tym razem Moskwicini wysłali następną armię dla zniesienia Lisowskiego. Naprzeciw Lisowskiego wyruszył kniaź Dimitrij Pożarski, oswobodziciel Moskwy z rąk polskich, uznawany za bohatera wojny przeciwko Polakom. Do spotkania doszło nad rzeką Orzeł. Pierwsze boje okazały się nieudane dla ludzi Lisowskiego. Idący w przedniej straży wojewoda carski Iwan Puszkin zepchnął bowiem polskie chorągwie do obozu i usiłował zdobyć go szturmem. Jednak Lisowskiemu udało się odeprzeć przeciwnika, zmieszać go i zmusić do ucieczki. Gdy nadeszły główne siły Pożarskiego, kniaź zamknął się w obozie i pomimo iż 4 września Lisowski wyprowadził swoje chorągwie w pole, Pożarski nie zdecydował się by uderzyć na Litwinów i Polaków. Lisowski oderwał się zatem od przeciwnika, poszedł na Bołchów, spalił Biełow i Lichwin, zajął Peremyszl. Jak pisali współcześni, przejście 170 kilometrów zajęło mu dwa dni i dwie noce. Później, Lisowski rozbił pod Rżewem znaczne siły moskiewskie. Następnie poszedł ku północy, zamierzając dojść do Oceanu Północnego, czyli do Morza Karskiego, nie wiadomo jednak, czy rzeczywiście tam doszedł.


Już wówczas ludzie pułkownika Lisowskiego budzili w Moskwie prawdziwą grozę. Ich dyscyplina i szybkość zaskakiwały przeciwników. Powiadano, że lisowczycy zabijali wszystkich rannych towarzyszy, którzy opóźniali marsz oddziałów.


Dopiero teraz Lisowski zdecydował się na powrót do kraju. Spod Hulecza, w którym, jak się wydaje, rozłożył się obozem, wyruszył do Romanowa i nad Wołgę. Następnie straszny pułkownik zbliżył się do Moskwy, podszedł pod Murom i Kasimów, rozesłał na wszystkie strony podjazdy, paląc, grabiąc i mordując Moskwicinów. Później Lisowski ruszył ku granicom Rzeczypospolitej i rozłożył się na leża na Siewierszczyźnie. Strach przed Lisowskim był tak wielki, że żaden oddział moskiewski nie śmiał niepokoić pułkownika w czasie jego powrotu.


Lisowski szybko udał się pod Smoleńsk i zaczął przygotowywać się do nowej wyprawy na Moskwę. Niestety, nie dane mu było powrócić na wojnę. Lisowski rozchorował się bowiem niespodziewanie i 11 października 1616 roku zmarł. Jego śmierć zaskoczyła nie tylko lisowczyków, ale także hetmana Jana Karola Chodkiewicza i samego króla. Jednak nieśmiertelna sława Lisowskiego przetrwała przez wieki.

Redakcja: MMochocki


Informacje dodatkowe:
 

Ocena artykułu:
Ten artykuł jak dotąd oceniło 8 żołnierzy, średnia ocena: 5.3.
 


 
11-02-2006, 16:54 | MMochocki | Komentarzy w sumie: 312
Pierwotnie opublikowane w Portalu#5.


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.